Piłka jest okrągła, a Ruch jeden

Rafał Kerger
04-12-2008, 00:00

Nie Wisła, Legia, nie Lech, lecz Ruch Chorzów jest pierwszą notowaną spółką sportową na rynku.

Niebiescy z planowanych 5 mln zł zebrali 1,8 mln zł na wzmocnienie marki oraz zespołu. Do obrotu trafi 27,5 proc. kapitału spółki. Akcje kupiło 14 z zaproszonych 59 inwestorów, do których skierowali ofertę zamkniętą, w tym dotychczasowi i wciąż najwięksi akcjonariusze klubu Mariusz Klimek (właściciel Reportera) i Dariusz Smagorowicz (zawiadujący Pronoksem). Wartość waloru na potrzeby prywatnej oferty? 1,7 zł, mimo wcześniejszych deklaracji, że akceptowalna cena wynosi 2 zł.

Burza w szklance wody? Raczej nie, bo to nie jest zwyczajny debiut. Ani zwyczajne akcje. A przygotowania spółki do upublicznienia walorów też okazały się niezwyczajne, bo kiedy Katarzyna Sobstyl, prezes Ruchu, jedyna kobieta prezes klubu ekstraklasy piłkarskiej, w ubiegłym roku wymyśliła giełdową przyszłość czternastokrotnego mistrza Polski, wszystko w piłce i na rynku było inne. A mimo to się udało.

Porządzą emocje

Dlaczego warto zainteresować się Ruchem jako inwestycją? Dariusz Smagorowicz, który dokupił akcji Ruchu przy okazji oferty przed debiutem na New Connect, przewrotnie powołuje się na przykład Borussi Dortmund. Debiutowała ona, jako pierwszy niemiecki zespół na giełdzie, i wtedy sprzedała akcje po 11 euro. Zanim działacze klubu się zorientowali, kosztowały one 1,82 euro.

— Borussia pojawiła się na parkiecie tuż po triumfie w europejskich pucharach, będąc czołową drużyną Bundesligi. My jesteśmy w zupełnie innej sytuacji. Sukcesy mamy przed sobą — zapewnia Dariusz Smagorowicz.

Wtóruje mu Dariusz Gęsior, największy giełdowy gracz wśród ważnych postaci w Ruchu i jednocześnie dyrektor sprzedaży w Dexus Partners, firmie doradczej rynku giełdowego. Prezesuje jej Marek Zuber, były doradca premiera Kazimierza Marcinkiewicza.

— Nie przesądzam, czy inwestycja w akcje Ruchu okaże się dobra, czy nie. Szczególnie teraz, gdy na rynku jest nieciekawie. Na pewno na tych akcjach da się pograć. Także dlatego, że kursem będą rządziły nie tylko wyniki finansowe spółki, ale też sportowe. A zatem emocje — kalkuluje Dariusz Gęsior.

Ruch jeszcze w tym roku chciałby zdobyć Puchar Polski i awansować do pucharu UEFA. Od przyszłego sezonu ma zacząć się w Chorzowie walka klubu o mistrzostwo Polski. Najlepiej byłoby je zdobyć w roku organizacji mistrzostw Europy 2012.

Zakup akcji klubu może okazać się dobrą inwestycją, jeśli weźmiemy pod uwagę jego potencjał marketingowy, który nie jest zły. Na meczach zasiada jedna z największych widowni w Polsce — obok Lecha, Górnika i Wisły. Klub ma najwięcej tytułów mistrza Polski, 89 lat historii, trzecie miejsce w tabeli wszech czasów ekstraklasy oraz jest piątym najbardziej medialnym klubem ligi, jeśli brać pod uwagę liczbę transmisji jego meczów przez Canal+. Ruch w końcu znajdzie też znaczącego i hojnego sponsora na swoje koszulki. Mariusz Klimek poinformował nawet, że miał przed tym sezonem ofertę, ale stwierdził, że skoro ma sprzedawać centralne miejsce na strojach piłkarzy za 200 czy 300 tys. zł, to woli się dogadać z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy, co też zrobił.

Obecni właściciele i zarząd Ruchu, Katarzyna Sobstyl jest byłym dyrektorem finansowym Reportera Mariusza Klimka, pokazali, jak w rozsądnym czasie (3 lata) można poprawić sytuację finansową bardzo nierentownej spółki sportowej, gdzie — o czym mało kto pamięta — nie było wypłat dla piłkarzy, prądu, ciepłej wody, a w oczy zaglądało widmo spadku do trzeciej ligi.

— Ruch jako jedyna znana mi spółka sportowa pokazał w ubiegłym roku dodatni wynik finansowy. We wrześniu spłaciliśmy ostatnią, ponadmilionową ratę długu, który odziedziczyliśmy po stowarzyszeniu. A i tak mam nadzieję, że nasz wynik finansowy będzie w tym roku w okolicach zera — chwali się Katarzyna Sobstyl.

Sklep i nowa emisja

W najbliższych planach ma uruchomienie sklepu internetowego oferującego sprzedaż m.in. oficjalnych pamiątek klubowych czy biletów oraz rozbudowę sieci sprzedaży gadżetów przez sklepy firmowe działające na zasadzie franczyzy. W dalszych? Nowe emisje na New Connect (może już w przyszłym roku), a w perspektywie kilku lat przeprowadzkę na główny parkiet.

— Chcemy spopularyzować markę Ruch Chorzów. Zamierzamy wzorować się na czołowych drużynach zagranicznych, takich jak np. Real Madryt. Mecze muszą być spektaklem. Wierzymy, że duże zainteresowanie klubem przełoży się na jego wynik finansowy — dodaje Katarzyna Sobstyl.

Tu zresztą jest najwięcej do zrobienia. Niebiescy wciąż nie mają podgrzewanej płyty boiska. W końcu listopada grali z Legią i z Wisłą na pobliskim Stadionie Śląskim. Mimo że na każdy z tych meczów przyszło około 8 tys. widzów (co wtedy z powodu aury było i tak czołową frekwencją), to klub bardzo stracił na ich organizacji. Z Legią, bagatela, 100 tys. zł.

My wos tyż witomy

2 marca 2008. 41 tys. widzów na Stadionie Śląskim. Takich tłumów na meczu polskiej ekstraklasy nie widziano od lat 80. Po pasjonującym meczu Ruch wygrywa 3:2 z odwiecznym rywalem zza miedzy Górnikiem Zabrze. Nie ma burd. Z potyczek słownych między kibicami karierę robi jedynie odpowiedź Bogdana Kalusa na tradycyjne górnicze: "Ruch, Ruch chorzowskie psy". Aktor (m.in. "Ranczo") i od lat spiker podczas spotkań niebieskich, odparowuje 12 tys. kibiców z Zabrza: "Ja, my wos tyż witomy".

Tego samego dnia zarząd Ruchu miał po raz pierwszy świętować wejście na New Connect. Dlaczego się nie udało?

Ruch poległ na projekcji budżetu. W marcu wciąż niepodpisana była umowa na pokazywanie meczów piłkarskiej ekstraklasy przez telewizję, na której kluby piłkarskie zarabiają miliony. Droga do ponownego wyboru Canalu+ (z Telekomunikacją) to zresztą niejedyna przeszkoda, która kazała Ruchowi stać w giełdowych blokach aż do dziś. Latem ze zdwojoną siłą powróciła afera korupcyjna w polskim futbolu. Start ekstraklasy został przesunięty. Zarząd spółki Ekstraklasa SA nie podpisał też umowy z nowym tytularnym sponsorem ligi. Stąd piłkarska ekstraklasa nie ma już w tym sezonie przedrostka Orange, a kluby dodatkowych z tego tytułu wpływów.

— Na opóźnienie naszego debiutu wpłynęła też pogłębiająca się bessa na rynkach finansowych. Niemniej jesienią wiedzieliśmy, że nie ma na co dłużej czekać. Bo odbicie nie przyjdzie szybko. I ani nie zbierzemy z oferty więcej pieniędzy, ani nie uzyskamy lepszej ceny za akcje — mówi Katarzyna Sobstyl.

Na giełdzie z okazji debiutu Ruchu będzie dziś wielka feta. Ma się nawet pojawić zielone boisko.

Ekstraklasa za niebieskimi

"Ruch Chorzów dał nam znakomity przykład. 5, 6 i 7 grudnia piłkarze klubów Ekstraklasy wyjdą na przedmeczowe prezentacje w koszulkach wyrażających wsparcie dla szczytnego celu, jakim jest XVII finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jurka Owsiaka" — poinformowała Ekstraklasa SA.

Wielcy mu kibicują

Ruch Chorzów powstał w 1920 r. Przed 1939 r., gdy zdobył pięć pierwszych tytułów mistrza Polski — był jednoznacznie kojarzony z powstańcami śląskimi, z których głównie rekrutowali się kibice. Do dziś zresztą cieszy się uznaniem znanych osób. Przywiązanie do niebieskich barw otwarcie deklarują językoznawcy Jan Miodek i Jerzy Bralczyk, kompozytor Wojciech Kilar, dramatopisarz Ingmar Villqist, Wojciech Kuczok pisarz, zdobywca Nike, Kazimierz Kutz — reżyser i senator oraz Jerzy Buzek, były premier, dziś europoseł.

Z sympatią o Ruchu wyrażał się także Gustaw Holoubek

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Kerger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Po godzinach / Piłka jest okrągła, a Ruch jeden