Piątek napędził nam stracha, ale na horyzoncie rekordy

Katarzyna Płaczek
opublikowano: 18-12-2006, 00:00

Miniony tydzień można sprowadzić tylko do sesji piątkowej, gdyż właśnie na niej najwięcej się działo. Była duża zmienność kursów i wiele inwestorskich emocji. Rozpoczynaliśmy tę sesję w całkiem niezłych humorach po tym, jak w USA indeks DIJA poprawił historyczny szczyt. Niczego złego nie zapowiadały także poranne notowania futures dla indeksów amerykańskich i mogło się wydawać, że tym razem wygasanie kontraktów terminowych na rynku nie zamiesza. Okazało się jednak, że czujność inwestorów została uśpiona, bo zaskoczyła ich fala wyprzedaży. Można było przecierać oczy ze zdumienia.

Zmiany kursów przywodziły na myśl scenariusz majowego tąpnięcia z przeceną średnio o 10 proc. i równoważeniem na dolnych widełkach niemal co trzeciej spółki. Wczoraj wyglądało to niemal podobnie. Niemal, bo fali wyprzedaży nie towarzyszyły wysokie obroty. Skoro tak, nasuwa się pytanie, dlaczego skala przeceny okazała się tak duża? Niewielkie obroty wystarczyły, by zepchnąć notowania mocno w dół. Czyżby popyt zanikł?

Brak popytu nie był przypadkowy. To wynik przemyślanej strategii arbitrażystów, którzy mogli w prosty sposób powiększyć zyski, sprzedając walory na otwarciu sesji, by wywołać przecenę kontraktów i zrealizować zyski na krótkich pozycjach futures (bagatela — 80-100 pkt), a następnie ponownie przystąpić do zakupów tanich akcji.

Rezultat: choć indeks WIG20 tracił w trakcie sesji aż 2 proc., jego zamknięcie wypadło na 0,3-procentowym plusie. I to przy wysokich w tej części sesji obrotach (zamknęły się kwotą 1,5 mld zł). Co prawda indeksowi MIDWIG już nie udało się wyjść na plus, ale także w jego przypadku różnica między sesyjnym minimum a zamknięciem jest duża: odpowiednio 3613, wobec 3749 pkt!

Piątkowa sesja wprowadziła więc wiele zamieszania, ale nie na tyle, by zagrozić do końca roku kontynuacji wzrostów przez WIG20 i WIG. Wręcz przeciwnie, indeksy miewają się dobrze.

W poprzednich dniach minionego tygodnia było widać, że już sama świadomość bliskości bariery popytowej 3365 pkt wystarcza, by inwestorzy nie wykonywali żadnych pochopnych ruchów związanych z wyprzedażą akcji. Konsolidacja natomiast służyła nadzwyczaj dobrze wskaźnikom — Ultimate Oscillator wystarczająco się schłodził i powrócił w okolice poziomu równowagi. Również oscylator RSI 14 nieco oddalił się od poziomu wykupienia, co także jest dobrym zwiastunem.

Dlatego poniedziałek powinien uspokoić wszystkich posiadaczy akcji, a WIG20 powinien złamać stanowczo opór w strefie 3409-3410 pkt, a następnie ustanowić nowy szczyt. I negatywny kształt piątkowej świecy, zwanej wisielcem, nie ma tu nic do rzeczy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Płaczek

Polecane