Pikiety pod ministerstwem

MT
20-02-2007, 00:00

Najbardziej jaskrawym przykładem konfliktu na linii gospodarka — skarb jest utworzenie grupy węglowo-koksowej na bazie Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW). W styczniu 2006 r. na biurku Wojciecha Jasińskiego leżała gotowa, przygotowana przez resort gospodarki, koncepcja zaakceptowana przez związki zawodowe, która zakładała, że powstanie koncern narodowy, skupiający trzy koksownie: Przyjaźń, Wałbrzych i Zabrze, oraz producenta węgla JSW. Potem holding miał trafić na giełdę i skutecznie konkurować z Koksownią Zdzieszowice, należącą do grupy Mittal. Najpierw resort skarbu deklarował, że się zgadza, a potem Paweł Szałamacha, wiceminister skarbu, stwierdził, że nic z tego, bo resort ma inny pomysł — połączy Zabrze i Wałbrzych, potem sprywatyzuje poprzez GPW.

Zdaniem ekspertów, taka decyzja godzi w interes polskiej gospodarki i jedynie ratuje posady prezesów opornych konsolidacji. Nie może być tak, że resort gospodarki odpowiada za restrukturyzację branży, negocjuje ze związkowcami, a skarb, który ma nadzór właścicielski nad kopalniami, zza węgła podejmuje decyzje, nie licząc się z konsekwencjami. Dotychczas nigdy nie było pikiety pod oknem ministra Jasińskiego, były — u Woźniaka i Poncyljusza. Najwyższa pora, aby górnictwem zajmował się od początku do końca jeden minister. Zwłaszcza że branżę czekają gigantyczne inwestycje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MT

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Pikiety pod ministerstwem