PGNiG zaprzecza informacjom o wycofaniu z umów z DONG

opublikowano: 26-01-2007, 17:07

PGNiG jest nadal zainteresowane budową bezpośredniego połączenia gazociągiem ze złożami skandynawskimi i temu m.in ma służyć współpraca z DONG, powiedział rzecznik polskiej spółki.

Gazprom w najbliższych latach będzie jedynym dostawcą gazu do Polski - napisał w piątek dziennik "Kommiersant", informując o wycofaniu się Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) z umów z duńskim koncernem DONG o budowie gazociągu przez Bałtyk i dostawach gazu z Danii.

Rzecznik prasowy PGNiG Tomasz Fill zaprzeczył w piątek po południu, by spółka wycofała się ze współpracy z duńskim DONG.

"PGNiG jest nadal zainteresowane budową bezpośredniego połączenia gazociągiem ze złożami skandynawskimi i temu m.in ma służyć współpraca z DONG" - powiedział PAP Fill.

Dodał, że podpisany 17 stycznia br. protokół o współpracy między PGNiG a DONG potwierdza wolę dalszych kontaktów między firmami i nie oznacza zerwania umów z 2001 r.

Fill przypomniał, że umowy te zawarto "w zupełnie innej sytuacji na rynku gazu", były ponadto wielokrotnie aneksowane. Dlatego - podkreślił Fill - obydwie spółki chciały "przenieść tę współpracę w inne ramy, nie jakiegoś kolejnego aneksu. Tym wspólnym protokołem potwierdziliśmy współpracę" - powiedział.

Rzecznik zaznaczył, że w przyjętej w grudniu 2006 r. strategii na lata 2007-2011 PGNiG planuje realizację dwóch projektów dywersyfikacjnych - teminalu gazu LNG oraz gazociągu ze Skandynawii.

"Kommiersant", pisząc o rzekomym wycofaniu się PGNiG z porozumień zawartych w 2001 roku z DONG, przytacza źródło w służbie prasowej polskiego koncernu, według którego uznano, że "w związku ze zmianami, jakie w ostatnich latach zaszły na rynku gazu, uzgodniona sześć lat temu formuła cenowa nie odpowiada obecnym interesom PGNiG".

"Tym samym Polacy potwierdzili, że duński gaz jest zbyt drogi i nie nadaje się do sprzedaży na polskim rynku wewnętrznym. W 2005 roku PGNiG zrezygnowało z zakupu 500 mln metrów sześciennych paliwa w Norwegii" - pisze "Kommiersant".

Gazeta zauważa, że gaz z Danii i Norwegii w transakcjach spotowych kosztuje 400-800 dolarów za 1000 metrów sześciennych. "Na tym tle Gazprom prezentuje się jako najlepszy dostawca - cena rosyjskiego gazu dla Polski w tym roku wynosi 270-290 USD za 1000 metrów sześciennych" - konstatuje "Kommiersant".

Zdaniem gazety, "może to pomóc rosyjskiemu monopoliście uregulować trwający od kilku lat spór z Polakami wokół taryf za tłoczenie surowca gazociągiem Jamał-Europa przez terytorium tego kraju".

"Kommiersant" podaje, że decyzja o rezygnacji z budowy gazociągu, którym z Danii do Polski miało płynąć 2-2,5 mld metrów sześciennych gazu rocznie, została zapisana w protokole, podpisanym niedawno przez PGNiG i DONG.

Dziennik cytuje też rzecznika Gazpromu Siergieja Kuprijanowa, który potwierdził, że rosyjski monopolista "gotów jest dostarczać Polsce - podobnie jak każdemu innemu krajowi europejskiemu - gaz w niezbędnych ilościach".

"Kommiersant" zaznacza, że "zajmując dominujące miejsce na rynku Polski, rosyjski koncern jednocześnie nie kontroluje tranzytu przez ten kraj paliwa gazociągiem Jamał-Europa". Według gazety, "brak kontroli nad EuRoPolGazem nie pozwala Gazpromowi obniżyć opłaty za tłoczenie gazu przez terytorium Polski, o co monopolista stara się już od kilku lat".

EuRoPolGaz jest operatorem magistrali jamalskiej. Strategicznymi udziałowcami spółki są Gazprom oraz PGNiG - obie mają po 48 proc. jej akcji. 4 proc. udziałów należy do Gas-Tradingu - spółki Gazpromu, PGNiG i polskiego Bartimpeksu. Zgodnie ze statutem EuRoPolGazu, na czele jego zarządu zawsze stoi przedstawiciel PGNiG, a rady nadzorczej - reprezentant Gazpromu.

Po ostatnim posiedzeniu rady nadzorczej EuRoPolGazu, które odbyło się 16 stycznia w Moskwie, PGNiG oświadczyło, że strona rosyjska domaga się zwiększenia swych uprawnień w spółce i kwestionuje wysokość taryf za przesył gazu przez terytorium Polski. Źródło zbliżone do PGNiG oceniło, że postawa Rosjan zmierza do paraliżu EuRoPolGazu.

Gazprom odrzucił te zarzuty oraz wytknął stronie polskiej brak elastyczności i upolitycznianie sporów.

W opinii przytoczonego przez "Kommiersanta" rosyjskiego analityka rynku gazowego Maksima Szeina, "Gazprom będzie miał przewagę w rozmowach z PGNiG do 2011 roku, kiedy to Polska ukończy budowę terminalu do odbioru gazu skroplonego i zacznie sprowadzać paliwo z Algierii". Zdaniem analityka, "rosyjski monopolista może zechcieć wykorzystać ów handicap czasowy do rozwiązania problemów tranzytowych z PGNiG".

(PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane