Pijany szop pracz na świątecznym jarmarku

  • DI
opublikowano: 10-12-2019, 22:00

Szop pracz stał się sensacją jarmarku bożonarodzeniowego w Erfurcie. Zataczał się i przewracał, będąc prawdopodobnie pod wpływem alkoholu. Zwierzę odstrzelił łowczy miejski.

— Szop pracz znajduje się na unijnej liście gatunków inwazyjnych. Jego rozprzestrzenianie się powinno być ograniczone, stąd odstrzał. Szopy pracze są zagrożeniem dla rodzimych gatunków węży czy ptaków — tłumaczył Daniel Baumbach, rzecznik władz Erfurtu.

Straż pożarna, która zajęła się niecodziennym gościem jarmarku, twierdziła, że trafi on do schroniska. Po odstrzale strażacy odbierali telefony z wyzwiskami. Również w mediach społecznościowych toczyły się ostre dyskusje. Niemieccy ekolodzy tymczasem od dawna opowiadają się za ograniczeniem populacji szopa pracza. Na wschodzie Niemiec i w Hesji stały się one prawdziwą plagą. Nie mają naturalnych wrogów i nie są wybredne, jeśli chodzi o jadłospis: wyjadają zarówno jajka z ptasich gniazd, jak hamburgery ze śmietników. Ptaki nie mają z nimi szans. Szopy doskonale się wspinają i pływają, więc nawet żurawie i orły nie mogą czuć się bezpiecznie. W 1934 r. dwie pary szopów praczy sprowadzone z USA zostały wypuszczone na wolność w Hesji, aby urozmaicić miejscową faunę. 10 lat później 50 osobników uciekło z farmy zwierząt futerkowych w okolicach Berlina, którą trafiła bomba. Ich populacja szacowana jest obecnie na 1,5 mln.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI, PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu