Pierwszego wrażenia nie da się zrobić po raz drugi

DCZ
opublikowano: 28-07-2008, 00:00

Ludzie najpierw nas widzą, a dopiero potem słyszą. Warto o tym pamiętać.

Ludzie najpierw nas widzą, a dopiero potem słyszą. Warto o tym pamiętać.

„Puls Biznesu”: Są tacy, którzy nie mają problemu z wystąpieniami publicznymi?

Mirosław Oczkoś: Są, ale większość odczuwa tremę, choć czasem tego nie widać. Każdy nadaje się do wystąpień publicznych, musi tylko chcieć popracować nad sobą. Czy wie pani, od kiedy możemy mówić o wystąpieniu publicznym? Kiedy mówimy coś do drugiej osoby, a nie należy ona do naszej rodziny. Warto to sobie uświadomić.

Jakie błędy najczęściej popełniają osoby występujące publicznie?

U polityków jest to nadmierna gestykulacja. W każdej kadencji Sejmu widać, kto jest świeżo po szkoleniu z wystąpień publicznych. Dowiadują się, że gesty podkreślają to, co się mówi i szybko chcą je zastosować. Tak było choćby z posłem Kuchcińskim czy z Lepperem, którzy przed kamerą wykonywali dziwne gesty. Tymczasem wszelkie zmiany w zachowaniu należy wprowadzać stopniowo, a sugestie doradców od wizerunku czy wystąpień publicznych „przepuścić przez siebie”, spróbować, czy nam odpowiadają, czy nie wyglądamy sztucznie. Trzeba pamiętać, że ludzie najpierw nas widzą, a potem dopiero słyszą. Dlaczego nie razi gestykulacja posła Cymańskiego? Bo jest jego.

Czyli: bądźmy sobą?

Podstawowy błąd spin doktorów to twierdzenie, że wszystko można wymodelować. Skutek jest taki, że pamiętamy ostatnie przemówienia telewizyjne premiera i prezydenta, ale nie z tego, co mówili, lecz, jak się prezentowali. Premier był, jak nigdy wcześniej, sztywny, a w pewnym momencie „dusił kreta”, czyli nerwowo ściskał dłoń w dłoni. Prezydent miał za niskie krzesło i wyglądał śmiesznie. U polityków najbardziej razi niechlujstwo językowe. Jeden z nich w programie Moniki Olejnik wciąż mówił „pro panią”.

Jak się przygotować do publicznego wystąpienia?

Wypadamy dobrze, jeśli jesteśmy merytorycznie przygotowani i gdy ciekawie mówimy. Nikt nie będzie nas słuchał, jeśli nie będziemy zmieniali rytmu, robili pauz na przecinki i kropki. Słuchacze muszą wiedzieć, gdzie jest początek zdania, a gdzie koniec. Poza tym podczas wystąpienia na żywo ludzie słuchają mówcy najwyżej przez 15 minut. A w telewizji 1,5 minuty to wieczność. Wystarczają tzw. setki, 20-30- -sekundowe nagrania. W tym czasie można powiedzieć naprawdę dużo.

Im krócej, tym lepiej?

Zdecydowanie. Krótkie powinny być także zdania i mieć jedno orzeczenie. Inaczej będzie jak w dowcipie. Spotykają się dwie emerytki. Pierwsza opowiada, jak to premier pięknie mówił. — A co mówił? — pyta druga. — A tego nie powiedział — odpowiada pierwsza.

Co robić, jeśli zdarzy nam się jakaś wpadka?

Nie jesteśmy robotami i mogą się zdarzyć każdemu. Niektórzy, zwłaszcza Amerykanie, czasem je nawet planują, żeby wystąpienie było bardziej atrakcyjne, np. w 13. minucie potknę się i powiem: „no, proszę, ja upadam, ale gospodarka idzie w górę”. Gdy z kolei nie działa mikrofon, odłóżmy go i mówmy pełnym głosem. Brałem udział w przygotowaniach prezesa pewnej spółki giełdowej do wystąpienia na walnym zgromadzeniu. Nie lubił tego i zawsze delegował zastępców, ale teraz nie mógł. Był bardzo dobrze przygotowany od strony merytorycznej, dykcji i mowy ciała. Zapraszają go na mównicę. Wstaje, kłania się, idzie i nagle wywija orła. Ludzie w śmiech, ale szybko milkną. Prezes czerwony jak burak. Na szczęście, wystąpienie miał także spisane. Przeczytał je najszybciej, jak mógł.

Lepiej mówić, niż czytać?

Tak. Najlepiej przygotować wystąpienie w punktach albo zapisać główne tezy. Całość trzeba mieć napisaną, jeśli jest to oświadczenie.

A gdy zapomnimy, co chcieliśmy powiedzieć?

Podczas nagrania można poprosić o powtórkę, a jeśli to idzie na żywo, to dziennikarz zawsze pomoże. W innych przypadkach dobrze mieć przygotowane zdanie kończące.

Mirosław Oczkoś

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DCZ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu