Pesymiści nie mieli racji co do PKO BP

Kamil Zatoński
22-10-2009, 13:57

Czarny scenariusz się nie sprawdził, a  akcje banku wracają do łask inwestorów i analityków.

Już o 15 proc. zdrożały akcje PKO BP od momentu, kiedy odjęto od kursu wartość prawa poboru nowej emisji. To trzykrotnie więcej niż WIG20 i dwukrotnie niż WIG Baki.

Dziś ci, którzy kupowali akcje na ostatniej sesji przed odjęciem prawa poboru i płacili za nie tyle, ile były warte na zamknięciu (33,41 zł), są już na plusie, biorąc pod uwagę stare akcje. Jeśli obejmowali też walory nowej emisji, na całej operacji będą na plusie dopóki kurs nie spadnie poniżej 32 zł. Oczywiście im ktoś taniej kupował stare akcje (jeszcze w lipcu były po 25 zł), tym jego teoretyczny zysk jest wyższy.

Do PKO BP ponownie przekonują się nie tylko inwestorzy, ale też analitycy biur maklerskich. Pojawiające się w ostatnich dniach rekomendacje są w większości przypadków pozytywne i brzmią "kupuj", rzadziej "neutralnie". Ceny docelowe wynoszą od 38,30 zł (Ipopema) do nawet 47 zł (UBS). Wyjątkiem jest zalecenie "redukuj", wydane przez Raiffeisen Centrobank. Ale i tu cena docelowa wynosi 32 zł i jest o blisko 10 zł wyższa niż w czerwcu, kiedy zarząd banku przedstawił plan nowej emisji i wypłaty wielkiej dywidendy. Wtedy reakcja inwestorów i specjalistów była bardzo negatywna. Kurs banku tylko w trakcie jednej sesji zanurkował o blisko 5,5 proc., do 25,25 zł, a analitycy natychmiast zabrali się do obniżania rekomendacji i wycen. Większość zaleceń bez wahania zmieniono na "sprzedaj".

Po ujawnieniu planów emisji i wypłaty dywidendy Wood Co. wyznaczył nową cenę docelową na 21 zł, Nomura obniżyła ją z 31,37 do 22,15 zł (o 30 proc.), UBS ściął wycenę do 24,91 zł (o 13 proc.), Ipopema do 25,10 zł (o 15 proc.), Raiffeisen do 20,30 zł (o 31 proc.), a DM IDMSA do 26,11 zł (o 9 proc.). Najdalej poszli specjaliści Bank of America Merrill Lynch, którzy uznali, że papiery PKO BP są warte jedynie 19,93 zł i analitycy ING Securities, którzy wycenili PKO BP na zaledwie 12,46 zł. Obawy budziło rozwodnienie zysków banku. Nie wiadomo było, o ile zwiększy się kapitał akcyjny. Dopiero na początku października podano liczbę oferowanych akcji i ich cenę emisyjną. W najgorszym scenariuszu mogło to być nawet 650 mln nowych papierów (obecnie kapitał dzieli się na 1 mld akcji) i cena emisyjna na 7,70 zł (ostatecznie wyniosła 20,50 zł).

Zbiorowym emocjom nie poddała się wówczas jedynie Marta Jeżewska, która nie zmieniła rekomendacji akumuluj, a cenę docelową ustaliła na 30,20 zł. Analityczka DI BRE Banku od razu za mało prawdopodobny uznała scenariusz emisji aż 650 mln akcji w celu uzyskania 5 mld zł. Nie wykluczała natomiast, że po emisji 200-250 mln akcji bank nie zamknie furtki pozwalającej na kolejną emisję w przyszłym roku. Miałaby ona posłużyć do sfinansowania przejęć, a celem mógłby być pakiet PZU. Dziś — po rozwiązaniu konfliktu na linii skarb państwa — Eureko, sprawa ewentualnego stworzenia giganta bankowo-ubezpieczeniowego przycichła, co jednak nie przekreśla możliwości zbliżenia obu podmiotów w niedalekiej przyszłości.

Dziś ważniejsze jest to, że wkrótce na zyski banku będzie mógł zacząć pracować nowy kapitał. To prawie 5 mld zł. Według Tomasza Bursy, analityka Ipopemy, nowa porcja kapitału zacznie przynosić zwrot zbliżony do obecnego (18 proc. to jeden z najwyższych wskaźników w branży) już w latach 2011- -12. W ślad za tym — jak prognozują analitycy — rosnąć powinny także zyski banku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Banki / Pesymiści nie mieli racji co do PKO BP