Pionierzy z NewConnect nie urośli

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 30-08-2012, 00:00

Alternatywny rynek świętuje dziś piąte urodziny. Z 24 spółek, które debiutowały w pierwszym roku działalności alternatywnego rynku, tylko 3 warte są dziś więcej. Reszta straciła średnio 80 proc.

NewConnect to nowy, efektywny sposób przejścia od fazy pomysłu, koncepcji, odkrycia, innowacji do fazy realnego biznesu — mówił przed pięcioma laty Ludwik Sobolewski, prezes GPW. Mała giełda miała ułatwiać innowacyjnym firmom zdobywanie kapitału na rozwój, a inwestorom w zamian za podwyższone ryzyko dawać szansę na ponadprzeciętne zyski. Mała giełda nie miała łatwego początku.

Rynek urodził się u progu bessy. Mimo to NewConnect na zainteresowanie nie mógł narzekać, tyle że głównie ze strony emitentów. Na rynku notowanych jest już 414 spółek. Kilka zaliczyło głośne wpadki, spektakularnych sukcesów było jak na lekarstwo, zdecydowana większość firm popadła w przeciętność. W ciągu pięciu lat jedynie trzy przedsiębiorstwa upadły, co można uznać za sukces, biorąc pod uwagę profil tych firm i niesprzyjającą koniunkturę. Na awans do pierwszej ligi, czyli na rynek podstawowy, zasłużyło w sumie jedynie 17 spółek. Ambicje miało więcej, ale na przeszkodzie stanęła zbyt niska wartość rynkowa.

Tak (nie) rośli pionierzy

Pod lupę wzięliśmy spółki, które zadebiutowały w pierwszym roku działalności, aby sprawdzić, czy przez ten czas wykorzystały szansę, jaką dał im NewConnect. Z 24 pionierów jedynie trzej zbudowali trwałą wartość i dali zarobić inwestorom długoterminowym. Reszta jest średnio 80 proc. pod kreską.

Zdecydowanym liderem jest Grupa ADV (dawniej ADV.PL), która na małym parkiecie pojawiła się na początku października 2007 r., a w kwietniu ubiegłego roku przeniosła na GPW. W pięć lat jej akcje zwyżkowały prawie o 240 proc. Firma dzia łająca w ob sza rze ko mu ni ka cji cy fro wej, no wych tech no lo gii i e-com merce doskonale wykorzystała szansę, jaką dostała od inwestorów. Zwiększyła przychody z 12 mln zł na koniec 2008 r. do 92 mln zł w 2011 r. Zysk netto wzrósł z 350 tys. zł do 5,1 mln zł.

Dynamiczny rozwój dostrzegli i docenili inwestorzy instytucjonalni. W akcjonariacie spółki na dobre rozgościły się fundusze inwestycyjne i emerytalne, które kontrolują ponad 30 proc. udziałów. Sukces odniosła również Telestrada, debiutująca na małej giełdzie w połowie listopada 2007 r. Od tego czasu firma sprzedająca usługi telekomunikacyjne dała zarobić inwestorom prawie 160 proc. Zysk netto spółki w ciągu czterech lat wzrósł z 1,7 mln zł do 4,4 mln zł, a przychody z 7,9 mln zł do 26 mln zł.

Do kilku razy sztuka...

Alternatywny giełda nie ma zbyt pochlebnej opinii wśród inwestorów. Większość uważa, że notowane tam spółki sprzedają obietnice, a sam rynek określają mianem „śmietniska”. Choć to ocena chyba zbyt surowa, to faktem jest, że w wielu przypadkach za obietnicami nie poszły czyny, a ambitne plany biznesowe spaliły na panewce.

Plagą stało się obniżanie lub odwoływanie prognoz, a do wyjątków nie należała zmiana zdewaluowanego szyldu i próba osiągnięcia sukcesu w nowej branży. Divicom, kiedyś dystrybutor sprzętu IT, zmienił nazwę na Genesis Energy i profil działalności na handel paliwami. Jednak mimo wszelkich prób ratowania biznesu kurs akcji dołuje.

W skali pięciu lat jest ponad 95 proc. pod kreską. Podobnie jest z ViaGuarą, która zadebiutowała jako spółka z branży alkoholowej, dziś na małej giełdzie widnieje jako Polsko-Amerykański Dom Inwestycyjny, którego akcje w ciągu pięciu lat potaniały o 99,8 proc. HMSG zmieniło nazwę na APIS, a Ibiza Ice Cafe, która bez powodzenia próbowała rozwijać sieć kawiarni, przekształciła się w firmę inwestycyjną o nazwie Novian.

To znamienny przykład, bo kiedy przedsiębiorcom nie wychodziła produkcja albo usługi, najczęściej zmieniali branżę na inwestycyjną. Tak stało się z pionierami: Technopark 2 zadebiutował w 2007 r. jako deweloper, a dziś jest funduszem private equity o nazwie T2 Investment, a Carbon Design, kiedyś producent rowerów, dziś jest wehikułem inwestycyjnym pod nazwą Blu Pre Ipo.

Potrzebne zmiany

W ostatnim czasie popyt na kapitał na New- Connect zdecydowanie przewyższa jego podaż. Liczba notowanych tam spółek co prawda rośnie, ale wraz z nią zwiększa się grono rozczarowanych inwestorów, którzy wycofują pieniądze z małej giełdy.

— W takiej sytuacji garstka perspektywicznych i innowacyjnych, acz ryzykownychinwestycyjnie przedsiębiorstw ginie wśród nawału firm, które notorycznie nie realizują prognoz i trwonią pieniądze inwestorów. To powoduje, że dawcy kapitału coraz częściej traktują firmy z New- Connect en bloc jako oszustów i nieudaczników i nie lokują swoich pieniędzy na tym rynku — uważa Kamil Gaworecki z TFI PZU.

Jego zdaniem, do uzdrowienia rynku potrzebne jest zmniejszenie nierównowagi między podażą kapitału a popytem, czyli przyciągnięcie większej ilości inwestorów.

— Rynek NewConnect został stworzony z myślą o zasileniu pieniądzem innowacyjnych firm niosących za sobą wysokie ryzyko i takim powinien pozostać. Inwestorzy zaś muszą pamiętać o tym podwyższonymryzyku. Aby ich przyciągnąć, trzeba dla zrekompensowania tego ryzyka zaoferować sensowny zwrot z inwestycji. Oznacza to znaczące obniżenie oczekiwań cenowych ze strony spółek oraz znacznie surowsze podejście do jawnych oszustw i układanych z ułańską fantazją prognoz — uważa Kamil Gaworecki.

— Na tym rynku brakuje przepływu informacji. Komunikacja spółek z rynkiem jest bardzo ograniczona i wybiórcza, co praktycznie uniemożliwia analizę kondycji przedsiębiorstwa. Ponadto sądzę, że warto rozważyć szybsze reagowanie organizatora obrotu na niepokojące sygnały z tego rynku — dodaje Bartłomiej Chyłek, analityk akcji ING TFI.

Osobliwości małej giełdy

Przez 5 lat funkcjonowania rynku nie brakowało na nim wydarzeń, które wpłynęły na niezbyt pozytywny wizerunek NewConnect.

Inwazja PC

W czasie subskrypcji akcji serii E każdy z inwestorów miał podpisać umowę z prezesem spółki i otrzymać w niej gwarancję wyników firmy za 2012 r. W razie niedotrzymania warunków umowy prezes spółki obiecał oddać inwestorom powierzone kwoty powiększone o 30 proc. Dodatkowo inwestorzy mieli otrzymać nagrody w postaci laptopów i iPhone’ów. Spółka w styczniu straciła płynność, a sąd ogłosił jej likwidację.

Laufer

Spółka miała wejść na New- Connect pod koniec 2011 r. Zamiast tego jej prezes oszukał kilkadziesiąt osób na łączną kwotę kilku milionów złotych. Prezes zniknął, a do prokuratury wpłynęło kilka zawiadomień o popełnieniu przestępstwa.

Avtech Aviation & Engineering

W dniu debiutu kurs spółki spadł o 44 proc. Zarząd przestał komunikować się z rynkiem, a pod koniec 2011 r. na jaw wyszło, że spółka jest w likwidacji. Spółka o tym nie informowała. Jej akcje w styczniu wykluczono z obrotu.

Cerabud

Spółka opublikowała komunikat, w którym poinformowała o dopuszczeniu się oszustw wobec pracowników i akcjonariuszy. Pod nietypowym komunikatem podpisał się prezes firmy. Cerabud oświadczył, że komunikat powstał w wyniku nieautoryzowanego wejścia do systemu, a prezes spółki stanowczo zaprzeczył, by był jego autorem.

Veno/Arrinera Automotive

Od kilku lat spółki zapowiadają premierę auta wyścigowego. Wciąż do tego nie doszło, a rozczarowani inwestorzy stworzyli nawet blog „Venowatch”, na którym punktowali niedotrzymane przez zarząd obietnice.

Victoria AOC

Przez wiele miesięcy akcjonariusze nie mogli się doczekać wprowadzenia akcji jednej z emisji do obrotu. Zarząd przestał komunikować się z rynkiem, a dotychczasowa działalność została zaniechana. Niedawno nowy właściciel zdecydował o zmianie szyldu.

Źródło: Grupa Trinity, pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu