PE wzywa do uruchomienia wobec Węgier art. 7

PAP
aktualizacja: 12-04-2018, 14:24

Na Węgrzech istnieje poważne ryzyko naruszenia praworządności – to główne założenie projektu rezolucji PE. Przedstawiona w czwartek w Brukseli propozycja zakłada zwrócenie się do Rady UE o uruchomienie wobec Węgier art. 7 traktatu UE.

Projekt rezolucji został zaprezentowany na posiedzeniu komisji wolności obywatelskich PE. Europosłowie tej komisji mają głosować nad nim w czerwcu, a następnie ma trafić pod głosowanie w Parlamencie Europejskim, prawdopodobnie we wrześniu. Do tego czasu europosłowie będą mogli zgłaszać do niego poprawki.

Węgry, Budapeszt
Zobacz więcej

Węgry, Budapeszt

Bloomberg

"Minął czas wydawania ostrzeżeń. Unia Europejska musi teraz stanąć w obronie rządów prawa i wszcząć postępowanie przeciwko Węgrom na mocy art. 7" – powiedziała w czwartek sprawozdawczyni projektu Judith Sargentini (Zieloni).

Jak mówiła, rząd premiera Węgier Viktora Orbana podkopuje "niezależność sądownictwa, wolność prasy i podstawowe prawa jej obywateli".

"Najsilniejszą możliwą sankcją jest utrata przez dany kraj prawa do głosowania w Radzie. (...) UE ma obowiązek chronić prawa każdego z jej obywateli. Nie ma sygnałów co do tego, że węgierski rząd zmieni kurs, więc Rada musi teraz rozpocząć postępowanie" – zaznaczyła Sargentini.

Sprawozdawczyni projektu mówiła też na posiedzeniu m.in., że na Węgrzech istnieją problemy "z Trybunałem Konstytucyjnym, którego kompetencje są ograniczane, (...) ze swobodą wypowiadania się, ustawą o mediach, koncepcją nielegalnych treści medialnych, swobodą wyznania, wolnością akademicką, swobodą stowarzyszeń i działaniami organizacji pozarządowych". Wskazała też na "pogarszającą się atmosferę w zakresie nietolerancji dla Romów" i "problemy z prawami uchodźców".

Po jej wystąpieniu w komisji odbyła się debata, podczas której wypowiadali się obrońcy działań władz węgierskich, jak i ich przeciwnicy.

Dyplomatycznie wypowiedziała się europosłanka frakcji Europejskiej Partii Ludowej (EPL) Roberta Metsola (do EPL należy partia Viktora Orbana Fidesz). Zaznaczyła, że popiera działania komisji w kierunku wprowadzanie "instrumentów dotyczących praworządności i przestrzegania praw człowieka". Dodała przy tym, że rezolucja musi opierać się "tylko i wyłącznie na faktach", a nie na "retoryce politycznej". Jej zdaniem sprawą należy zająć się "bezstronnie".

Ana Gomes (Socjaliści i Demokraci) powiedziała, że na Węgrzech istnieje "poważne zagrożenie dla praworządności". „W związku z ostatnimi wyborami mamy poważne zastrzeżenia do tego, co działo się w ponad 700 punktach wyborczych, jeśli chodzi o liczenie głosów opozycji” - zaznaczyła. Dodała, że 24 godziny po zakończeniu wyborów "jedna ze stacji radiowych zawiesiła nadawanie, a ważna gazeta została zamknięta".

"Wobec takich działań, łamania art. 2 traktatu, nie możemy pozostać milczący. Popieramy podejście pani Sargentini, choć uważam, że sytuacja jest poważniejsza. To zagrożenie już jest, Rada i KE powinny podjąć działania – tak uważamy, nie zostało to zrobione jak dotąd, bo Europejska Parta Ludowa broni Orbana" - zaznaczyła.

W obronie sytuacji na Węgrzech stanął Marek Jurek (Prawica Rzeczypospolitej, EKR). Jak mówił, informacje, które trafiały do europosłów od przedstawicieli władz Węgier i społeczeństwa obywatelskiego w żaden sposób nie potwierdziły zarzutów stawianych władzom Węgrom. Jak tłumaczył, problemy dotyczące społeczności romskiej wymagają rozwiązania nie tylko na Węgrzech, ale także w innych krajach członkowskich i nie ma żadnego powodu, by stygmatyzować Budapeszt.

Jurek podkreślił, że większość nie zawsze ma rację i nawet jeśli bycie w większości "poprawia nastrój", a powtarzane w kółko zarzuty zaczynają być traktowane jako prawda, to trzeba pamiętać, że większość nie ma prawa do wszystkiego. "Węgrzy wypowiedzieli się w ostatnich wyborach. Szanujmy ten głos Węgier" - zaznaczył.

Działania władz Węgier skrytykowała Sophie in ’t Veld (Liberałowie). Jak mówiła, gdyby Węgry dziś ubiegały się o członkostwo w UE, to nie zostałyby przyjęte do Wspólnoty.

Głos zabrała też węgierska eurodeputowana Livia Jaroka z frakcji EPL. Jak powiedziała, sama jest narodowości romskiej, weszła do PE dzięki poparciu Orbana i nie zgadza się z opiniami o złym traktowaniu społeczności romskiej na Węgrzech. Dodała, że bez zaangażowania rządu węgierskiego nie udałoby się zorganizować tygodnia poświęconego społeczności romskiej w PE. Zaznaczyła, że społeczność romska w większości poparła w ostatnich wyborach rządzących.

Art. 7 mówi o tym, że na uzasadniony wniosek jednej trzeciej państw członkowskich, Parlamentu Europejskiego lub Komisji Europejskiej Rada UE może stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez kraj członkowski wartości unijnych. Decyzja w tej sprawie, która jest podejmowana przez kraje większością czterech piątych, nie wiąże się jeszcze z sankcjami, ale jest krokiem na drodze do nich. Ewentualne podjęcie decyzji o sankcjach wymaga jednak jednomyślności państw UE.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Polityka / PE wzywa do uruchomienia wobec Węgier art. 7