PGNiG wypowiada umowę Sinclairowi

Anna Bytniewska
opublikowano: 10-09-2003, 00:00

PGNiG postanowiło wypowiedzieć Sinclairowi umowę na dostawy spotowe do 2 mld m sześc. gazu. Powód? Sinclair poinformował gazowego potentata, że nie jest w stanie wywiązać się z kontraktu.

Na taki finał zanosiło się już od dawna. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) wysłało pismo do Sinclaira — firmy, która wygrała ogłoszony przez giganta przetarg na dostawy spotowe do 2 mld m sześc. gazu — w którym poinformowało o rozwiązaniu umowy. A chodziło o duże pieniądze — 800 mln zł.

Gazowy monopolista zdecydował się na taki krok po tym, jak Sinclair poinformował, że nie będzie w stanie wywiązać się z kontraktu. Dlaczego? Aby móc dostarczyć gaz do Polski, spółka powinna zawrzeć porozumienie z Ukrtransgazem, ukraińskim operatorem sieci przesyłowej. Nie udało się to, chociaż Sinclair — spółka powiązana z byłymi pracownikami PGNiG, rosyjską firmą Itera oraz Ukrgazprombankiem, zarejestrowana w USA — zapewniał, że je zawarł. Walka o to, kto dostanie zielone światło na przesył zamówionego na Ukrainie gazu, toczyła się ostro. Walczyły o to także m.in. Elcom z Sanoka, Bartimpex Aleksandra Gudzowatego czy Zakłady Azotowe Puławy. Sinclair został wyeliminowany z tej gry. Ponadto — jak nieoficjalnie wiadomo — Sinclair zadeklarował PGNiG tak niską cenę gazu, że nie mogli jej zaakceptować ani Rosjanie, ani Ukraińcy. Obie strony ustaliły, że ukraiński gaz może trafić do Polski tylko z niewielkim dyskontem w stosunku do rosyjskiego.

Polski operator nie rezygnuje jednak z ukraińskiego gazu. Zgodnie z zapewnieniami Marka Kossowskiego, prezesa PGNiG, Ukraina jest jednym z najważniejszych kierunków dywersyfikacji źródeł dostaw gazu.

— Tym razem PGNiG chce podpisać umowę bezpośrednio z ukraińskim odpowiednikiem — firmą NAK. Strona ukraińska woli jednak inne rozwiązanie. Rozmowy trwają — twierdzi nasz anonimowy informator.

PGNiG negocjuje więc z innymi firmami.

— Rozmawiamy już z innymi firmami, które mogłyby dostarczać nam ukraiński gaz. Dopóki trwają negocjacje, nie mogę ujawnić nic więcej — mówi Marek Kossowski.

Gazowy monopolista zamierza także zmienić wielkość dostaw gazu w ramach spotu.

— Tak duży zakup gazu był przesadą. Chcemy go ograniczyć — twierdzi szef PGNiG.

O ile? To na razie tajemnica. Planowaną redukcję tłumaczy to, że oferowany obecnie przez NAK gaz może być droższy nawet o 15 USD za 1000 m sześc. Kupić go jednak trzeba, aby nie zabrakło w sezonie zimowym, kiedy zapotrzebowanie wzrasta. Trzeba pamiętać, że obecnie z Rosji będziemy otrzymywali mniej gazu. Jeżeli zakładane dostawy spotowe nie zostaną zmniejszone, PGNiG może stracić na feralnym przetargu nawet do 120 mln zł. Do wyegzekwowania pozostają także roszczenia z tytułu niewywiązania się Sinclaira z umowy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / PGNiG wypowiada umowę Sinclairowi