Petrodolary kuszą biznes

  • Jacek Kowalczyk
12-02-2014, 00:00

Wzrost eksportu do krajów arabskich bije rekordy. Czy to nowa ziemia obiecana dla polskich przedsiębiorców?

W zadziwiającym tempie rośnie znaczenie Bliskiego Wschodu w polskiej gospodarce. Jeszcze kilka lat temu była to właściwie pusta plama na globalnej mapie naszych relacji handlowych, z niewielkim eksportem i właściwie zerowymi inwestycjami. Dzisiaj gospodarki arabskie należą do najsilniej rosnących odbiorców polskich towarów na świecie, a Bliski Wschód to najchętniej wybierany przez nasze firmy nowy kierunek rozwoju.

Bliski Bliski Wschód

W trzech pierwszych kwartałach 2013 r. sprzedaż polskich towarów w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (ZEA) wzrosła o 76 proc. — wynika z danych GUS. To zdecydowanie najwyższy wynik ze wszystkich, choć trochę liczących się, krajów dla polskiego handlu. Wzrost eksportu do Arabii Saudyjskiej również robi wrażenie — wyniósł 32 proc. I nie chodzi wcale o niską bazę.

Już w 2012 r. eksport na Bliski Wschód był całkiem spory, bo Polska wysyłała do ZEA więcej niż do Grecji czy Portugalii, czyli do krajów znacznie sobie bliższych kulturowo i geograficznie oraz dwukrotnie większych pod względem ludności.

— Półwysep Arabski to ciekawy przykład tzw. reorientacji geograficznej polskiego eksportu. Firmy przekonały się w ostatnim kryzysie, że nie warto stawiać tylko na jednego konia — Unię Europejską — i warto poszukiwać nowych, nieodkrytych dotychczas rynków zbytu.

Bliski Wschód jest dla takich firm świetną propozycją. To bogate kraje, szybko się rozwijające i, jak sama nazwa wskazuje, dość bliskie geograficznie Polsce — mówi Tomasz Kaczor, główny ekonomista Banku Gospodarstwa Krajowego.

Wszystko wskazuje na to, że znaczenie arabskich rynków dla polskiej gospodarki będzie dalej szybko rosło. Właśnie Bliski Wschód jest dziś dla polskiego biznesu najbardziej popularnym nowym kierunkiem ekspansji — wynika z badania firmy Akcenta, zajmującej się obsługą transakcji walutowych przedsiębiorstw. Aż 37 proc. przebadanych szefów firm deklaruje, że jeśli będzie szukać partnerów handlowychna nowych rynkach, to będzie to robić właśnie w krajach arabskich. To zdecydowanie największy odsetek. Unię Europejską jako główny nowy kierunek wskazuje zaledwie 21 proc. firm.

— Kraje UE, Rosja czy USA są już kierunkami oswojonymi. Polskie firmy mają na tych rynkach wypracowane dobre relacje biznesowe i poruszają się na nich swobodnie. Zainteresowanie krajami arabskimi dopiero się buduje. Tę nową tendencję widzimy nie tylko w wynikach badania, ale też w obrotach walutowych naszych klientów — mówi Radosław Jarema, dyrektor zarządzający Akcenty w Polsce.

Salam alejkum

Co przyciąga polskie firmy do krajów arabskich? Przede wszystkim szybko rosnący popyt, nakręcany dochodami z wydobycia surowców i odporny na wstrząsy światowej koniunktury. Według danych MFW, PKB gospodarek Bliskiego Wschodu przez ostatnich 10 lat rosło średnio w tempie 5,3 proc. (w Katarze nawet 14 proc.), tymczasem w UE dynamika wynosiła zaledwie 1,2 proc.

— Kraje arabskie to najbardziej niedoceniany przez polskie firmy rynek na świecie. Po pierwsze, to duże rynki konsumenckie, w samej Arabii Saudyjskiej mieszka 35 mln ludzi. Po drugie, nakłady inwestycyjne tu ponoszone, np. na drogi, koleje, metro czy budownictwo mieszkaniowe, są wręcz gigantyczne — mówi Antoni Mielniczuk, partner w firmie Inspirat Business Consulting, która od dwóch lat realizuje zlecenia w krajach arabskich.

Ten dynamiczny wzrost gospodarczy sprawia, że rynki arabskie są bardzo konkurencyjne. Polska firma, która wybierze się na Bliski Wschód, musi mieć świadomość, że będzie walczyła z najsilniejszymi graczami ze świata.

— To nie jest łatwy rynek, ale w UE konkurencja również jest ogromna, a polskie firmy świetnie dają sobie tam radę — zaznacza Antoni Mielniczuk. Możemy konkurować przede wszystkim dobrą relacją ceny do jakości.

— Choć Arabom pieniędzy nie brakuje, to przywiązują sporą wagę do kosztów, dlatego cenią sobie polskie produkty, które jakością często nie ustępują produktom amerykańskim czy niemieckim, a są tańsze — twierdzi Antoni Mielniczuk.

Krzysztof Heller, prezes firmy Info Strategia z branży IT, która niedawno zaczęła proces ekspansji w Arabii Saudyjskiej, zaznacza, że proces wchodzenia na rynki arabskie jest zupełnie inny niż ekspansja do nowych krajów UE.

— Tutaj liczy się przede wszystkim cierpliwość i kontakty. Nikt z ulicy nie dostanie kontraktu, trzeba go sobie wypracować licznymi spotkaniami i trzeba mieć partnerów, którzy pomogą nam przetrzeć szlaki. Zanim zdobędziemy zamówienie, musimy najpierw zdobyć zaufanie naszych przyszłych kontrahentów — mówi Krzysztof Heller.

We wchodzeniu na rynki arabskie pomagać będzie wkrótce Polsko-Saudyjska Izba Handlowa. Powołuje ją właśnie do życia 20 firm — po 10 z Polski i Arabii Saudyjskiej. Wniosek o rejestrację czeka już w sądzie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Petrodolary kuszą biznes