Pierwsze pieniądze płyną na konta polskich f irm

Monika Niewinowska
29-04-2005, 00:00

Na lata 2004-06 Unia przeznaczyła dla Polski 12,8 mld EUR. Jak sobie radzimy z ich przyjęciem?

Środki te są rozdysponowywane w ramach siedmiu programów operacyjnych — obejmujących swoim działaniem poszczególne dziedziny gospodarki, Funduszu Spójności oraz dwóch inicjatyw wspólnotowych Interreg i Equal.

Wiele obaw

Niemal 13 mld EUR na dwa lata to ponad 10 razy więcej, niż w takim samym okresie Polska otrzymała z funduszy przedakcesyjnych. Druga połowa 2003 r. upłynęła w atmosferze obaw, czy polscy przedsiębiorcy, samorządowcy i organizacje pozarządowe poradzą sobie z wykorzystaniem postawionych nam do dyspozycji środków. System udzielania wsparcia polega bowiem na dotowaniu realizacji projektów — i to, z założenia, tylko tych najlepszych.

Trudne początki

Już na początku 2004 r. stało się jasne, że instytucje wdrażające programy finansowane z funduszy strukturalnych nie będą narzekały na brak zajęć. Zainteresowanie uzyskaniem unijnych dotacji okazało się ogromne.

— Proces naboru wniosków został uruchomiony w I połowie 2004 r. i już po kilku miesiącach było oczywiste, że zapotrzebowanie potencjalnych beneficjentów na środki UE przekroczy wartość oferowanej pomocy. Do końca stycznia 2005 r. w ramach realizacji siedmiu programów operacyjnych oraz Inicjatywy Wspólnotowej EQUAL złożono wnioski o dofinansowanie projektów o wartości wsparcia przekraczającej 32 mld zł. To ponad czterokrotnie więcej od wartości środków wspólnotowych, przeznaczonych do rozdysponownia na 2004 r. Kwotę nieznacznie większą zaplanowano na cały okres programowania, czyli lata 2004-06 — mówi Radosław Antoszek z Departamentu Koordynacji Polityki Strukturalnej w Ministerstwie Gospodarki i Pracy.

Gorzej wygląda sytuacja z gotowością systemu wsparcia. Polska jako ostatni z krajów akcesyjnych wysłała projekty programów do Komisji Europejskiej — w celu uzyskania notyfikacji pomocy publicznej. Mimo że Unia umożliwiła nam korzystanie z funduszy strukturalnych już od stycznia 2004 r., pierwsze umowy dotacji podpisano dopiero w drugiej połowie roku.

Najwcześniej z unijnego wsparcia zaczęła korzystać administracja.

— Pierwsze płatności na rzecz beneficjentów pojawiły się w programach: Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw, Rozwoju Regionalnego oraz Rozwój Zasobów Ludzkich. Wyniosły one ponad 7,65 mln zł — co stanowi 0,1 proc. środków wspólnotowych przeznaczonych na rok 2004 r. Były to dotacje w ramach pomocy technicznej. Zdecydowanego zwiększenia wartości środków wypłaconych na konta beneficjentów można się spodziewać w pierwszej połowie tego roku — w miarę postępów realizacji poszczególnych projektów, zwłaszcza największych i najbardziej kosztownych, czyli infrastrukturalnych — mówi Radosław Antoszek.

Na unijne wsparcie poczekają jeszcze przedsiębiorcy. Pierwsze terminy składania wniosków o dofinansowanie nowych inwestycji wyznaczono co prawda już na luty 2004 r.— ale na podpisanie umów dotacji trzeba było czekać prawie rok. Mali i średni przedsiębiorcy mogli zacząć składanie wniosków dopiero 20 września 2004 r.

Nadzieje i rozczarowanie

Od początku pojawienia się perspektywy wykorzystania funduszy strukturalnych wiele mówiono o wsparciu rozwoju przedsiębiorstw. Środków miało być bardzo dużo, a ich dostępność miała się poprawić w porównaniu do czasów przedunijnych.

Jak wygląda rzeczywistość? Ocena pierwszej tury aplikacji o dotacje inwestycyjne dla małych i średnich przedsiębiorstw zakończyła się kilka dni temu — z dwumiesięcznym opóźnieniem. Wyniki okazały się niekorzystne dla wnioskodawców — dotację inwestycyjną dostanie zaledwie 11 proc. z nich. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w działaniu wspierającym nowe inwestycje — tutaj średnia skuteczność to 3 proc. Co jest przyczyną? Oceniający wnioski twierdzą, że ich niski poziom. Wnioskodawcy — że zawiłe procedury, niejednoznacznie sformułowane i ciągle zmieniające się zasady oraz niski poziom kompetencji członków komisji oceniających wnioski. Niezależnie od tego, która ze stron ma rację, jedno jest pewne — po miesiącach wielkiego entuzjazmu i wyczekiwań nadeszły dni znacznie większych rozczarowań.

Jest nadzieja

Mimo licznych problemów pieniądze unijne płyną do gospodarki. Wpływają na inwestycje w sposób bezpośredni i pośredni. Niewykluczone, że ich efektywność mogłaby być większa, gdyby system udzielania wsparcia działał sprawniej i obiektywniej. Ale tego, co się dzieje nie należy postrzegać w kategorii strat. Każdy zastrzyk finansowy motywujący do podejmowania inwestycji, podnoszenia kwalifikacji czy też nowa porcja wiedzy skutkująca poprawą jakości produktów lub usług ma pozytywny wpływ na gospodarkę. Zarówno do realizacji bardzo dobrych, jak i słabszych projektów zaangażowani są wykonawcy, dostawcy, usługodawcy. W skali całej gospodarki kwestia wyboru wniosku ma więc stosunkowo ograniczone znaczenie — istotne jest przecież to, aby pieniądz cyrkulował — a ten efekt gwarantuje praktycznie każdy projekt.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Monika Niewinowska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Pierwsze pieniądze płyną na konta polskich f irm