Perwersja chciwości

Magdalena Środa
02-12-2011, 00:00

Magdalena Środa: Ja w sprawie wartości

Pisarz Mario Vargas Llosa powiedział niedawno, że przyczyną dzisiejszego kryzysu jest „perwersja nieokiełznanej chciwości”. Dobitnie i prawdziwie. Kryzysu nie możemy dziś bowiem usprawiedliwiać tylko ogólną logiką mechanizmów globalnych, brakiem skutecznych instytucji kontrolnych, etycznego audytu czy zbiegiem nieszczęśliwych dla gospodarki okoliczności.

Za każdym sukcesem i każdą klęską różnych przedsięwzięć stoją ludzie. Z ich motywami działania, ambicjami, ze skłonnością do ryzyka, egoizmem i wadami charakteru, takimi właśnie jak chciwość i próżność. Znane, opisywane i potępiane są one od czasów starożytnych.

Arystoteles, który napisał pierwszą książkę poświęconą ekonomii, twierdził, że chciwość jest brakiem umiaru, który szkodzi nie tylko indywiduum, ale i wspólnocie, „jest żądzą brudnego zysku”, a człowiek chciwy „tak ceni pieniądze, że nie widzi hańby w niczym, co daje zysk”, postępuje więc w życiu „służalczo, podle, nikczemnie”.

Chciwości towarzyszą z reguły: „drobiazgowość, nadąsanie, małostkowość, podłość, brak umiaru, nieszlachetność, wrogość wobec ludzi”. Słowem: ohyda! Ale czasem użyteczna.

Według Bernarda de Mandeville’a, holenderskiego lekarza i filozofa z XVII wieku, chciwość stanowi jeden z fundamentów kapitalizmu. Gdyby nie ona i inne złe skłonności charakteru, wiele przedsięwzięć tworzących dobrobyt i postęp nie byłoby podjętych.

Zarazem jednak „chciwość nieokiełznaną” nazywał „jadowitą obrzydliwością” i „korzeniem zła”, bo bardzo wielu przez nią cierpi. „Im więcej jedni gromadzą pieniędzy, tym mniej jest ich u innych”.

Mandeville nie miał pojęcia, do jakich rozwarstwień społecznych może dojść przez chciwość jednych i bezradność innych. Ale konsekwencją chciwości nie są tylko nieszczęścia biednej większości. Filozofowie już kilkaset lat temu przestrzegali, że stawką jest tu trwanie i stabilność społeczeństwa.

Jan Jakub Rousseau twierdził, że to właśnie chciwość i próżność najbardziej przyczyniają się do zdegenerowania wspólnoty. Każde gromadzenie dóbr i pieniędzy ponad miarę (tzn. większe niż potrzeby konsumpcyjne i bezpieczne inwestowanie) służy egoizmowi, a nie kształtowaniu postaw obywatelskich. Nadmierne zainteresowanie konsumpcją czy pieniądzem osłabia zaangażowanie w dobro wspólnoty. Jan Jakub za naganne uważał nawet sprowadzanie towarów z zagranicy, o ile nie były one niezbędne do życia, lecz stanowiły wyraz luksusu.

Cóż powiedziałby na gigantyczne zarobki dzisiejszych graczy rynków finansowych, którym pieniądz nie służy już zaspokojeniu potrzeb konsumpcyjnych, potrzebie próżności czy luksusu, lecz jest wartością samą w sobie. Llosa i Rousseau zgodziliby się ze sobą – jest świadectwem „perwersji nieokiełznanej chciwości”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Środa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Perwersja chciwości