Pekao jest przewidywalny. Jak zawsze

ET
opublikowano: 04-03-2010, 00:00

Bank ma kapitałów jak lodu, ale nie kwapi się do dzielenia zysku. Mówi coś o przejęciach.

Bank ma kapitałów jak lodu, ale nie kwapi się do dzielenia zysku. Mówi coś o przejęciach.

Kiedyś Pekao zapowiadał, że będzie bankiem numer jeden w kraju. Niestety, wiele wskazuje na to, że będzie po prostu bankiem z jedynką. Alicja Kornasiewicz, nowa prezes Pekao, mówi, że trwają prace studialne nad ewentualną zmianą logo. Czy z szyldu zniknie żubr i zastąpi go "1", znak firmowy Unicredit, jeszcze nie wiadomo. Być może będzie to mix obydwu logotypów i nazw banków.

W każdym razie rynek już dawno przestał wierzyć, że Pekao zacznie odzyskiwać rynkowe udziały. Będzie wręcz oddawał pole konkurencji. Wierzył natomiast i wierzy, że jest to bank bardzo rentowny.

— Pekao ma w ofercie wysokomarżowe produkty, które nawet przy mniejszych wolumenach sprzedaży przynoszą dochody — uważa Marta Czajkowska-Bałdyga, analityk KBC Securities.

Rzeczywiście akcja kredytowa miała ograniczony charakter: w detalu dynamika wyniosła 6,7 proc., a w korporacjach 12,1 proc. na minusie. W obydwu przypadkach poniżej rynku.

Luigi Lovaglio, wiceprezes banku, zapowiada, że w tym roku Pekao będzie rozwijał sprzedaż szybciej niż rynek, koncentrując się na kluczowych obszarach: kredytach hipotecznych, consumer finance i small biznesie. W hipotece oprze się na kredycie złotowym, ale, co ciekawe, zastanawia się nad wprowadzeniem kredytów w euro. To spora nowość, bo do tej pory unikał kredytów walutowych jak Twardowski Rzymu. Być może w ten sposób chce mocniej zaistnieć na tym rynku. Jak dotąd pożycza grubo poniżej możliwości. Podczas gdy główny konkurent w 2009 r. pożyczał na cele mieszkaniowe miesięcznie średnio ponad 800 mln zł, Pekao zwiększył portfel kredytów o 1,2 mld zł w całym roku.

Bank ma z czego kredytować. Stosunek kredytów do depozytów zmniejszył się w ciągu 2009 r. do 81,7 proc. (z 90 proc.), a współczynnik wypłacalności przekroczył 16 proc.! To jeden z najwyższych wskaźników w branży, nie licząc banków spółdzielczych. Mimo to bank niespecjalnie kwapi się do dzielenia zysku za 2009 r.

— Chcemy być gotowi do wzrostu, gdy pojawią się możliwości, ale również przygotowani do stawienia czoła ewentualnym przeciwnościom — wyjaśnia Luigi Lovaglio, który uważa, że wcale nie jest pewne, że najgorsze już za nami.

Na spotkaniu z analitykami wspomniał natomiast, że kapitał może się przydać na… przejęcia. Generalnie Luigi Lovaglio uważa, że trzeba wyważyć między chęciami posiadania zapasów kapitałowych a potrzebą zasygnalizowania akcjonariuszom, że bank jest spółką, która zyskiem się dzieli.

— Zdecydowanie powinno się podebrać trochę siana żubrowi — uważa Marcin Materna, szef działu analiz DM Millennium.

Jego zdaniem, bank może rozdać nawet cały zysk za miniony rok.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ET

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy