Pesymizm za dużo kosztuje

Marek Rogalski
21-08-2009, 00:00

Z dużej chmury mały deszcz. Tak można określić zachowanie się rynków w środę po południu. A zaledwie kilka godzin wcześniej, inwestorzy coraz poważniej obawiali się rozprzestrzenienia się chińskiego wirusa. Mowa oczywiście o silnej przecenie, która przez dwa tygodnie doprowadziła do blisko 20-procentowych spadków indeksów w Szanghaju. Obawy mogły być słuszne, gdyż wcześniej zauważalna była pewna korelacja w zachowaniu się rynków wschodzących z danymi publikowanymi przez chińskich statystyków. Teraz reakcja zewnętrznych parkietów, zwłaszcza Wall Street i Europy, była dość wyważona. Niewielkie spadki dotknęły także rynek surowców i bardziej ryzykowne waluty, do których zalicza się także złoty. Można było odnieść wrażenie, iż inwestorzy postanowili przetestować Chińczyków i dopiero kolejne nieudane podejście pod ostatnie szczyty na 3500 pkt na indeksie Shanghai Composite będzie sygnałem do wyraźnego wzrostu globalnego ryzyka. Rzut oka na kalendarz szczególnych wydarzeń w Państwie Środka wskazuje na październik, kiedy to odbędą się obchody 60-lecia powstania Chińskiej Republiki Ludowej. I raczej trudno oczekiwać, aby przed tym wydarzeniem tamtejsze władze dopuściły do "wycieku" jakichkolwiek negatywnych informacji. A analiza techniczna podpowiada, iż spadki Shanghai Composite zatrzymały się w okolicach 38,2 proc. zniesienia ostatnich ponadkilkumiesięcznych wzrostów. Z kolei silne wyprzedanie dziennych wskaźników daje podstawy do ponownego wykształcenia się fali wzrostowej.

W rezultacie już w środę po południu coraz większą przewagę zaczęli zyskiwać ci, którzy nie poddali się presji tłumu i wykorzystali ostatnie spadki do akumulacji interesujących ich papierów. Spektakularna zwyżka w końcówce notowań i rewelacyjne otwarcie w czwartek dają podstawy do stwierdzenia, iż obserwowana od ponad dwóch tygodni formacja flagi na WIG20 ulega zakończeniu. Test okolic 2200 pkt jest kwestią najbliższych dni, a do końca roku możemy zobaczyć nawet 2800-2900 pkt. Analogicznie w przypadku złotego w końcu miesiąca możliwy jest spadek EUR/PLN w okolice 4,08-4,10, a USD/PLN do 2,82-2,85. Silnym wsparciem dla polskich aktywów mogą okazać się publikowane 30 sierpnia dane o dynamice PKB w II kwartale. Do końca roku euro może spaść do 3,80 zł, a dolar do 2,50 zł. Powinni o tym pamiętać eksporterzy albo ci, którzy jeszcze zastanawiają się nad tym, czy zaciągnąć kredyt w walutach obcych.

Marek Rogalski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Pesymizm za dużo kosztuje