PGNiG robi porządki po tekście w Pulsie

Dawid Tokarz
opublikowano: 07-04-2010, 00:00

Michał Szubski odpiera najpoważniejsze zarzuty dostawców rur. I kontratakuje, zarzucając im zmowę.

Szef gazowej spółki ujednolica procedury przetargów, nie wyklucza też przeprowadzenia audytu zewnętrznego

Michał Szubski odpiera najpoważniejsze zarzuty dostawców rur. I kontratakuje, zarzucając im zmowę.

Nasz tekst sprzed ponad miesiąca, w którym opisaliśmy kontrowersje dotyczące sposobu, w jaki grupa PGNiG kupuje rury do gazociągów, nie pozostał bez echa. Zareagował Michał Szubski, prezes gazowego giganta.

— Zleciłem wnikliwą analizę udzielania zamówień na rury przez nasze spółki zależne. Wynika z niej, że obowiązujące procedury mogły być niewystarczająco transparentne. I dlatego we wszystkich firmach wykonawczych z grupy wprowadzamy ujednolicone procedury udzielania zamówień. Nie wykluczam również przeprowadzenia audytu zewnętrznego — mówi Michał Szubski.

Nie ma wybrańców…

Prezes PGNiG zapewnia jednak, że najpoważniejsze zarzuty niezadowolonych dostawców rur się nie potwierdziły. Przypomnijmy: twierdzili oni, że Gazobudowa, spółka zależna PGNiG budująca największe gazociągi, foruje jednego dostawcę, od którego kupuje większość rur po cenach znacznie wyższych niż od innych. Decydujący przy tym jest szybki termin dostawy, który faworyzowany dostawca może zaproponować, bo — jak twierdzili skarżący się — dzięki powiązaniom z menedżerami z grupy PGNiG już na etapie projektowania gazociągu wie, jakie konkretnie rury będą do niego potrzebne.

Barbara Koba, dyrektor departamentu inwestycji PGNiG, zapewnia, że w przypadku dwóch zdecydowanie największych inwestycji ostatnich kilku lat, gazociągu do KGHM i Lubliniec — Częstochowa, żaden dostawca nie dostał więcej niż połowy zleceń na rury, a różnice w cenach w ramach jednej inwestycji nie przekraczały 10 proc.

— Z dotychczasowej analizy nie wynika też, by jedna konkretna firma za każdym razem dostarczała rury w najkrótszych terminach i po wyższych cenach — dodaje Michał Szubski.

…ale jest zmowa

Prezes PGNiG kontratakuje.

— Według mnie na hermetycznym rynku producentów i dostawców rur istnieje pewna zmowa. Warto by także temu problemowi wnikliwiej się przyjrzeć. Zastanawiające jest bowiem, że kiedy próbowaliśmy kupować rury bezpośrednio od producentów, to z reguły oferowali oni gorsze warunki albo kierowali nas wprost do pośredników — tłumaczy szef PGNiG.

Przedstawiciele gazowego giganta bronią też sposobu, w jaki kupowały rury w ostatnich latach. Jak ujawniliśmy: nie robił tego sam PGNiG, który musiałby organizować przetargi publiczne, ale wykonawcy gazociągów (m. in. Gazobudowa), którzy już nie mieli takiego obowiązku.

— Na gazociągi przesyłowe wydajemy coraz mniej: w 2005 r. było to jeszcze 200 mln zł, w tym zamkniemy się w 10 mln zł. To skutek przejmowania sieci przesyłowych przez Gaz-System. Tej spółce przekazaliśmy też bazy magazynowe z całego kraju, więc nawet nie mielibyśmy gdzie składować rur. A przekazanie ich zakupu do wykonawcy gazociągu miało taką zaletę, że uniezależniało nas od ryzyka zmian cen, które podlegały dużym wahaniom, w zależności od koniunktury na rynku stali — tłumaczy Barbara Koba.

Zapewnia przy tym, że w przypadku innych realizowanych inwestycji PGNiG planuje wydzielanie dostaw różnych materiałów z większych przetargów wykonawczych. W pierwszej kolejności ma objąć to sprężarki wykorzystywane w podziemnych magazynach gazu. Michał Szubski dodaje, że wszystkie te inwestycje są realizowane zgodnie z prawem zamówień publicznych.

— Dotyczy to także rur, z tym że nie przesyłowych, bo tym przestajemy się zajmować, ale okładzinowych, wydobywczych i dla podziemnych magazynów gazu czy osprzętu dla otworów wiertniczych i magazynowych. Od 2006 r. na zakup rur dla potrzeb sektora naftowego przeznaczamy średnio ponad 90 mln zł rocznie. Wszystko w ramach cyklicznych przetargów publicznych — mówi szef PGNiG.

Dawid

Tokarz

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy