PGNiG zaczyna walczyć o rynek

Anna Bytniewska
24-05-2004, 00:00

PGNiG chce taniej kupować gaz od niemieckiego VNG. W przeciwnym razie współpraca firm może zostać zerwana.

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) czeka bardzo trudny okres w związku z liberalizacją rynku gazu w Polsce. Spółka szacuje, że może stracić 30 proc. rynku, ale „tanio skóry nie sprzeda”. Trwają rozmowy między PGNiG a Verbundnetz Gas (VNG), niemiecką firmą zajmującą się hurtową sprzedażą gazu. Chodzi o renegocjację umowy na dostawy 400 mln m sześc. gazu do Polski. Wygasa ona 30 września 2006 r. Niemcy chcą zwiększyć dostawy do 1 mld m sześc.

— Nie możemy zaakceptować ceny, którą proponuje VNG. Jeżeli jej nie obniży, gotowi jesteśmy zrezygnować z dostaw oraz ze współpracy kapitałowej — spółki Nysagaz, w której PGNiG ma 51 proc. akcji — podkreśla Marek Kossowski, prezes PGNiG.

As w rękawie

Punktem odniesienia w negocjacjach polskiego operatora z VNG ma być gaz norweski.

— Idealnym rozwiązaniem byłaby cena taka, lub niższa, jak gazu norweskiego, który kupujemy w tym samym miejscu, czyli w Lasowie koło Zgorzelca — twierdzi Marek Kossowski.

Stawianie Niemców pod murem wiąże się z pewnym ryzykiem. VNG zapowiadał bowiem, że jeżeli polska strona zrezygnuje z jego dostaw, będzie sprzedawał w naszym kraju własny gaz.

Wiele wskazuje jednak na to, że w tej rozgrywce więcej atutów ma PGNiG. Głównym są Norwegowie, którym bardzo podoba się projekt budowy na naszym wybrzeżu terminalu CNG (sprężonego gazu ziemnego).

— Do końca roku chcemy sfinalizować umowy dotyczące dostaw. CNG mógłby trafić na polski rynek już w 2008 r. — twierdzi Marek Kossowski.

Wyciągnięta dłoń

To nie wszystko. Jeżeli polska firma nie dojdzie do porozumienia z Niemcami, punkt przesyłowy w Lasowie także zostanie zapełniony gazem norweskim. PGNiG jednak nie chce palić za sobą mostów.

— Współpraca z VNG jest możliwa, ale na zasadach partnerskich. My także jesteśmy zainteresowani wejściem na rynek niemiecki. Mamy tam duże szanse, bo nasz gaz jest tańszy — dodaje Marek Kossowski.

PGNiG brakuje na razie technicznych możliwości przeprowadzenia ekspansji, dlatego też chce skorzystać z gazociągu Bernau-Szczecin (budowany przez Ruhrgas i Bartimpex) oraz Media Odra Warta (zbudowany m.in. przez VNG). Problem w tym, że muszą one mieć możliwość tłoczenia gazu w obu kierunkach, a to wymaga zgody niemieckiej strony. Na razie sytuacja jest patowa.

— Rozważamy też wybudowanie własnego gazociągu do Niemiec i wystąpienie o zgodę na przyłączenie go do niemieckiego systemu przesyłowego — deklaruje Marek Koossowski.

Na inwestycje PGNiG potrzebuje jednak pieniędzy, a te przyniesie dopiero giełda (1,5-2 mld zł), najwcześniej w 2005 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / PGNiG zaczyna walczyć o rynek