Piractwo gier jest kiepskim interesem

Radosław Górecki
01-06-2001, 00:00

Piractwo gier jest kiepskim interesem

Jedenastoletni chłopcy rozumieją, że z

piractwem gier komputerowych należy walczyć, bo ich zdaniem doprowadza ono do upadku firmy

produkujące gry. Radzą jednak dystrybutorom, aby obniżyli ceny i nie wkładali gier do brzydkich małych pudełek.

Eksperci zajmujący się tematyką gier komputerowych prowadzą dyskusję na temat przyszłości tego rynku. Coraz częściej pojawiają się głosy, że rynek ten zdominują specjalistyczne konsole do gier.

Lepszy od konsoli

Tymczasem nasi rozmówcy nie przepadają za konsolami. Wolą komputery.

— Lubię grać na PlayStation (konsola Sony — red.), ale wolę jednak komputer — mówi Bruno.

Na pytanie, czy interesują się nowym sprzętem służącym do grania, wszyscy wołają chórem: PlayStation 2.

— PlayStation 2 ma normalną grę, ma też DVD. Ja też bym się nią bardzo chętnie interesował, ale niestety ona kosztuje w Polsce 2,5 tys. zł. Taka cena to przesada —zauważa Bruno.

Andrzej ma swoją własną teorię dotyczącą specjalistycznych konsoli do gier.

— Moim zdaniem, jeżeli ktoś jest na tyle bogaty, że może sobie kupić jedno i drugie, to będzie miał komputer i konsolę. Na pececie wiadomo, Civilization II, której to gry, jeśli się orientuję, nie ma na PlayStation czy innej konsoli. W domu będzie się grać w gry, które najbardziej się lubi, za to w podróży, np. na wakacjach, kiedy jest się w uzdrowisku lub gdziekolwiek, to po prostu bierze się ze sobą teczkę, w której jest PlayStation 2 lub 1 i włącza się tam jakąś grę, żeby np. nie nudzić się wieczorami — opowiada Andrzej.

Droga zabawa

Dzieci przyznają, że pieniądze na gry nie jest łatwo zdobyć.

— Ja nie dostaję żadnego wsparcia finansowego. Bardzo rzadko wpadam do dziadka, który odpala mi pięć dych i wtedy mogę sobie na coś pozwolić — mówi Andrzej.

— Ja dostaję pieniądze, jak zdobędę jakąś dobrą ocenę i zbieram na jakieś gry. Najdroższym prezentem, jaki dostałem, była konsola PlayStation, którą otrzymałem na koniec roku, bo miałem bardzo dobre oceny — chwali się Bruno.

Kopiowane gry

Pieniądze dla chłopców są bardzo ważne, bo gry komputerowe są stosunkowo drogie. Zapytaliśmy więc, czy nie kuszą ich pirackie kopie, które są dużo tańsze. Chłopcy odpowiedzieli chórem: oryginały, oryginały, nie kupujemy piratów! Ale po chwili dodają: czasami tak, czasami nie.

— Moja mama jest grafikiem komputerowym i ma w pracy przegrywarki, więc czasami od jej kolegów pożyczam gry i przegrywam u niej w pracy. Ale kupuję też oryginały — zdradza jeden z chłopców, którego imienia nie ujawnimy.

— Ja mam podobną sytuację. Jeżeli kupuję sobie grę, to jest to oryginał. Jeszcze ani razu nie kupiłem pirata, ale czasami od kolegów pożyczam oryginał i przegrywam. Mam takie kopie trzy albo cztery — dodaje kolejny.

Chłopcy mają świadomość tego, że piractwo nie jest dobre.

— Nie kupuję piratów, ponieważ przez to padają takie firmy jak Looking Glass, a to jest kiepski interes — zauważa Andrzej.

— Raczej oryginały trzeba kupować — mówi Adam.

— Ale są o wiele droższe, niestety — dodaje Bruno.

Jeden z chłopców wreszcie przyznał, że kupuje pirackie gry.

— Ja kupuję piraty, ale do PlayStation, bo oryginalne gry są bardzo drogie. GTA 2 w Empiku kosztuje 299 zł, a pirat 30 zł. Ja kupuję sobie pirata i mi normalnie chodzi. Większość gier na PlayStation mam podrabianych — mówi.

— Gdyby oryginalne gry były tańsze, to piratom by się nie opłacało. Jedyną szansą dla firm w tej chwili jest obniżanie cen — zauważa Artur.

Andrzej natomiast wnikliwie zanalizował rynkowe praktyki dystrybutorów gier komputerowych.

— Giants Kabuto jest teraz sprzedawany za 30 zł, dzięki temu w ogóle może być sprzedawany. Ja sobie to cenię, bo jeżeli ta gra byłaby normalnie w sklepie w pudełku, to można by było ją kupić za niewyobrażalne pieniądze, za 128 zł albo więcej. Bo kiedyś była taka moda, że im gra była droższa, tym lepsza, potem był taki spadek, że ceny są 69, 59 czasami 49 zł, a teraz widzę, że znowu podwyższają ceny jak najwyżej i znowu im droższa gra, tym lepsza — uważa Andrzej.

Nasz rozmówca krytykuje również nowe opakowania gier (obecnie coraz więcej gier wydaje się w opakowaniach DVD).

— Widzę, że gry, które są w takich małych pudełkach, z malutką instrukcją — na grubość mojego paznokcia, wydawane są za 130 zł. Kiedyś można było liczyć na książkę instrukcję, pudełko wielkie i na jeszcze jakiś bajer, a teraz nie ma nic. Wyjątkiem jest Tomb Raider Chronicles, gdzie dodali jeszcze edytor poziomów na osobnej płycie — mówi Andrzej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Radosław Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Piractwo gier jest kiepskim interesem