Pesymiści ostrzegają, że na giełdę wróciła bessa

Adrian Boczkowski
opublikowano: 21-04-2009, 00:00

Niektórzy analitycy mają nadzieję, że obecne spadki na GPW to tylko chwila słabości. Są jednak i tacy, którzy straszą powrotem bessy.

Na parkiecie trwa wyprzedaż, którą eksperci różnie interpretują. Kierunek indeksów wskażą raporty finansowe za pierwszy kwartał.

Niektórzy analitycy mają nadzieję, że obecne spadki na GPW to tylko chwila słabości. Są jednak i tacy, którzy straszą powrotem bessy.

Dynamiczne wzrosty krajowych indeksów wyhamowały już w połowie zeszłego tygodnia, a w piątek WIG20 zdecydowanie się obsunął (-3,7 proc.). Wczoraj wyprzedaż przybrała na sile. Trzy czwarte spółek z głównego parkietu znalazło się pod kreską, a indeksy nurkowały nawet o 4 proc. Jeśli fala wiosennych wzrostów jeszcze się nie zakończyła, to inwestorzy mają właśnie okazję do tańszych zakupów. Czy jednak rzeczywiście nie będzie taniej?

Zdrowa korekta…

Sporo argumentów przemawia za tym, że wzrostowa fala na giełdzie jeszcze się nie zakończyła.

— Duża niepewność co do wyników z I kwartału występuje razem z pesymistycznymi przewidywaniami. To interpretacja kluczowych raportów okresowych zdecyduje w najbliższym czasie o kierunku krajowych indeksów. Warto jednak zauważyć, że w USA podczas trwającego sezonu wyników aż 66 proc. dotychczas opublikowanych rezultatów było lepszych od prognoz — zauważa Łukasz Wydra, makler Unicredit CAIB.

Według maklera z Unicredit CAIB na razie można mówić jedynie o zdrowej korekcie wcześniejszych wzrostów.

— Wprawdzie w piątek wolumen obrotów i szerokość spadków były niepokojąco duże, o tyle wczoraj było już dużo spokojniej. Część inwestorów postanowiła zrealizować zyski, ale nie odważyłbym się powiedzieć, że szykuje się większa wyprzedaż i zniesienie całej fali wzrostowej. Możliwy spadek indeksów szacuję jeszcze na kilka procent — przewiduje Łukasz Wydra.

…ale może być taniej

Zdania wśród analityków są podzielone. Możliwe, że ruch indeksów w dół będzie mocniejszy. Tak przewiduje Przemysław Kwiecień, główny analityk XTB DM

— Wygląda na to, że szykuje się większa korekta na rynkach akcji. O tym, ile będzie trwała i czy zaprowadzi nas z powrotem do minimów z marca czy lutego, za wcześnie jednak wyrokować — mówi Przemysław Kwiecień, główny analityk XTB DM.

Zauważa, że w piątek nastąpiło domknięcie fali wzrostowej indeksu S P500. Chodzi o to, że obecna fala wzrostowa w USA w ujęciu punktowym i czasowym zrównała się już z korektą wzrostową zapoczątkowaną 21 listopada 2008 r. i zakończoną 6 stycznia 2009 r.

— W styczniu to był dobry punkt do obrania dalszego kierunku przez rynki. Wczorajsze spadki w Europie Zachodniej i USA nie pozostawiają więc złudzeń — uważa Przemysław Kwiecień.

okiem optymisty

Marcin Lachowski, analityk BM BGŻ

Mamy korektę ostatnich wzrostów

Trudno wyobrazić sobie, co musiałoby się stać, by trend wzrostowy został odwrócony. Nie padło także najbliższe wsparcie (minimum z 9 kwietnia) na poziomie 1628 pkt dla WIG20. Mamy korektę w trendzie wzrostowym trwającym od połowy lutego. Dlaczego jest to raczej korekta, a nie powrót do długoterminowego trendu spadkowego. Po pierwsze — skala spadku jest niewielka w porównaniu z poprzedzającym go wzrostem, a na wykresie nie powstały wyraźne sygnały zapowiadające większy spadek. Po drugie, sytuacja na rynkach zagranicznych wcale nie wygląda źle. Na początku kwietnia GPW była jednym z najmocniejszych rynków na świecie. Teraz jest stosunkowo słaba, ale za to inne parkiety wyglądają dobrze.

okiem pesymisty

Marek Rogalski, analityk DM BOŚ

Bessa jeszcze wróci

Ruchy globalnych graczy w pierwszej kolejności dotyczą mniej płynnych rynków. Tak jest zarówno z GPW, jak i ze złotym. Obowiązuje też zasada, że dla nas bardziej niż wydarzenia lokalne liczy się sytuacja w USA. Widać to po szybkim powrocie kursu złotego do poziomu sprzed informacji o linii kredytowej w MFW czy wczorajszym braku reakcji GPW na dobre dane o produkcji. W najbliższych dniach spodziewam się spadków. 24 kwietnia w USA banki podadzą wyniki stress-testów. Obawa przed złymi informacjami skłoni wielu inwestorów do realizacji zysków przed tą datą. Wystarczy, że jeden z większych banków ujawni problemy, a spirala spadków znów się nakręci. Bazowy scenariusz dla WIG20 to powrót do dołków z lutego. Może być to szybki zjazd do wakacji, albo przystopowanie spadków przy 1500 pkt na kilka miesięcy i dopiero później testowanie minimów bessy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy