Pionierzy publiczno-prywatni

Rafał Kerger
04-01-2006, 00:00

Samorządowo-biznesowy tandem dostarczający infrastrukturę? Za granicą to się sprawdza. Pozytywne przykłady są także w Polsce.

Wokół partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP) krąży wiele mitów. A to, że sektor publiczny w Polsce ma wystarczające środki na finansowanie infrastruktury i nie musi nikogo namawiać na wsparcie. A to, że przygotowanie projektów trwa zbyt długo. A to, że sektor prywatny bogaci się na partnerstwie kosztem publicznego. Wreszcie — że partnerstwo niesie ryzyko korupcji przy zawiązywaniu kontraktów.

Oczywiście, można się spierać, czy zawsze akurat publiczno-prywatna formuła inwestycji w drogi, lotniska, wysypiska śmieci czy wodociągi jest najlepsza z możliwych. Jednego jednak można być pewnym — bez PPP zła jakość i niewystarczająca dostępność infrastruktury, hamujące rozwój Polski, szybko nie znikną.

Jest definicja...

Czym różni się zwykła publiczna inwestycja w infrastrukturę od partnerstwa publiczno-prywatnego?

W PPP umowa samorządu ze stroną prywatną nie dotyczy dostarczenia aktywów (np. zbudowania mostu), ale dostarczenia usługi na dziesiątki lat (zbudowanie mostu, utrzymanie go za określoną cenę, płaconą w mycie lub rekompensowaną przez samorząd). Poza tym to sektor prywatny, a nie publiczny odpowiada za funkcjonowanie składnika infrastruktury w długim okresie i zarządza projektem. No i wynagrodzenie partnera prywatnego nie jest płatne w momencie zakończenia inwestycji, lecz w trakcie jej użytkowania — niejako w ratach.

— W modelu PPP partner prywatny bierze udział w finansowaniu, realizacji i eksploatacji projektu infrastrukturalnego z reguły przez 20-30 lat. W zamian otrzymuje określony w umowie zwrot z zaangażowanego kapitału z nawiązką. Nawiązka jest tym większa, im większe jest ryzyko, jakie na siebie bierze — tłumaczy Marzena Rytel z PricewaterhouseCoopers (PwC), jedna z autorek raportu pt. „7 mitów i 3 prawdy o partnerstwie publiczno-prywatnym”.

— Przychodami partnera prywatnego z PPP mogą być opłaty użytkowników końcowych infrastruktury, na przykład kierowców jeżdżących po autostradzie czy mieszkańców wybudowanego w tej formule budynku. Ale płacić może też ze swojej kasy partner publiczny — dodaje Agnieszka Gajewska-Jedwabny, współautorka raportu.

Mowa o tzw. opłatach za dostępność i (bądź „lub”) za użytkowanie infrastruktury, które mogą być pomniejszane o z góry ustalone kary, jeśli partner prywatny nie wywiązuje się z umowy.

— Największą zaletą PPP jest to, że ta formuła umożliwia inwestycje mimo braku środków publicznych — uważa Agnieszka Gajewska-Jedwabny.

... i są przykłady

W Europie przykładów udanego partnerstwa jest wiele. N 31, autostrada Leeuwarden-Drachten w Holandii, okazała się o 13 proc. tańsza niż w założonym rządowym budżecie, m.in. dzięki niższym kosztom eksploatacji, zapewnionym przez partnera prywatnego. Inny europejski wzór PPP to most Millau o długości 2,46 km, zawieszony 270 m nad lustrem rzeki Tarn na południu Francji.

A w Polsce? W 1992 r. dogadały się Gdańsk i francuska firma Saur (SNG) należącą do koncernu Bouygues — partnerstwo publiczno-prywatne dotyczyło sektora wody i ścieków. Umowa koncesyjna PPP została zawarta na 30 lat. Miasto miało odpowiadać za inwestycje, a SNG stało się ich koordynatorem i operatorem. Dziś na wodno-ściekowe opłaty gdańszczan składają się opłata eksploatacyjna dla SNG i czynsz wpłacany przez mieszkańców do budżetu miasta na odtworzenie majątku (coś jakby amortyzacja). Dzięki porozumieniu Gdańsk rozwiązał większość problemów wodno-kanalizacyjnych.

Z kolei w Częstochowie w 1998 r. firma Sita przejęła znajdujący się w fatalnym stanie Miejski Zakład Oczyszczania. Wkrótce stanął on na nogi. Władze mają teraz dobrze prosperującą firmę i pozbyły się kłopotów ze śmieciami. Natomiast w Tczewie w 2001 r. firma Connex z międzynarodowej grupy Veolia (dawna Vivendi) objęła 51 proc. udziałów w Zakładzie Komunikacji Miejskiej. Do spółki celowej miasto wniosło ZKM, a partner prywatny — aport w gotówce. Miasto zobowiązało się do refundowania ulg w przejazdach przez 8 lat. Po roku od podpisania umowy wymieniono na nowy co czwarty autobus w Tczewie. Dziś mówi się, że Tczew może stać się modelowym rozwiązaniem dla prywatyzacji komunikacji miejskiej.

Prawo niedokończone

Polskie udane przykłady tylko umownie można jednak nazywać partnerstwem publiczno-prywatnym, bo ustawa regulująca zasady projektów PPP obowiązuje dopiero od 7 października 2005 r.

— Rozporządzenia powinny zostać opublikowane najdalej do końca stycznia — zapowiada Marceli K. Król, prezes Project Finance Poland (PFP), firmy doradzającej przy samorządowo-biznesowych partnerskich projektach.

Podstawowe uregulowania z tych dokumentów prezentujemy już dzisiaj (patrz ramka).

Zdaniem Agnieszki Gajewskiej-Jedwabny i Marzeny Rytel z PwC, gdy będą gotowe wszystkie przepisy o PPP, to infrastrukturalne projekty z udziałem firm i konsorcjów będą mogły dotyczyć nie tylko inwestycji drogowych, ale i szpitalnictwa czy nawet więziennictwa. PFP opracował nawet kilka modeli masowego wykorzystania PPP.

— Jeden z nich to model niskobudżetowego budownictwa mieszkaniowego dla samorządów z przeznaczeniem na wynajem, gdzie inwestorem jest podmiot prywatny lub spółka celowa z mniejszościowym udziałem gminy — mówi Marceli K. Król.

Odpowiedzialność za lokalizację takiej inwestycji i koszty uzbrojenia terenu spada na partnera publicznego. Również do gminy powinno należeć usunięcie ewentualnych przeszkód oraz określenie warunków gruntowych i układu drogowego.

— Odbiorcą usługi będą najemcy komunalni. Uwiarygodni ich jako płatników lub wesprze wobec inwestora gmina, która po zakończeniu np. 30-letniej umowy zostanie właścicielem budynku —tłumaczy Marceli K. Król.

W PPP, zdaniem specjalistów z PFP, można też masowo stawiać na przykład elektrownie wiatrowe lub inwestować w infrastrukturę IT — choćby we wdrożenie elektronicznego obiegu dokumentów w urzędzie gminy czy budowę bezprzewodowej sieci dostępowej do internetu dla mieszkańców i instytucji publicznych.

— Samorząd i przedsiębiorstwa komunalne mogą utworzyć z partnerem prywatnym spółkę specjalnego przeznaczenia, która będzie wehikułem do sfinansowania gminnych sieci dostępowych i szeroko pojętych usług IT w gminie. Firma prywatna długoterminowo zajmie się serwisowaniem sieci —wyjaśnia Marceli K. Król.

O najnowszym projekcie PPP informowaliśmy niedawno w „PB” („Pomysł na Euro 2012”, nr z 29 grudnia 2005 r.). Międzynarodowa agencja nieruchomości Colliers chce z grupą firm zrzeszonych w Warsaw Destination Alliance zbudować stadion i centrum kongresowe w Warszawie. W spółce celowej ratusz miałby objąć 35 proc. Operator rządziłby obiektem przez 20-25 lat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Kerger

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Pionierzy publiczno-prywatni