Pieniądze płyną siecią z kraju do kraju

  • Marta Bellon
opublikowano: 30-08-2015, 22:00

POMYSŁ NA BIZNES: Polsko-brytyjski start-up pokazuje imigrantom, że internetowa platforma to bezpieczny i szybki sposób transferu pieniędzy

Dla jednych Lądek-Zdrój, dla innych europejska stolica finansowa i startupowa. W Londynie świetnie radzą sobie nie tylko Polacy, którzy wyemigrowali z Polski z powodów ekonomicznych. Mamy tam również silną reprezentację specjalistów, którzy współtworzą brytyjską scenę startupową. W dodatku w jednej z najgorętszych branż — usług finansowych bazujących na nowych technologiach (ang. financial technologies; fintech).

Marta Krupińska, współzałożycielka Azimo będzie zarządzać Google for Startups London. Sama wywodzi się ze środowiska przedsiębiorców.
Zobacz więcej

Marta Krupińska, współzałożycielka Azimo będzie zarządzać Google for Startups London. Sama wywodzi się ze środowiska przedsiębiorców. Marek Wiśniewski

Z kraju do kraju

Marta Krupińska i Marek Wawro współtworzą brytyjski start-up Azimo. To platforma służąca do transferu pieniędzy za granicę online. Można za jej pośrednictwem przesłać pieniądze do ponad 200 krajów. Siedziba start-upu znajduje się w Londynie, a w Krakowie pracuje 30-osobowy zespół programistów, tłumaczy, analityków i konsultantów. Za pośrednictwem Azimo pieniądze płyną głównie z krajów rozwiniętych — Wielkiej Brytanii i 19 państw Eurolandu, do rozwijających się — np. Nigerii czy na Filipiny oraz do Polski.

— Naszym celem było stworzenie największej internetowej sieci przesyłania pieniędzy. I udało nam się już go osiągnąć — jesteśmy w stanie dotrzeć do 5 mld osób na świecie, co jest dużym sukcesem, gdy weźmiemy pod uwagę, że tylko 2 z 7 mld ludzi ma konta bankowe. We współpracy z bankami i instytucjami finansowymi dostarczamy pieniądze do tych osób, które ich potrzebują — mówi Marta Krupińska, współzałożycielka i dyrektor operacyjny Azimo. Głównymi klientami polsko-brytyjskiego start-upu są imigranci, którzy wysyłają część zarobionych pieniędzy do ojczyzny — najczęściej swoich rodzin.

Startupowe początki

Pomysł stworzenia łatwego w obsłudze narzędzia do transferu pieniędzy przez internet zrodził się w 2011 r. Czterech współzałożycieli dopracowywało detale m.in. na... korytarzu mieszkania głównego pomysłodawcy, dziś szefa Azimo, Michaela Kenta, wcześniej zarządzającego firmą SmallWorld Financial Services, i Ricky’ego Knoksa.

— To w tamtym czasie na szczycie G20 Bill Gates powiedział, że jeżeli średnikoszt przesyłu pieniędzy za granicę zostanie zmniejszony z 10 proc. kwoty wysyłanej do 5 proc., odblokuje to 15 mld USD w krajach rozwijających się. Za 15 mld USD można zapewnić wyżywienie całej populacji Etiopii przez pół roku czy kupić każdemu mieszkańcowi Azji siatkę przeciw komarom, chroniącą przed malarią. Dla krajów rozwijających się to jest ogromna kwota — podkreśla Marta Krupińska.

Na Polakach i ich londyńskich partnerach słowa twórcy Microsoftu wywarły szczególne wrażenie. Pomysł mieli prosty — zbudować firmę, która będzie bazować na najnowszych technologiach internetowych, bez całej infrastruktury, podwyższającej koszty transferu oferowanych przez usługodawców wysyłających pieniądze w tradycyjnym modelu — offline.

— Takie firmy mają osobnych agentów na dany kraj, region, kontynent. Każdy chce uszczknąć kawałek tortu, co sprawia, że koszty transferu sięgają 10 proc. Naszym założeniem było zbudowanie firmy, która bezpośrednio łączy klienta z siecią wypłaty bez zbędnych pośredników — tłumaczy Marta Krupińska.

Ceną w konkurencję

Klient, chcąc skorzystać z usług Azimo, może to zrobić poprzez stronę internetową lub aplikację mobilną, gdzie wprowadza swoje dane i dane odbiorcy. Może zapłacić przelewem, kartą kredytową lub debetową. Azimo przewalutowuje kwotę i wysyła polecenie do odpowiedniego banku, by ten wypłacił tę kwotę z konta Azimo osobie, która się po nią zgłosi. Start-up zarabia na opłacie od transferu i spreadzie. Ta pierwsza nie zależy od przesyłanej kwoty. — Taki model powoduje, że zarabiamy bardzo niewiele na pojedynczej transakcji, ale to dla nas nic złego. Zakładamy, że nasi klienci muszą regularnie wysyłać pieniądze, np. co miesiąc. Wystarczy nam, gdy na jednej transakcji zarobimy tylko kilka funtów, bo wiemy, że klient wróci do nas wielokrotnie w ciągu roku i zostanie z nami na wiele lat — mówi Marta Krupińska.

Twórcy Azimo powołali start-up do życia za własne oszczędności, jednak szybko przekonali do siebie kilku aniołów biznesu i funduszy venture capital. W czerwcu tego roku na inwestycję w Azimo zdecydował się polski MCI. TechVentures wspólnie z Frog Capital z Wielkiej Brytanii. Jej wysokość to 20 mld USD, to już czwarta runda finansowania dla polsko-brytyjskiego start-upu. Zespół Azimo ma świadomość, że potrzeba wysyłania pieniędzy za granicę nie maleje, ale wręcz odwrotnie. Trudno nie wspomnieć tu o fali uchodźców przedostających się niemal każdego dnia do Europy przez Morze Śródziemne. Wciąż nie wiemy, jak i czy zakończy się ten kryzys, ale nic nie wskazuje na to, że potężna już w tym momencie liczba imigrantów w Europie będzie się kurczyć. W 2013 r. w Wielkiej Brytanii żyło 8 mln imigrantów, we Francji 7,5 mln, w Hiszpanii 6,5 mln, we Włoszech 5,7 mln. — Dla wielu z nich wysyłanie pieniędzy do ojczystego kraju nie zawsze jest koniecznością, ale potrzebą, która wynika z ich kultury. Mają ją i Polacy, i Nigeryjczycy, i Pakistańczycy. Pod tym względem jesteśmy bardzo podobni — mówi Marta Krupińska.

Spore apetyty

Zespół Azimo w ostatnich latach powiększył się z 4 do 70 osób. Cel, jaki obrała sobie firma, to miesięczny wzrost liczby transakcji na poziomie 25 proc., a na ten rok: bardziej efektywne zarządzanie kosztami i cenami, zaznaczenie obecności na rynkach: niemieckim, francuskim i hiszpańskim, oraz podwojenie liczby i wartości transakcji sprzed 12 miesięcy.

— Mamy spore apetyty. Chcemy być naturalnym wyborem dla tych osób, które przychodziły wcześniej do polskiego czy nigeryjskiego sklepu lub przekazywały pieniądze kierowcom busów. Coraz więcej z tych osób zauważa, że bardziej opłaca się sięgnąć po rozwiązania takie jak nasze — mówi Marta Krupińska. Działalność firm takich jak Azimo nadzoruje w Wielkiej Brytanii FCA (Financial Conduct Authority) — urząd nadzoru finansowego.

600 mld USD Co najmniej tyle jest wart rocznie globalny rynek międzynarodowych transferów pieniężnych.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu