Pilarczyk: Wstąpienie do UE ułatwia restrukturyzację floty rybackiej

Polska Agencja Prasowa SA
28-04-2005, 18:14

Polska wstępując do Unii Europejskiej zyskała możliwość korzystania w unijnych funduszy wspierającychrybołówstwo. Ułatwiło to rozpoczęcie restrukturyzacji branży, czyli zmniejszenie liczby kutrów łowiących na Bałtyku - uważa wiceminister rolnictwa Jerzy Pilarczyk.

Polska wstępując do Unii Europejskiej zyskała możliwość korzystania w unijnych funduszy wspierającychrybołówstwo. Ułatwiło to rozpoczęcie restrukturyzacji branży, czyli zmniejszenie liczby kutrów łowiących na Bałtyku - uważa wiceminister rolnictwa Jerzy Pilarczyk.

    Pilarczyk, odpowiedzialny w resorcie rolnictwa za rybołówstwo, w rozmowie z PAP podkreślił, że unijne pieniądze umożliwiają zrekompensowanie utraty kutrów oraz wypłatę rekompensat dla rybaków pracujących na likwidowanych statkach. Rybakom, którzy stracili pracę, przysługuje jednorazowe odszkodowanie w wysokości 10 tys. euro.

    Wiceminister powiedział, że zmniejszenie liczby statków łowiących na Bałtyku jest koniecznością z powodu ograniczonych zasobów ryb w morzu. Przydział kwot połowowych, tj. limitów połowów, odbywa się co roku w oparciu o badania naukowe zasobów ryb, w uzgodnieniu z krajami bałtyckimi.

    "W rybołówstwie, a zwłaszcza we wspólnej polityce rybackiej UE, połowy ryb są ściśle kontrolowane po to, by co roku dokonywać bilansu zasobów i ustalać roczne możliwości odłowu" - powiedział Pilarczyk.

    "To, czego przez ostatnie lata przed wstąpieniem do Unii nie można było zrobić, bo nie było na to pieniędzy, rozpoczęte zostało w 2004 roku" - powiedział wyjaśniając, że chodzi o restrukturyzację floty rybackiej. Dodał, że celem jej jest zmniejszenie liczby kutrów po to, by te jednostki, które pozostaną, miały możliwość łowienia większych ilości ryb" - podkreślił.

    Według prognoz resortu rolnictwa, do końca 2006 roku likwidacji powinno ulec ok. 40 proc., tj. 180 kutrów łowiących dorsza. Cała polska flota rybacka (statki i łodzie rybackie) - liczy 1270 jednostek. Na likwidację części floty UE na lata 2004-2006 przeznaczyła prawie 100 mln euro. Dotychczas rybacy złożyli 256 wniosków o złomowanie statków i łodzi.

    Środkami Sektorowego Programu Operacyjnego dla rybołówstwa zarządza Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR). Rekompensata za wyzbycie się kutra w 75 proc. pochodzi z budżetu unijnego, a w 25 proc.- z polskiego. 

    Właściciel kutra dobrowolnie może przekazać swój statek do złomowania, za co otrzymuje rekompensatą w zależności od rodzaju i wieku jednostki - od 300 tys. do 2 mln zł.

    Jak zaznaczył Pilarczyk, już w tym roku widać poprawę opłacalności połowów. Rybacy, którzy specjalizują się w połowach dorsza, w 2004 r. dostali limit połowu 27 ton na kuter, a w 2005 r. - już 39 ton, mimo zmniejszonej ogólnego limitu wyłowu tej ryby dla Polski. 

    Pilarczyk zaznaczył, że korzyści z przynależności do Unii czerpią także zakłady przetwórcze, gdyż mogą korzystać ze środków unijnych na inwestycje w zakładach rybnych. Obecnie o współfinansowanie inwestycji z unijnych pieniędzy ubiega się 31 firm.

    Polska jest dużym eksporterem przetworów rybnych. Korzysta przy tym z surowca sprowadzanego głównie z Norwegii i Islandii, a przetworzone ryby wysyła na rynki Unii, głównie do Niemiec.

    Obecnie 173 zakłady przetwórstwa ryb mają uprawnienia do sprzedaży swoich wyrobów w UE, a 51 zakładów ma tzw. okresy przejściowe na dostosowanie się do unijnych standardów jakościowych.

    W opinii Pilarczyka, dzięki unijnemu wsparciu łatwiej można budować infrastrukturę rybacką. Dotyczy to głównie centrów, które będą miejscem odbioru i sprzedaży ryb. Są one w tej chwili w ostatniej fazie budowy. Znajdują się na Helu, we Władysławowie, Kołobrzegu, Darłowie i w Ustce. 

    Pracujące już centrum w Ustce jest sfinansowane w dużym stopniu przez samorząd wojewódzki woj. pomorskiego, ale wyposażone za pieniądze UE i eksploatowane przez pierwszą giełdę rybacką - powiedział Pilarczyk. Zaznaczył, że funkcjonowanie giełdy zależy od tego, ile pozyska ryb do sprzedaży. Są z tym pewne trudności, gdyż nie wszyscy rybacy przestrzegają limitów połowów i często nie ewidencjonują złowionych ryb, sprzedając je do prywatnych smażalni czy małych przetwórni.  

    Pilarczyk dodał, że Unia nie wymaga, by małe ilości ryb na swoje potrzeby bądź na bezpośrednią sprzedaż były ewidencjonowane. Problem stanowią nielegalne połowy ryb przy użyciu wysoko wydajnych narzędzi.

    Jak poinformował Pilarczyk, szara strefa połowów ryb może wynosić od 50-200 proc. przyznanych krajowi limitów.

    Zdaniem wiceministra, sytuacja rybaków jest bardzo zróżnicowana - są rybacy, którzy prowadzą biznes na małą skalę i ich sytuacja materialna jest bardzo przeciętna, ale są i tacy, którzy mają z połowów duże pieniądze. Jak podkreślił, że w pierwszym roku naszej obecności w Unii sytuacja dochodowa rybaków jeszcze znacząco się nie zmieniała.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Pilarczyk: Wstąpienie do UE ułatwia restrukturyzację floty rybackiej