Petrolinvest znów przyciągnął gorący kapitał

Kamil Zatoński
14-10-2011, 00:00

Nie mogło być inaczej: kurs spółki Ryszarda Krauzego rósł wczoraj nawet o 26 proc. Eksperci zalecają ostrożność

„Mamy odkryte złoże” — pochwalił się w środę wieczorem Bertrand Le Guern, prezes Petrolinvestu. Wystarczyło, by gracze rzucili się na akcje spółki, kontrolowanej przez Ryszarda Krauzego. Po otwarciu sesji w czwartek kurs poszybował o 26 proc., do 4,08 zł. Później napór kupujących zelżał, mimo to jednak na zamknięciu zwyżka sięgała 7,4 proc.

Petrolinvest podał w komunikacie, że po ponownym przebadaniu przez niezależną firmę McDaniel & Associates Consultants znajdującego się w Kazachstanie odwiertu Shyrak do 135,1 mln boe (baryłek ekwiwalentu ropy naftowej) wzrosły tzw. zasoby perspektywiczne. W 2009 r. szacowano je na 29,8 mln boe. Przekładając to na pieniądze (przy identycznych założeniach jak dwa lata temu, dotyczących także m.in. cen ropy na rynkach), oznacza to wzrost wartości struktury Shyrak o 450-580 mln USD, czyli 1,4-1,8 mld zł. Z kolei prawdopodobieństwio sukcesu geologicznego na złożu wzrosło według audytora z 8-13 do 40-48 proc.

— Spółka wskazuje znaczące zmiany procentowe, ale pamiętajmy, że porusza się cały czas w kategorii zasobów nieodkrytych, perspektywicznych, co do których nie mamy pewności, że zostaną odkryte, a w przypadku odkrycia, że jakakolwiekich część będzie opłacalna do komercyjnego wydobycia — studzi emocje jeden z ekspertów branży paliwowej. Inny dodaje, żeby do liczb podchodzić z rezerwą.

— Można je traktować jako pewien punkt odniesienia, który daje ogólną orientację. Pamiętajmy jednak, że wartości te szacuje się z dużym przybliżeniem i porównywanie ich z kapitalizacją giełdową firmy obarczone jest dużym błędem — mówi specjalista.

Do dwóch razy sztuka?

Grający na akcjach Petrolinvestu od lat mogą mieć uczucie przeżywania deja-vu. W lipcu 2009 r. ten sam audytor — McDaniel — przedstawił raport z badania odwiertu K-3 na strukturze Koblandy, gdzie też dowiercono się 6 tys. w głąb ziemi. Wtedy również radykalnie podniesiono prawdopodobieństwo sukcesu odkrycia ropy naftowej z 18 do 32- -45 proc. To wystarczyło, by zainteresować projektem francuski koncern Total.

Jeden z ekspertów branży naftowej podkreśla, że tak jak wtedy, tak i teraz, zwiększenie prawdopodobieństwa wynika wprost z dowiercenia się do określonych warstw, ale do wywołania przepływów jeszcze droga daleka. Przypomnijmy — tzw. opróbowanie odwiertu K-3 zakończyło się fiaskiem, m.in. dlatego, że doszło do zgniecenia rury. Nie było więc możliwe ustalenie, czy możliwe jest osiągnięcie przepływów, a tym samym przeklasyfikowanie zasobów perspektywicznych na zasoby (reserves) lub zasoby warunkowe (contingent resources). Jak będzie z Shyrak-1, okaże się — jak zapewnia prezes Petrolinvestu — na przełomie roku. Po zakończeniu opróbowania uaktualniony zostanie status złoża.

— Decyzja o przeklasyfikowaniu złoża to bardzo poważna i odpowiedzialna decyzja audytora. Może on zdecydować, że zasoby określone zostaną jako warunkowe, jeśli z jakiegoś powodu — zazwyczaj technologicznego, z powodu braku infrastruktury — wydobycie będzie w danym momencie nieopłacalne lub niemożliwe. Z kolei zasoby zakwalifikowane jako reserves dzielone są jeszcze na podkategorie, w zależności od tego, na ile szacowana jest pewność co do tego, że złoże jest możliwe do wydobycia i jego eksploatacja jest ekonomicznie opłacalna — mówi osoba znająca procedury audytu złóż.

— Pamiętajmy, że perspektywa zmiany kategorii to jedno, a jej faktyczne dokonanie to drugie. Nie wiemy, czy przeklasyfikowanie będzie możliwe, a jeśli nawet, nie mamy pewności, czy nie będzie dotyczyło np. jakiejś części danego złoża. Zmiana klasyfikacji zasobów i rezerw jest zazwyczaj procesem długotrwałym i kapitałochłonnym — wymaga zwykle zaprezentowania audytorowi wiarygodnego planu zagospodarowania, także więcej niż jednego odwiertu w ramach danego złoża, uruchomienia produkcji itd. Praktyka wskazuje, że nie jest to proces łatwy — mówi inny specjalista.

Duże ryzyko

Dla Petrolinvestu najlepszym scenariuszem byłoby oczywiście zakwalifikowanie złoża jako reserves, bo znacząco zwiększałobyszanse na zdobycie w bankach kredytów czy pozyskanie partnera do dalszej fazy projektu.

— Do przemysłowego wydobycia potrzebne są bardzo duże nakłady inwestycyjne, a trzeba pamiętać, że już wykonanie odwiertu pochłania kwotę rzędu 50 mln USD. Obecnie nikt nie jest zainteresowany inwestowaniem w zasoby perspektywiczne. Szuka się złóż pewnych, a takich nie ma wielu — mówi jeden z ekspertów.

Jego zdaniem próby wydobycia złóż z głębokości 6 tys. m obarczone są ponadprzeciętnym ryzykiem tego, że może się to okazać nieopłacalne. — Takich działań podejmują się najbardziej zaawansowani operatorzy na świecie — podkreśla specjalista.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Petrolinvest znów przyciągnął gorący kapitał