PGNiG wchodzi w zakręt z nowym kierowcą

  • Anna Bytniewska
opublikowano: 08-03-2012, 00:00

Grażyna Piotrowska-Oliwa pokieruje PGNiG. Przed nią ogromne wyzwanie: spółka wchodzi w niebezpieczny zakręt.

To dla Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) historyczna chwila. Rada nadzorcza po raz pierwszy wybrała kobietę na prezesa wycenianej na 22 mld zł spółki. Tak jak niedawno przewidywał „PB”, kierować nią będzie Grażyna Piotrowska–Oliwa.

W drugiej rundzie pokonała silnego rywala — Marka Karabułę, który od kilku lat przygotowywał się do roli szefa PGNiG. Piastował kluczowe stanowiska w zarządzie: wiceprezesa ds. handlu, wiceprezesa ds. wydobycia, a wreszcie po rezygnacji Michała Szubskiego koordynował prace zarządu.

W PGNiG mówi się, że pozostanie w zarządzie spółki i nadal zajmować się będzie górnictwem naftowym. Grażyna Piotrowska-Oliwa zdystansowała także dwóch innych, silnych konkurentów: Bogdana Pilcha, prezesa francuskiego GDF Suez, oraz Krzysztofa Sędzikowskiego, który kierował m.in. KGHM czy CTL Logistics.

Pole minowe

Przed panią prezes ogromne wyzwanie. PGNiG to wciąż kontrolowana przez państwo spółka działająca na bardzo skomplikowanym rynku gazu, który rządzi się twardymi, męskimi regułami.

Za partnera handlowego i adwersarza ma bodaj najbardziej drapieżną firmę z branży — rosyjski Gazprom. Niedawno polska spółka skierowała do Trybunału Arbitrażowego w Sztokholmie pozew w sprawiecen rosyjskiego gazu dla Polski. Rezultat arbitrażu będzie miał ogromny wpływ na ceny błękitnego paliwa w Polsce i kondycję finansową samego PGNiG.

Polski rynek gazu to nie rynek paliw, gdzie ceny są od dawna uwolnione. O poziomie stawek decyduje prezes Urzędu Regulacji Energetyki (URE), który pilnuje, by PGNiG nie przerzucało kosztów zakupu gazy na klienta. Będzie to robił dotąd, aż nie pojawi się realna wobec PGNiG konkurencja.

Z drugiej strony skarb państwa domaga się od PGNiG kosztownych inwestycji w poszukiwania i wydobycie gazu łupkowego. I to — zdaniem analityków — będzie priorytetem nowej szefowej PGNiG.

— Taka jest wola skarbu państwa. To, czy PGNiG będzie miało na to fundusze, zależy w dużej mierze od decyzji URE w sprawie podwyżki taryfy gazowej. Jeśli regulator nie zgodzi się na jej podniesienie, spółka na obrocie gazem będzie tracić miesięcznie około 200 mln zł — podkreśla Maciej Hebda, analityk Espirito Santo Investment Bank.

— Ważne jest też, by kontynuowano inwestycje w poszukiwania i wydobycie gazu na koncesjach, jakie PGNiG już posiada, a także zabiegano o kolejne — dodaje Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych.

Ustabilizować finanse

Analitycy giełdowi kładą też nacisk na bezpieczeństwo finansowe spółki.

— Nowa prezes powinna tak skoordynować przepływy pieniężne spółki i finansowanie programu inwestycyjnego, by maksymalnie ograniczyć wpływ takiego czynnika jak brak zgody na podwyżkę taryfy gazowej. W takiej sytuacji muszą być przygotowane warianty awaryjne — mówi Kamil Kliszcz, analityk DI BRE. Ważna jest też postawa PGNiG w obliczu liberalizacji rynku gazu.

— PGNiG musi zadbać odpowiednio wcześnie o pozycję rynkową, by nowa, nieuchronna rzeczywistość nie zaskoczyła spółki — podkreśla Kamil Kliszcz.

— Spółka musi bronić udziału w rynku i wolumenów sprzedaży. Liberalizacja spowoduje, że pojawią się tu spółki niemieckie, które będą podkopywać pozycję PGNiG — dodaje Maciej Hebda. Kto zasiądzie obok pani prezes w zarządzie? Na to trzeba jeszcze poczekać. Konkurs na stanowiska wiceprezesów ds. korporacyjnych oraz handlowych jeszcze trwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane