Pieniądze ulokowane w nieruchomościach przeważnie przynoszą godziwy zysk

Radosław Górecki
opublikowano: 01-10-2002, 00:00

Inwestowanie w nieruchomości w okresie stagnacji na rynku wiąże się z dużym ryzykiem. Nie oznacza to jednak, że nie warto zastanowić się nad takim sposobem pomnożenia kapitału.

Kryzys na rynku nieruchomości stał się faktem. Cierpią praktycznie wszyscy. Właściciele nieruchomości, bo nie mogą znaleźć najemców, pośrednicy, bo spada liczba transakcji. I wreszcie deweloperzy, bo banki niechętnie finansują ich inwestycje z tego powodu, że trudno pozyskać najemców. Koło się więc zamyka. Czynsze i wartość nieruchomości spadają. Potaniały mieszkania, potaniały biura i magazyny. Czynsze za powierzchnie handlowe też spadają. Analitycy obserwujący rynek nieruchomości jeszcze trzy, cztery miesiące temu przekonani byli, że kryzys minie, i stabilizacji, a nawet nieznacznego wzrostu wartości nieruchomości będzie można spodziewać się pod koniec 2002 r. Teraz już nie są tego tacy pewni. Coraz częściej słychać głosy, że poprawy spodziewać się będzie można w pierwszych miesiącach 2003 r. Choć są i tacy, którzy twierdzą, że już widać pierwsze oznaki stabilizacji na rynku nieruchomości.

Powstaje zatem pytanie, czy środki ulokowane w nieruchomościach przyniosą zyski. Czy warto inwestować w nieruchomości.

— Odpowiedź na takie pytanie jest zawsze jedna — warto. Tylko trzeba wiedzieć jak — twierdzi Jerzy Muszyński, szef działu analiz w firmie Unikat.

Jego zdaniem, najłatwiej jest inwestować w nieruchomości, kiedy ich wartość rośnie. Wtedy możemy mieć pewność, że na takiej inwestycji nie stracimy, a w najgorszym wypadku wyjdziemy na zero. Obecnie jednak większość nieruchomości tanieje.

— Więc ktoś, kto nie zna się na rynku nieruchomości, łatwo może stracić na takich inwestycjach. Z drugiej strony w czasie, gdy na rynku odczuwane jest spowolnienie, pojawia się sporo tzw. okazji. Trzeba jednak mieć odpowiednią wiedzę, aby takie okazje umiejętnie wykorzystać — mówi Jerzy Muszyński.

Na inwestowanie w nieruchomości nie każdy może sobie pozwolić. Osoba, która posiada 50 do 100 tys. zł, praktycznie może zainwestować jedynie w zakup gruntu lub niewielkiego siedliska na Mazurach.

— Na takiej inwestycji można oczywiście zarobić i to całkiem nieźle. Jednak ma ona zwykle wymiar czysto spekulacyjny — zauważa Jerzy Muszyński.

Kupując bowiem tanią nieruchomość na Mazurach lub w innym regionie Polski musimy przewidzieć, czy w najbliższym czasie stanie się coś co podniesie jej wartość. Może to być budowa drogi lub mostu, poprawiające komunikację w regionie. Wartość działki na Mazurach podnosi także doprowadzenie do niej kanalizacji czy linii telefonicznej. Prawda jest taka, że na tego typu inwestycje czasami trzeba czekać latami i nie zależą one od właściciela działki.

Posiadając znacznie więcej środków (około 250 tys. zł i więcej) można pokusić się o zainwestowanie ich w mieszkania w dużych miastach Polski. Wbrew pozorom, takie inwestycje są dość ryzykowne. Obecnie większość mieszkań na rynku tanieje, więc kupując teraz można się spodziewać, że w ciągu kilkunastu miesięcy od zakupu stracimy na samej nieruchomości 5-7 proc. Oprócz tego poniesiemy jeszcze koszty związane z samą transakcją, a nie są one małe. Oczywiście, nie należy zapominać o wydatkach związanych z utrzymaniem mieszkania. Nie znaczy to jednak, że nie warto inwestować w mieszkania.

— Inwestycja w mieszkanie ma sens wtedy, gdy szybko znajdziemy najemcę. Trzeba jednak pamiętać, że poszukiwanie najemcy to także koszty (np. prowizja dla agencji nieruchomości) — mówi Jerzy Muszyński.

Inwestowanie w nieruchomości nie przynosi szybkich zysków. Poza tym trzeba liczyć się z tym, że nieruchomość to nie pieniądze w banku na lokacie ani obligacje państwowe, które bez naszego udziału przyniosą określony zysk. Chcąc zarobić na inwestycji w nieruchomość należy liczyć się z tym, że trzeba będzie takiej inwestycji „doglądać”. Co jakiś czas konieczne też będzie ponoszenie kosztów, np. remontowych.

— Mimo wszystko uważam, że inwestycje w nieruchomości należą do dość bezpiecznych. Na szybkie zyski nie ma co liczyć, jednak w perspektywie 15-20 lat prawie zawsze nieruchomość się zwróci i jeszcze przyniesie zysk. Może nie jest on obecnie tak duży jak kiedyś, ale też powoli trzeba przyzwyczajać się do myśli, że 7-proc. stopa zwrotu z inwestycji to całkiem dobry wynik — mówi Jerzy Muszyński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Radosław Górecki

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Pieniądze ulokowane w nieruchomościach przeważnie przynoszą godziwy zysk