Pij, smakuj, oniemiej: ale nie zakrztuś się kryształem

KAJ
27-10-2007, 23:44

Bling, niegdyś słowo klucz w amerykańskich reklamach wybielających past do zębów, dziś oznacza błysk luksusu. Także w  płynie. Wodę Bling h2o pija Tinkerbell, maluśki piesek Paris Hilton. Sama Hilton ponoć też. Inne gwiazdy raczyły się nią chętnie podczas finału Superbowl, pojawiała się na rozdaniu nagród Emmy, w MTV, a nawet w magazynie „Time”.

Twórcy projektu „zwykłe coś w ładnym opakowaniu” wyszli z założenia, że sprzeda się wszystko, co „wyróżni cię z tłumu”. Tak reklamują Bling jej twórcy, wśród których znajduje się Kevin G. Boyd, hollywoodzki producent, właściciel marki Bling h2o.

Przezroczysta ciecz z odwiertu w Górach Angielskich w stanie Tennessee ma przeciętny skład. W smaku — słodkawa. Ile kosztuje? 210 złotych (słownie: dwieście dziesięć).

Pakowana w wiadra, beczki i plastikowe butelki kosztuje — z etykietą „English Mountain” — dwa dolary. Kiedy jednak nazywa się Bling h2o, cena skacze razy niemal czterdzieści. Cóż, kryje się w wyjątkowej butelce, wabiącej migotaniem kryształów Swarovskiego — i to czyni z niej najdroższą wodę świata.

W Polsce do kupienia jedynie w butiku Schumacher przy ul. Mokotowskiej. W mekce warszawskich snobów idzie jak woda.

Spragnionym dajemy radę: Bling wystarczy kupić raz, potem można butelkę uzupełniać Muszynianką. Byleby kryształków nie odkleić.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAJ

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Pij, smakuj, oniemiej: ale nie zakrztuś się kryształem