Pięć lat po Rywinie

Adam Sofuł
opublikowano: 27-12-2007, 00:00

Pięć lat temu w poświątecznym wydaniu „Gazety Wyborczej” ukazał się artykuł, który zmienił polską scenę polityczną. Redaktor naczelny tej gazety Adam Michnik ujawnił (chociaż dopiero po pół roku) korupcyjną propozycję, jaką skierował do niego znany producent filmowy Lew Rywin. Przedmiotem targu miał być korzystny dla Agory kształt ustawy o radiofonii i telewizji. Jaki jest bilans tej afery po pięciu latach?

Jedynymi skazanymi w aferze okazali się Lew Rywin i prawniczka Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Pilotująca projekt ustawy Aleksandra Jakubowska została kilka dni temu uniewinniona. To nieprawomocny wyrok (podobnie jak w przypadku prawniczki rady), ale znamienny. Skazani to przegrani afery. Wygranymi, przynajmniej do niedawna, byli Zbigniew Ziobro i Jan Rokita, którzy dzięki pracom powołanej wkrótce potem komisji śledczej, stali się politycznymi gwiazdami.

Afera Rywina stanowiła jednak wstrząs dla opinii publicznej, odsłoniła patologie polskiej polityki i biznesu. To na jej gruncie padło hasło zerwania z III RP i konieczności budowy IV RP. Trzy lata temu pod tym hasłem podpisywały się zgodnie PO i PiS. Feralna rozmowa Rywina z Michnikiem (ale też zwłoka w jej ujawnieniu) zrodziła przekonanie o wszechobecnej korupcji i degrengoladzie struktur państwa. Ta surowa diagnoza była mottem minionych dwóch lat rządów, a obecna ekipa też się od niej nie odżegnuje. Można się zgodzić z tezą, że afera Rywina była końcem III RP. Sęk w tym, że dobrej drogi do IV RP wciąż szukamy.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane