Polska gospodarka na piątkę

opublikowano: 14-08-2018, 12:33

PKB znów zanotował ponad 5-procentowe tempo wzrostu. Jeżeli dziś nie robi to większego wrażenia, warto przypomnieć, że niedawno wydawało się nie do pomyślenia

W drugim kwartale 2018 r. PKB Polski wzrósł o 5,1 proc. r/r – podaje GUS (PKB niewyrównany sezonowo, wyrażony w cenach stałych średniorocznych z poprzedniego roku). Rynkowy konsens krążył wokół tej wartości - mediana prognoz ekspertów ankietowanych przez Bloomberga sugerowała, aby nastawiać się na wzrost o 5 proc. Wynik lepszy o 0,1 pkt. proc. to za mało, aby mówić o pozytywnej niespodziance. Chyba, że cofniemy się o kilka kwartałów, gdy ten, kto wierzył w „piątki” uchodził za ekstremalnego optymistę.

Wyświetl galerię [1/2]

Polska flaga

REUTERS_Kai Pfaffenbach_FORUM

Liczba tabu

Wzrost o 5,2 proc. r/r w trzecim kwartale 2017 r., miał być lokalnym szczytem (szybciej nasza gospodarka rozwijała się ostatnio pod koniec 2011 r.). Tymczasem, 5,2 proc. pojawiło się ponownie w pierwszym kwartale 2018 r.
Mocny początek tego roku zapowiadały napływające na bieżąco dane z gospodarki. Na bieżąco reagowali na nie także ekonomiści – podwyższaniem prognoz dla całorocznego wyniku. Kilka tygodniu temu „PB” pisał, że mediana prognoz 8 ośmiu zespołów ekonomistów bankowych pod koniec czerwca sięgnęła 4,6 proc., a więc poziomu, który oznaczałby powtórzenie zeszłorocznego wyniku (najlepszego od 2011 r.).

Słowo klucz? Mediana. Ktoś więc już wtedy dawał więcej. Ten „ktoś” to zespoły mBanku, Citi Handlowego i Banku Millennium. Późniejsze korekty prognoz pozostałych zespołów sprawiły, że pod koniec lipca mediana była o 0,2 pkt proc. wyżej. Więcej niż 4,8 proc. obstawiał wówczas zespół Credit Agricole Bank Polska i PKO BP – więcej o 0,2 pkt proc. Był to moment, w którym 5 proc. straciło oficjalnie status „liczby tabu”, a dowody na to, że nią było mamy co najmniej dwa. Pierwszy – 1. stycznia 2018 r. mediana prognoz tych samych ośmiu zespołów startowała z poziomu 4 proc. Drugi – mediana prognoz 12 banków, które wzięły udział w ankiecie „PB” pod koniec ubiegłego roku, sugerowała także 4-procentowy wzrost PKB w 2018 r. Najwięcej wiary w naszą gospodarkę miał wówczas zespół mBanku, który zakładał wzrost o 4,5 proc.

Struktura (nie)znana

Wtorkowe dane GUS o PKB w II kw. 2018 r. to tzw. szybki szacunek. To oznacza po pierwsze, że dane mają charakter wstępny i mogą zostać zrewidowane. Po drugie, że nie znamy struktury odczytu. O pierwszym (ewentualnie) i drugim dowiemy się 31 sierpnia, gdy GUS opublikuje regularny szacunek PKB za ten okres. Ekonomiści liczą jednak na własną rękę od dawna. Dzięki temu już dziś podpowiadają jak - ich zdaniem - wygląda środek PKB.

- Na bazie publikowanych przez GUS danych miesięcznych można wnioskować, że głównym silnikiem polskiej gospodarki w drugim kwartale pozostała konsumpcja gospodarstw domowych. Tempo wzrostu mogło nieznacznie wyhamować w stosunku do pierwszego kwartału, ale na pewno nadal solidnie utrzymało się powyżej 4,5 proc. Siłą napędową konsumpcji pozostają rosnące wynagrodzenia, również w ujęciu realnym, spadające bezrobocie oraz transfery socjalne. Także wciąż rekordowo niskie stopy procentowe raczej zachęcają gospodarstwa domowe do konsumpcji niż oszczędzania – mówi Monika Kurtek, główny ekonomista Banku Pocztowego.

Drugim silnikiem polskiej gospodarki były inwestycje.

- Tempo ich wzrostu pozostało raczej jednocyfrowe, ale prawdopodobnie było wyższe niż w pierwszym kwartale. Prym wiodły niewątpliwie inwestycje sektora publicznego, nadal umiarkowane natomiast pozostały prawdopodobnie inwestycje sektora prywatnego – dodaje Monika Kurtek.

W pierwszym kwartale tego roku konsumpcja prywatna wzrosła realnie o 4,8 proc. r/r, inwestycje o 8,1 proc. r/r. Dzięki temu do odczytu PKB dołożyły – odpowiednio – 3 i 0,9 pkt. proc. Aż 1,9 pkt. proc. było wówczas zasługą zapasów, a w dół ciągnęło saldo obrotów z zagranicą – z odczytu podskubało solidne 1,2 pkt. proc.

Przyszłość niejednoznaczna

Zdaniem ekspertki z Banku Pocztowego w drugiej połowie roku wiodącą siłą gospodarki pozostanie popyt krajowy, a więc wysoka konsumpcja i przyspieszające inwestycje. Mało przyjazne dla PKB ma być za to w dalszym ciągu saldo handlowe.

- Z jednej strony nieco wolniejsze tempo wzrostu gospodarczego w krajach rozwiniętych, w tym w Niemczech, może przekładać się na mniejsze zapotrzebowanie na polskie towary i usługi, a z drugiej silny popyt wewnętrzny przekładać się może na dalsze przyspieszanie importu – tłumaczy Monika Kurtek.

Z opublikowanych dzień wcześniej danych bilansu płatniczego NBP wynika, że w drugim kwartale saldo obrotów towarowych było ok. 120 mln EUR pod kreską, w pierwszym – 890 mln EUR. Na saldzie usług mamy jednak plusy – duży w pierwszym kwartale (4,6 mld EUR) i jeszcze większy w drugim (5,1 mld EUR).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Polska gospodarka na piątkę