Perypetii ciąg dalszy

Kamil Zatoński
opublikowano: 21-12-2006, 00:00

Na nazwisko kandydata na szefa NBP trzeba jeszcze poczekać. Przynajmniej do końca roku.

Wczoraj Maciej Łopiński, rzecznik prezydenta, zapowiedział, że nazwisko pretendenta do fotela szefa Narodowego Banku Polskiego będzie znane do końca tego lub na początku przyszłego roku. Rozważane są ponoć dwie-trzy kandydatury. Czas nagli, bo kadencja Leszka Balcerowicza, obecnego prezesa banku, upływa już 10 stycznia. Także wczoraj Marek Jurek, marszałek Sejmu, zadeklarował, że jeśli prezydent szybko zgłosi kandydaturę, na początku stycznia (trzeciego lub czwartego) może się odbyć dodatkowe posiedzenie parlamentu, na którym będzie ona głosowana. Ostatecznie do głosowania może dojść jeszcze 10 stycznia, na regularnym posiedzeniu Sejmu.

Gdyby nie udało się znaleźć chętnego (ostatni — Jan Sulmicki — zrezygnował z powodów osobistych) lub gdyby kandydat nie znalazł poparcia posłów, od 11 stycznia większość obowiązków szefa banku centralnego przejmie pierwszy zastępca obecnego prezesa — Jan Pruski. Większość, ale nie wszystkie, bo zgodnie z ustawą o NBP, nie ma on prawa zastępować prezesa NBP w roli przewodniczącego Rady Polityki Pieniężnej. A jeśli rada nie ma przewodniczącego, to nie ma kto zwołać posiedzenia.

Perypetie z wyborem prezesa banku centralnego to nowa polska specjalność. Już sześć lat temu kandydatura Leszka Balcerowicza budziła spore emocje, a głosowanie w Sejmie próbowali storpedować m.in. Antoni Macierewicz i Henryk Goryszewski. Ostatecznie kandydatura przeszła stosunkiem głosów 226 do 214.

Teraz rynki finansowe muszą do ostatniej chwili czekać na nazwisko kandydata. Na świecie standardy są inne, co pokazuje przykład trwającego kilka miesięcy „oswajania” inwestorów z poglądami Bena Bernankego, Jeana-Claude’a Tricheta czy ostatnio Ivana Sramki, nowego szefa Narodowego Banku Słowacji. W Polsce uczestnicy rynku i sami posłowie będą mieli zaledwie kilka dni na zapoznanie się z poglądami nowego kandydata. Stosunkowo niewielkie wahania notowań złotego i obligacji w ostatnich dniach pokazują jednak, że inwestorzy spokojnie obserwują gimnastykę z wyborem kolejnego prezesa NBP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy