Piłka jest okrągła, a kieszeń bez dna

Marcel Zatoński
14-07-2011, 00:00

Właściciele polskich klubów piłkarskich rozrzutnością ustępują tylko Włochom.

Właściciele polskich klubów piłkarskich rozrzutnością ustępują tylko Włochom.

61 mln zł przychodów miał w 2010 r. Lech Poznań, od trzech lat najlepiej zarabiający polski klub piłkarski. To więcej niż stojący na niższych stopniach finansowego podium Zagłębie Lubin i Legia Warszawa razem wzięte — tak wynika z raportu "Piłkarska Liga Finansowa", przygotowanego przez agencję Deloitte.

— Lech zarobił w 2010 r. 21 mln zł więcej niż rok wcześniej. Złożyły się na to przychody z gry w Lidze Europejskiej i najwyższa w Ekstraklasie frekwencja na meczach. Tylko z biletów na trzy mecze grupowe europejskich rozgrywek drużyna z Poznania uzyskała 10 mln zł — mówi Grzegorz Sencio z Deloitte.

Drugie w rankingu Zagłębie Lubin (32,2 mln zł przychodów) korzystało głównie z hojności sponsora — KGHM Polska Miedź. Legia, która z 28,3 mln zł przychodów o 1 mln zł wyprzedziła Wisłę Kraków, dziękować powinna w pierwszym rzędzie warszawskiemu ratuszowi za postawienie nowego stadionu. Na polityków ma się o co wściekać nowy mistrz Polski z Krakowa — 10-procentowy spadek przychodów to przede wszystkim efekt wymuszonego przez nowe przepisy zawieszenia współpracy ze sponsorem strategicznym — jedną z firm bukmacherskich.

Choć przychody klubów Ekstraklasy od pięciu lat rosną z dwucyfrową dynamiką, polska liga wciąż wygląda jak ubogi kuzyn przy ligach z Europy Zachodniej. Zarabia 33 razy mniej od angielskiej Premiership, 21 razy mniej od hiszpańskiej Primera Division i dwa razy mniej od austriackiej Bundesligi, w której gra tylko 10 zespołów.

— Real Madryt potrzebuje dwóch miesięcy, żeby zarobić tyle, ile wszystkie polskie kluby razem wzięte przez rok. Tylko wieloletni udział w pucharach europejskich — i mowa tu o rozgrywkach grupowych, nie eliminacjach — może pozwolić na dogonienie europejskich średniaków. Zbyt wcześnie zdecydowano się na zakodowanie transmisji ligowych i Ekstraklasa jako produkt jest zbyt słabo spopularyzowana — ocenia Jacek Bochenek z Deloitte.

Mimo to właściciele polskich klubów lekką ręką podpisują z zawodnikami wysokie kontrakty. Na pensje wydają średnio 75 proc. przychodów, mniej tylko od Włochów. Niemcy wydają średnio 54 proc. Procentowo najmniej — poniżej 60 proc. przychodów — zapłacili zawodnikom Wisła, Zagłębie i Cracovia. Najwięcej wydawali właściciele Polonii Warszawa (Janusz Wojciechowski) i Widzewa Łódź (Sylwester Cacek) — ich kluby na pensje wydały ponad 160 proc. kwoty, którą zarobiły w 2010 r.

— Większość klubów wydaje na zawodników od 8 do 13 mln zł rocznie. Wiśle wystarczyło to na zdobycie mistrzostwa, podobnie opłacani piłkarze Arki Gdynia spadli z ligi — mówi Grzegorz Sencio.

Wygrać za mniej

Przychody i wydatki na pensje klubów ekstraklasy

Klub Przychody Wydatki na pensje

w 2010 r. (mln zł) w 2010 r. (mln zł)

Wisła Kraków 27,2 12,5

Śląsk Wrocław 17,6 14,5

Jagiellonia Białystok 16 9,8

Lech Poznań 61 39

Polonia Warszawa 12,1 19,5

Widzew Łódź 9,2 15

Zagłębie Lubin 32,2 16,4

Źródło: Deloitte, deklaracje klubów

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Piłka jest okrągła, a kieszeń bez dna