PE idzie w kierunku przepisów łączących środki z UE z praworządnością

  • PAP
opublikowano: 16-01-2019, 07:37

Komisja Europejska przedstawiła propozycję dotyczącą uzależnienia wypłaty funduszy unijnych od praworządności w budżecie Unii Europejskiej na lata 2021-2017 w maju. Do tej pory niewiele jednak się z nią działo, bo w Radzie UE, gdzie zasiadają przedstawiciele państw członkowskich, są duże podziały dotyczące w ogóle wieloletniego budżetu.

Parlament Europejski, który kończy swoją kadencję w tym półroczu, nie ogląda się jednak na stolice, tylko opracowuje swoje podejście do projektów Komisji. Ten dotyczący warunkowości w dostępie do środków unijnych jest jednym z nich.

"Jeśli jesteś obywatelem jakiegoś kraju demokratycznego i to jest państwo opierające się na praworządności, masz zarówno prawa, jak i obowiązki. To samo dotyczy krajów należących do klubu takiego jakim jest UE" - powiedziała PAP sprawozdawczyni tego projektu, hiszpańska socjalistka Eider Gardiazabal Rubial.

Zgodnie z projektem w tej sprawie stroną inicjującą i nadzorująca przebieg procedury stosowanej w razie zagrożenia dla praworządności będzie Komisja, jednak o ostatecznym zastosowaniu środków dyscyplinujących będą decydowały już państwa członkowskie. Parlament Europejski chce wprowadzenia poprawki oznaczającej, że również europosłowie będą mieli głos w tej sprawie.

Do uruchomienia sankcji nie ma być potrzebna jednomyślność w Radzie UE. Głosowania miałyby się odbywać na zasadzie tzw. odwróconej większości kwalifikowanej: decyzja KE zostanie uznana za przyjętą, jeśli głosujący nie odrzucą jej odpowiednią większością głosów. W Parlamencie Europejskim potrzebna byłaby do tego zwykła większość.

"Trudno powiedzieć, czy państwa członkowskie się na coś takiego zgodzą, bo na razie część z nich jest w ogóle przeciwna tej propozycji. Jednak nastrój w PE jest taki, że absolutna większość jest za tym, żeby ten instrument wprowadzić" - powiedział PAP zasiadający w komisji budżetowej europoseł PO Jan Olbrycht.

Projekt stanowiska zyskał poparcie już na poziomie komisji, choć sceptycznie patrzą na niego deputowani z krajów UE ze wschodniej Europy. PiS jest zdecydowanie przeciw, a Platforma i PSL starają się o zapisy, które zagwarantują, że nawet w razie sankcji nie ucierpią obywatele.

"To nie może być instrument pisany pod określone państwa, np. dziś pod Polskę i Węgry, bo zagrożenia mogą wystąpić wszędzie. (...) Trzeba zrobić wszystko, żeby byli chronieni końcowi odbiorcy środków. Jeśli nawet wstrzyma się pieniądze, to tak czy inaczej rząd musi zapewnić, że beneficjenci końcowi dostaną środki" - zaznaczył Olbrycht.

Jednak kraj, który byłby objęty tą nową procedurą, nie tylko straciłby dostęp do środków, które zostałyby przeniesione do rezerwy, ale też nie mógłby zaciągać nowych zobowiązań. A to oznaczałoby zatrzymanie realizacji programów, czyli mniej dróg, mostów, inwestycji w szpitale czy poprawę infrastruktury kolejowej.

Takie konsekwencje miałyby grozić państwom, w których istniałoby zagrożenie dla systemu sądownictwa. Jednym z kryteriów użycia nowego instrumentu dyscyplinującego miałaby być m.in. otwarta procedura z art. 7 czy nieprzestrzeganie rekomendacji Komisji Weneckiej.

W Parlamencie Europejskim były zakusy, by poszerzyć te zapisy, tak by obejmowały ogólnie kraje nieprzestrzegające wartości unijnych. Socjaliści chcieli też włączenia zagrożeń dotyczących wykorzystywania systemu podatkowego do unikania płacenia podatków, ale odrzuciła to Europejska Partia Ludowa.

Europoseł PiS Zbigniew Kuźmiuk z komisji budżetowej, choć przyznaje, że stanowisko PE będzie przyjęte, przekonuje, że będzie to miało niewielkie znaczenie. "Jestem o to spokojny, wiemy, jaką w tej chwili mamy atmosferę. Prace nad wieloletnim budżetem z różnych powodów zostały wstrzymane. (...) Tego rodzaju rozwiązania będą przyjmowane pakietowo, czyli jednomyślnie" - powiedział PAP europoseł PiS.

Faktycznie do przyjęcia wieloletniego budżetu UE potrzebna jest jednomyślność. Liderzy państw unijnych chcą mieć porozumienie polityczne w tej sprawie jesienią tego roku. Do przyjęcia rozporządzeń sektorowych, takich jak np. to dotyczące powiązania funduszy z praworządnością, wystarczy większość kwalifikowana.

Faktycznie jednak państwa UE mogą postawić sprawę na ostrzu noża i nie zgodzić się na cały budżet, jeśli miałyby być przyjmowane wraz z nim jakieś niekorzystne dla nich rozwiązania. W związku z tym, że po majowych wyborach obecny PE przestanie istnieć, izba w nowym składzie będzie musiała potwierdzić (lub odrzucić) wypracowane stanowiska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu