PE wzywa do uruchomienia wobec Węgier art. 7

PAP
opublikowano: 12-04-2018, 14:21
aktualizacja: 12-04-2018, 14:24

Na Węgrzech istnieje poważne ryzyko naruszenia praworządności – to główne założenie projektu rezolucji PE. Przedstawiona w czwartek w Brukseli propozycja zakłada zwrócenie się do Rady UE o uruchomienie wobec Węgier art. 7 traktatu UE.

Projekt rezolucji został zaprezentowany na posiedzeniu komisji wolności obywatelskich PE. Europosłowie tej komisji mają głosować nad nim w czerwcu, a następnie ma trafić pod głosowanie w Parlamencie Europejskim, prawdopodobnie we wrześniu. Do tego czasu europosłowie będą mogli zgłaszać do niego poprawki.

Zobacz więcej

Węgry, Budapeszt

Bloomberg

"Minął czas wydawania ostrzeżeń. Unia Europejska musi teraz stanąć w obronie rządów prawa i wszcząć postępowanie przeciwko Węgrom na mocy art. 7" – powiedziała w czwartek sprawozdawczyni projektu Judith Sargentini (Zieloni).

Jak mówiła, rząd premiera Węgier Viktora Orbana podkopuje "niezależność sądownictwa, wolność prasy i podstawowe prawa jej obywateli".

"Najsilniejszą możliwą sankcją jest utrata przez dany kraj prawa do głosowania w Radzie. (...) UE ma obowiązek chronić prawa każdego z jej obywateli. Nie ma sygnałów co do tego, że węgierski rząd zmieni kurs, więc Rada musi teraz rozpocząć postępowanie" – zaznaczyła Sargentini.

Sprawozdawczyni projektu mówiła też na posiedzeniu m.in., że na Węgrzech istnieją problemy "z Trybunałem Konstytucyjnym, którego kompetencje są ograniczane, (...) ze swobodą wypowiadania się, ustawą o mediach, koncepcją nielegalnych treści medialnych, swobodą wyznania, wolnością akademicką, swobodą stowarzyszeń i działaniami organizacji pozarządowych". Wskazała też na "pogarszającą się atmosferę w zakresie nietolerancji dla Romów" i "problemy z prawami uchodźców".

Po jej wystąpieniu w komisji odbyła się debata, podczas której wypowiadali się obrońcy działań władz węgierskich, jak i ich przeciwnicy.

Dyplomatycznie wypowiedziała się europosłanka frakcji Europejskiej Partii Ludowej (EPL) Roberta Metsola (do EPL należy partia Viktora Orbana Fidesz). Zaznaczyła, że popiera działania komisji w kierunku wprowadzanie "instrumentów dotyczących praworządności i przestrzegania praw człowieka". Dodała przy tym, że rezolucja musi opierać się "tylko i wyłącznie na faktach", a nie na "retoryce politycznej". Jej zdaniem sprawą należy zająć się "bezstronnie".

Ana Gomes (Socjaliści i Demokraci) powiedziała, że na Węgrzech istnieje "poważne zagrożenie dla praworządności". „W związku z ostatnimi wyborami mamy poważne zastrzeżenia do tego, co działo się w ponad 700 punktach wyborczych, jeśli chodzi o liczenie głosów opozycji” - zaznaczyła. Dodała, że 24 godziny po zakończeniu wyborów "jedna ze stacji radiowych zawiesiła nadawanie, a ważna gazeta została zamknięta".

"Wobec takich działań, łamania art. 2 traktatu, nie możemy pozostać milczący. Popieramy podejście pani Sargentini, choć uważam, że sytuacja jest poważniejsza. To zagrożenie już jest, Rada i KE powinny podjąć działania – tak uważamy, nie zostało to zrobione jak dotąd, bo Europejska Parta Ludowa broni Orbana" - zaznaczyła.

W obronie sytuacji na Węgrzech stanął Marek Jurek (Prawica Rzeczypospolitej, EKR). Jak mówił, informacje, które trafiały do europosłów od przedstawicieli władz Węgier i społeczeństwa obywatelskiego w żaden sposób nie potwierdziły zarzutów stawianych władzom Węgrom. Jak tłumaczył, problemy dotyczące społeczności romskiej wymagają rozwiązania nie tylko na Węgrzech, ale także w innych krajach członkowskich i nie ma żadnego powodu, by stygmatyzować Budapeszt.

Jurek podkreślił, że większość nie zawsze ma rację i nawet jeśli bycie w większości "poprawia nastrój", a powtarzane w kółko zarzuty zaczynają być traktowane jako prawda, to trzeba pamiętać, że większość nie ma prawa do wszystkiego. "Węgrzy wypowiedzieli się w ostatnich wyborach. Szanujmy ten głos Węgier" - zaznaczył.

Działania władz Węgier skrytykowała Sophie in ’t Veld (Liberałowie). Jak mówiła, gdyby Węgry dziś ubiegały się o członkostwo w UE, to nie zostałyby przyjęte do Wspólnoty.

Głos zabrała też węgierska eurodeputowana Livia Jaroka z frakcji EPL. Jak powiedziała, sama jest narodowości romskiej, weszła do PE dzięki poparciu Orbana i nie zgadza się z opiniami o złym traktowaniu społeczności romskiej na Węgrzech. Dodała, że bez zaangażowania rządu węgierskiego nie udałoby się zorganizować tygodnia poświęconego społeczności romskiej w PE. Zaznaczyła, że społeczność romska w większości poparła w ostatnich wyborach rządzących.

Art. 7 mówi o tym, że na uzasadniony wniosek jednej trzeciej państw członkowskich, Parlamentu Europejskiego lub Komisji Europejskiej Rada UE może stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez kraj członkowski wartości unijnych. Decyzja w tej sprawie, która jest podejmowana przez kraje większością czterech piątych, nie wiąże się jeszcze z sankcjami, ale jest krokiem na drodze do nich. Ewentualne podjęcie decyzji o sankcjach wymaga jednak jednomyślności państw UE.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Polityka / PE wzywa do uruchomienia wobec Węgier art. 7