Pięć rysunków w jedną noc

Agnieszka Janas
opublikowano: 25-09-2009, 00:00

Pierwszy sukces smakuje najlepiej. Wie o tym Sabrina Pilewicz — zwyciężczyni konkursu Fashion Designer Awards 2009.

odę ma we krwi. W dzieciństwie ubierała i stylizowała lalki — mama Maria, projektantka, nauczyła ją szycia i konstrukcji ubrań. Zainteresowania córki wspierał też ojciec Tadeusz — fryzjer stylista pracujący przy międzynarodowych sesjach zdjęciowych i pokazach mody.

— Miałam odwagę, wiarę w siebie i wyrobioną rękę. To zdecydowało o sukcesie w pierwszej edycji Fashion Designer Awards — uważa Sabrina Pilewicz.

Studentka czwartego roku Projektowania Ubioru, Obuwia i Biżuterii w łódzkiej Wyższej Szkole Sztuki i Projektowania (WSSP) dowiedziała się o Fashion Designer Awards, konkursie dla młodych projektantów, dzień przed terminem zgłaszania prac od profesor Małgorzaty Gawrysiak-Bańkowskiej. Mentorka argumentowała: "Masz dobrą kreskę i niekonwencjonalne pomysły". To ważne atuty — w pierwszym etapie konkursu jury oceniało pięć żurnalowych rysunków każdego kandydata. Temat kolekcji: "Haute couture — portret współczesnej kobiety, jej pragnienia, emocje i fascynacje".

 

 

Portrety Roya

Sabrina w niecałą dobę narysowała pięć efektownych kreacji, dbając, by stanowiły spójną całość.

— Motyw przewodni zaczerpnęłam z grafik Roya Lichtensteina. Na każdym ubraniu znalazły się charakterystyczne dla tego twórcy komiksowe twarze. Przerobione na haft komputerowy, zostaną odwzorowane na jedwabiu — nauczyłam się nawet programować maszynę hafciarską! Spójność kolekcji tworzyły też tkaniny — zaplanowałam szantung jedwabny, szyfon i aksamit — a także kolorystyka, głównie czerń ożywiona ostrymi akcentami bieli, kanarkowej żółci, ultramaryny, krwistej czerwieni czy cyklamenu — opowiada projektantka.

Do konkursu zgłosiło się nadspodziewanie wiele osób. Składał się z kilku etapów, więc jury mogło spokojnie odrzucać kolejne, mniej interesujące projekty. W jego skład weszli m.in. projektanci: Dawid Woliński (ubrania) i Marcin Giebułtowski (biżuteria). Uznani twórcy mody podkreślają, że udział w konkursie to ważne doświadczenie dla młodych — uczy walki o siebie i pozwala zaistnieć w branży.

Według Dawida Wolińskiego poziom uczestników był dość wysoki, choć wielu nie ukończyło szkół wzornictwa.

— Sabrina miała pomysł na kolekcję i starannie wykonała projekty. Tego zabrakło wielu jej konkurentom — dodaje Marcin Giebułtowski.

Gala finałowa odbyła się 28 maja podczas Fashion Philosophy — Fashion Week Poland w Łodzi. Wybrana przez jurorów dziesiątka musiała zaprojektować i uszyć finałowe suknie. Inspiracje były różne — od lat 50. XX wieku po gotyk. Sabrina Pilewicz przedstawiła długą, czarną suknię z żółtym gorsetem ozdobionym rysunkiem Roya Lichtensteina. Ewelina Kopic, prowadząca imprezę, nie kryła zachwytu — powiedziała, że chętnie wystąpiłaby w tej sukni na jakiejś gali.

Pilewicz wygrała, a było o co walczyć — 5 tys. zł nagrody, praktyka w prestiżowej Central Saint Martins College of Art and Design w Londynie, a przede wszystkim 45-dniowa praktyka w domu mody Georges’a Chakry w Bejrucie. Kreacje tego sławnego projektanta haute couture można oglądać w filmie "Diabeł ubiera się u Prady". Jego stroje nosiły też takie gwiazdy, jak Beyonce, Rihanna, Tyra Banks, Cameron Diaz, Jessica Alba, a nawet Helen Mirren na ubiegłorocznej gali oskarowej.

 

 

U boku mistrza

Pod koniec lipca młoda projektantka poleciała do Bejrutu na praktykę w atelier Georges’a Chakry. Jego pracownia zajmuje dziewięciopiętrową kamienicę, a projektanta wspiera kilkoro utalentowanych współpracowników. Sabrina przygotowywała z nimi kolekcję na wrześniowy pokaz pret-a-porter w Nowym Jorku. Wróciła zachwycona. Wiele się nauczyła od Chakry.

— Rano rozmawiałam z Georges’em o tym, co będziemy robili. Pracowałam w sąsiednim pokoju. Po południu omawialiśmy gotowe projekty. Byłam zaskoczona, jak wiele moich pomysłów mistrz zaakceptował. Na zakończenie praktyki zaproponował mi pracę u siebie — opowiada.

Czeka ją teraz dużo pracy. Musi doprojektować i uszyć 12 kreacji na swój pierwszy pokaz podczas grudniowej imprezy modowej Fashion Boulevard 2009. Najbliższe plany to także przygotowania do Złotej Nitki — konkursu dla absolwentów szkół artystycznych. Nie zamierza też zaniedbać nauki.

— Wykształcenie jest dla mnie niezwykle ważne. By odnieść sukces w tym zawodzie, trzeba mieć szeroką wiedzę z wielu dziedzin, m.in.: z zasad konstrukcji odzieży, materiałoznawstwa, historii ubioru, historii sztuki, a także z anatomii — tłumaczy projektantka.

 

 

Torebki z logo SP

Sabrina pasjonuje się historią sztuki, architekturą i teatrem. Chciałaby projektować kostiumy sceniczne i estradowe. Jaki jest więc styl Pilewicz?

— Minimalistyczny. Monochromatyczna paleta barw ograniczona do szarości, czerni, bieli, granatów. Inne kolory stanowią tylko akcent podkreślający konstrukcję czy szczegół kroju. Dbam o detale tworzące charakter stroju — twierdzi.

Marzeniem Sabriny Pilewicz jest własny dom mody, ale młoda projektantka już zarabia — od kwietnia 2008 r. na jej stronie internetowej można obejrzeć i kupić ubrania haute couture i pret-a-porter. Marka "Sabrina Pilewicz" to także skórzane torby — model Firenze dostępny jest w showroomie Chic Prestige w warszawskim Hotelu Europejskim. Cena nie zwala z nóg — 600 zł za ręczną robotę. Na razie wiadomości o torbach rozchodzą się pocztą pantoflową, ale to się wkrótce zmieni — butik pożyczył Firenze miesięcznikowi "Elle" do zdjęć sesji mody. To kolejny krok w karierze odważnej dziewczyny, która wierzy w siebie.

Agnieszka Janas

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu