Piętno finansisty szkodzi w wyborach

Marek Wierciszewski
24-12-2011, 10:25

Zdjęcie sprzed blisko 30 lat może pokrzyżować plany jednemu z najpoważniejszych pretendentów do amerykańskiej prezydentury

Tym razem nie chodzi o sprawy obyczajowe czy błędy młodości. Chodzi o zdjęcie Mitta Romneya, jednego z kandydatów republikanów z czasów, gdy był młodym zdolnym finansistą. Jeszcze kilka lat temu nikt by się nad nim nie zastanawiał. Dziś, gdy Ameryka za kryzys obwinia przede wszystkim Wall Street, fotka dżentelmenów obwieszonych dolarami kłuje w oczy.

Romney Mitt (fot. Bloomberg)
Zobacz więcej

Romney Mitt (fot. Bloomberg)

Według ostatniego sondażu ośrodka Gallup, Mitt Romney ustępuje republikańskiemu konkurentowi do nominacji Newtowi Gingrichowi o 4 punkty proc. W hipotetycznym starciu z urzędującym prezydentem Barrackiem Obamą przegrywa natomiast w stosunku 46 proc. do 47 proc. Szanse Romneya w tym wyścigu jednak maleją.

Dolary w zębach

Jednemu z najbardziej prominentnych polityków republikańskich może zaszkodzić opublikowane w internecie zdjęcie z lat 80. zeszłego stulecia. Polityk jest na nim uwieczniony w towarzystwie menedżerów, z którymi założył Bain Capital, fundusz typu private equity.

Finansiści, wśród których na pierwszym planie stoi dzisiejszy kandydat, pozują na nim z amerykańskimi banknotami powtykanymi w kieszenie, klapy marynarek, za kołnierzyki, trzymają je w dłoniach, a nawet w zębach. Tak wyrażają swoją radość z sukcesu, jakim było uzyskanie w 1984 r. od inwestorów pierwszych 37 mln USD do funduszu.

— Pozowaliśmy do zdjęcia, najzwyczajniej w świecie ciesząc się z tego, że udało nam się zdobyć ogromny kaptał, który, jak mieliśmy nadzieję, uda nam się następnie pomnożyć z korzyścią dla naszych inwestorów — tłumaczy Mitt Romney.

„Drugi Gordon Gekko”

Te tłumaczenia nie przekonują oponentów z frakcji demokratycznej, którzy ochrzcili republikanina w wydaniu ze zdjęcia mianem drugiego Gordona Gekko. Noszący to nazwisko czarny charakter z filmu „Wall Street” w reżyserii Olivera Stone’a specjalizował się w podejrzanych transakcjach i słynął z ekstrawaganckiego stylu życia.

Przeciwnicy polityczni zarzucają Mittowi Romneyowi, że nie ma pojęcia o problemach, z jakimi borykają się zwykli Amerykanie. Wytykają mu znaczny majątek, który wycenia się na 250 mln USD. Sam fundusz Bain Capital, już pod innym kierownictwem, zarządza dziś dzięki historii ponadprzeciętnych wyników inwestycyjnych kwotą o trzy zera większą niż ta, której zdobycie 27 lat temu świętował Mitt Romney z kolegami.

Drapieżny kapitalizm

Teraz w centrum zainteresowania znajdują się jednak nie świetne wyniki inwestycyjne, ale zwolnienia, jakie zarządzający Bain Capital przeprowadzali w przejmowanych przez siebie spółkach. Nic dziwnego. Bezrobocie w USA wciąż jest zbliżone do 9 proc., a działania wielu bankierów inwestycyjnych i inwestorów z czasu kryzysu wciąż spotykają się z ostrą krytyką. — Naszym zadaniem nie było przejmowanie przedsiębiorstw, dzielenie ich na części i zamykanie. My próbowaliśmy je naprawiać, sprawić, by odniosły sukces, choć nie zawsze się to udawało — ripostuje Mitt Romney.

Jak oblicza dziennik „Los Angeles Times”, z dziesięciu największych inwestycji Bain Capital z czasów, gdy firmie szefował Mitt Romney, aż cztery przedsiębiorstwa zbankrutowały. Republikanin przypomina jednak, że ze zwolnieniami wiązała się także restrukturyzacja przedsiębiorstw motoryzacyjnych przez administrację Baracka Obamy.

Konserwatyści w kontrze

To nie koniec kłopotów Mitta Romneya. Może on mieć trudności z przekonaniem do siebie konserwatywnego skrzydła własnej partii, tak zwanej Tea Party. Wielu protestanckim działaczom nie podoba się to, że jest mormonem. Część wyborców ma mu z kolei za złe to, że jako gubernator stanu Massachusetts wprowadził powszechną opiekę zdrowotną.

Na stworzonym przez niego systemie w dużej części wzorowała się administracja Baracka Obamy przy przygotowywaniu planów ogólnokrajowej reformy służby zdrowia. Paradoksalnie, jeżeli Romneyowi uda się zdobyć nominację własnej partii, to zbliżone do centrum poglądy polityczne mogą się okazać bardziej jego atutem niż balastem. Pytanie jednak brzmi, czy Amerykanie są gotowi wybrać na prezydenta byłego finansistę, i to zaledwie kilka lat po kryzysie, o którego wywołanie obwiniana jest właśnie branża finansowa?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Piętno finansisty szkodzi w wyborach