Petrolinvest nieczuły na ropę i koniunkturę

Adrian Boczkowski
opublikowano: 17-09-2008, 00:00

Częste wahania kursu to wynik gry inwestorów, a nie zmian w spółce

Straty inwestorów, którzy kupili akcje w piątek, mogą sięgać już nawet kilkunastu procent. Kolejna odsłona kryzysu sektora finansowego w USA sprowadziła w dwa dni nasze główne indeksy o ponad 5 proc. w dół. Jedną z nielicznych spółek, na których można było w tym czasie zarobić, jest Petrolinvest. Notowania spółki poszukującej ropy naftowej w dwie sesje wzrosły o ponad 20 proc. Ożywiły się przy tym obroty, które uwiarygadniają wzrosty.

Bezpośrednią przyczyną wzrostów było podpisanie przez Petrolinvest aneksów do umów z pięcioma spółkami kazachskimi, które mają licencje na poszukiwanie i wydobycie ropy. Choć cenę emisyjną nowych akcji Petrolinvestu, które mają być wydane Kazachom w zamian za udziały w ich spółkach, obniżono o 30 proc. (do 225 zł), to zwiększa się prawdopodobieństwo, że umowy dojdą do skutku. Bez tego szanse na zasoby ropy, jakie mógłby wydobyć Petrolinvest, byłyby niewielkie.

Warto zauważyć, że kurs spółki charakteryzuje się dużą zmiennością. W kwietniu notowania spadły o 55 proc., do 160 zł, po czym wzrosły w miesiąc o 90 proc., do 305 zł. Później przeważały systematyczne spadki wyceny, które przybrały na sile w pierwszym tygodniu września. Przerwa w ważnym walnym zgromadzeniu, na którym miały zapaść decyzje o emisji akcji dla Kazachów, zdezorientowała giełdowych graczy. Mało kto wierzył w tłumaczenie zarządu, który mówił o kwestiach technicznych. W miniony weekend okazało się, że Kazachowie nie chcieli po prostu przepłacać. Odbicie kursu Petrolinvestu, choć wyglądało spektakularnie, nie było jednak obiektywnie niczym szczególnym. Kapitalizacja spółki powróciła jedynie do stanu z przełomu sierpnia i września. Dla drobnych graczy sytuacja fundamentalna spółki nie zmieniła się przy tym w dwa tygodnie. To, że Kazachowie mogą kontrolować zamiast 40 proc. nawet 52 proc. w podwyższonym kapitale Petrolinvestu, nie oznacza bowiem, że kontrolę nad nim straci Ryszard Krauze. Zabezpieczył się przed takim obrotem spraw poprzez możliwość konwersji wartych ponad 220 mln zł obligacji na akcje.

Ostatnie dni dobitnie pokazują, że zachowanie się kursu Petrolinvestu nie zależy od notowań paliw i sytuacji na GPW. Odbicia nie zatrzymało nawet to, że od weekendu ropa naftowa staniała o 8 proc., do około 93 dolarów za baryłkę. Metodologia Fibonacciego wskazuje, że silniejsze wsparcie znajduje się dopiero przy 74 USD za baryłkę. Akcji Petrolinvestu, którego podstawowym biznesem ma być wydobywanie ropy, nie można więc traktować jako rodzaju opcji na ropę. Jakby liczyć wielkości zasobów ropy w złożach należących do spółki lub które mają do niej niedługo trafić, zyski z ich wydobycia będą bardzo mocno skorelowane z rynkową ceną czarnego złota.

Jeśli zostawimy na boku fundamenty, to analiza techniczna nieśmiało sugeruje zakup papierów Petrolinvestu. Choć większość wskaźników na razie nie daje wyraźnych sygnałów, to średnie kroczące z 15 i 30 sesji zalecają już kupno akcji. Do tej pory były one dobrym doradcą przy inwestowaniu w walory spółki z portfela Ryszarda Krauzego.

Adrian Boczkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy