PERN szykuje się na zakręcenie kurka przez Rosję

Paweł Janas
opublikowano: 29-03-2010, 00:00

Za dwa lata może wyschnąć ropociąg Przyjaźń. Szef PERN niezbyt w to wierzy, ale... się zbroi.

Za dwa lata może wyschnąć ropociąg Przyjaźń. Szef PERN niezbyt w to wierzy, ale... się zbroi.

Grupa kapitałowa Przedsiębiorstwa Eksploatacji Rurociągów Naftowych Przyjaźń (PERN) ma nowa strategię. Już zatwierdziła ją rada nadzorcza, po akceptacji ministra skarbu, tuż po Wielkanocy ma zostać zaprezentowana. W rozmowie z "PB" Robert Soszyński, prezes PERN, przyznaje, że jednym z głównych wyzwań dla firmy jest coraz bliższa groźba zakręcenia rurociągu Przyjaźń, którym ropa dociera do polskich i niemieckich rafinerii. Rosjanie nie ukrywają, że już w 2012 r. może ruszyć transport ropy nowym rurociągiem BTS II do bałtyckiego portu Ust-Ługa, z pominięciem Przyjaźni. Co wtedy? Szef PERN zapowiada inwestycje, które mają uniezależnić Polskę od dostaw ropy lądem.

— Na pierwszy ogień pójdzie budowa nowego terminalu przeładunkowo-magazynowego na terenie Portu Północnego w Gdańsku. Inwestycja warta około 1 mld zł ruszy w 2011 r. Zakończenie przewidzieliśmy na 2013 r. — mówi Robert Soszyński.

Terminale i rury

PERN chce z partnerem (prezes nie ujawnia nazwy) wybudować nowy terminal głównie z myślą o dystrybutorach gotowych paliw (usługi blendowania i uszlachetniania). Wśród kilkunastu zbiorników znajdą się tam także nowe zbiorniki na ropę, która do Polski trafiłaby poprzez Naftoport. W planach jest także jego rozbudowa.

— Obecnie przez Polskę tłoczone jest 40- 50 mln ton ropy rocznie. Naftoport jest w stanie teoretycznie przyjąć ponad 30 mln ton z morza. To oczywiście mniej niż jest tłoczone rurociągiem. Dlatego zakupiono dla Naftoportu dwa kolejne stanowiska przeładunkowe. Dzięki temu będzie można szybko rozbudować możliwości przeładunkowe terminalu — tłumaczy szef PERN.

Firma planuje zmodernizować tamtejsze urządzenia przeładunkowe oraz rozbudować magazyny ropy.

PERN rozbuduje z 30 mln do 32-35 mln ton rocznie możliwości przesyłowe tzw. rurociągu pomorskiego, którym zaopatrywana jest orlenowska rafineria w Płocku. Prace mają zostać zakończone w ciągu 18 miesięcy. To jednak mniej niż dociera Przyjaźnią ze Wschodu.

— Tak, ale około 10 mln ton ropy będzie bezpośrednio trafiało do gdańskiej rafinerii. I wszystko się nam sumuje — podkreśla Robert Soszyński.

Bez obaw?

Szef PERN nie wierzy jednak, by Rosjanie zakręcili kurek.

— Po pierwsze, przez 50 lat tłoczyli ropę Przyjaźnią i nigdy nie było z tym problemów. Po drugie, to jest dla wszystkich olbrzymi biznes. Można szacować, że tylko w zeszłym roku przez terytorium Polski przetransportowano ropę o wartości ponad 40 mld złotych. Po trzecie, Przyjaźń jest i będzie jeszcze długo najtańszym kanałem transportu ropy. Mamy wieloletnie umowy na transport ropy — podkreśla szef PERN.

Nie wszyscy podzielają ten optymizm.

— Kiedyś władze Orlenu zapewniały, ze Rosjanie nie zakręcą kurka na ropociągu do Możejek. Były w błędzie. Poza tym Rosjanie po to budują nowe trasy eksportu ropy, by podnieść jej ceny do poziomu zachodniej ropy typu Brent. I są zdeterminowani — mówi Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych

Paweł Janas

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy