Kulczyk Investments ma pełną szklankę

Rodzina miliarderów sprzedała resztę akcji SABMillera. W sumie w kasie grupy leżeć będzie prawie 11 mld zł. Nie na długo — nowe inwestycje czekają

Mawiają, że piwo wprowadza człowieka w nastrój, w którym powinien być bez zażywania gorzkawego trunku. W przypadku Kulczyk Investments (KI) popularny napitek z miejsca poprawia samopoczucie, kojarząc się ze słodkim smakiem miliardowych zysków i dobrze zarządzanych strategii inwestycyjnych. Dla Dominiki i Sebastiana Kulczyków piwna epopeja po 23 latach ma swój koniec: ich Kulczyk Investments sprzedał właśnie ostatni, 1,5-procentowy, pakiet akcji SABMillera. Tym samym następuje też finał przejęcia SABMillera przez AB InBEV, jednej z największych fuzji w historii rynków kapitałowych, wartości łącznie 79 mld GBP. Dzięki tym operacjom najbogatsza familia wzmocniła swoje finanse o równowartość 10,8 mld zł. 5,1 mld zł pochodzi z wczorajszej transakcji. Tym samym nadchodzi czas nowego otwarcia w KI.

Wyświetl galerię [1/2]

IDZIE NOWE: Sebastian Kulczyk, prezes Kulczyk Investments, planów ma wiele. To m.in. stworzenie globalnego technologicznego czempiona pod flagą biało-czerwoną. PW

— Zakończenie transakcji sprzedaży akcji SABMillera to zamknięcie najważniejszego w historii KI etapu wdrażania nowej strategii, której fundamentem jest gruntownie przemyślana dywersyfikacja, dostosowana do obecnych warunków gospodarczych i geopolitycznych na świecie — podkreśla Sebastian Kulczyk, prezes KI.

Akord brexitu

Pierwszy akord rozstania KI z bezpieczną i rentowną piwną przystanią zabrzmiał wiosną, gdy nieoczekiwanie wehikuł Kulczyków sprzedał 1,5 proc. akcji, inkasując za niego 1 mld GBP (po ówczesnym kursie to około 5,7 mld zł). Nieoczekiwanie o tyle, że InBev zapowiedział, że jesienią skupi akcje po 44 GBP. KI zdecydował się jednak na wariant wcześniejszy, przyjmując cenę o 5 proc. niższą. Zaważył zdrowy rozsądek i chęć minimalizacji ryzyka: transakcja miała wiele znaków zapytania, dodatkowo w tle było jeszcze ryzyko brexitu. Wówczas część ekspertów uważała, że to nadmierna asekuracja. Dziś to Dominika i Sebastian Kulczykowie mogą głośno mówić, że ich szklanka jest w całości pełna, bo choć koniec końców InBev podniósł cenę na wezwaniu o 2 proc., to jednak od wiosny funt brytyjski osłabił się do głównych walut aż o około 15 proc. Przeliczając na złote, pośpiech KI przy upłynnianiu pierwszego pakietu akcji SABMillera pozwolił wehikułowi Kulczyków zrealizować dodatkowo 450 mln zł zysku.

Filary ekspansji

Przez minione kwartały, po wejściu Dominika Libickiego na pokład KI, wieści z obozu najbogatszej polskiej rodziny dochodzą nadzwyczaj rzadko. Co nie znaczy, że menedżerowie KI siedzieli z założonymi rękami w oczekiwaniu na deszcz gotówki od InBev.

— Wykorzystaliśmy ostatnie miesiące, aby optymalnie przygotować naszą organizację do tego procesu i konsekwentnie przebudowujemy nasz portfel aktywów zgodnie z przyjętymi założeniami. Jako firma rodzinna chcemy bardzo odpowiedzialnie zarządzać ryzykiem inwestycyjnym i skutecznie wykorzystywać unikatowe doświadczenie w budowaniu wartości oraz globalnej ekspansji, jednocześnie bazując na dostępie do własnego kapitału, elastyczności w podejmowaniu decyzji, a także bardzo dobrych relacjach z naszymi renomowanymi partnerami na całym świecie — tłumaczy Sebastian Kulczyk.

Zręby nowej strategii KI tworzą trzy filary: pierwszy to globalne pewniaki, blue chipy z największych giełd, dostarczające regularną, sutą dywidendę. Mają zapewnić ochronę kapitału i dostarczać paliwo na długoterminowy rozwój grupy. Kolejny element portfela KI po nowemu stanowić mają średniej wielkości spółki z naszego regionu Europy, takie jak np. Ciech: cechujące się ponadprzeciętnym potencjałem wzrostu, w których KI zajmie pozycję inwestora strategicznego, odpowiadającego za budowę wartości biznesu. I wreszcie trzeci, nie mniej ważny, rejon inwestycyjny rodziny Kulczyków — start-upy, starannie wybrane polskie i zagraniczne spółki technologiczne o globalnym potencjale i niebanalnym ładunku innowacyjności.

Mniej styku

Przedstawiciele KI podkreślają jednocześnie, że ich inwestycje będą ściśle związane ze standardami etycznymi i CSR — wyznacznikami tożsamości grupy. To oznacza, że w grę nie wchodzi np. kupno akcji spółek zbrojeniowych, produkujących tytoń lub mocne alkohole. Za cel strategiczny wzięli także ograniczanie aktywności na rynkach regulowanych oraz działających na styku z państwem. Inny cel Dominiki i Sebastiana Kulczyków — bardziej osobisty, ambicjonalny — to stworzenie już wkrótce pierwszej polskiej, globalnej marki technologicznej.

Transakcja pełna procentów

Grupa Kulczyk jest związana z SABMillerem od 1995 r. W 1993 r. kupiła polskiego producenta piwa — Lech Browary Wielkopolski, którego zrestrukturyzowała, a dwa lata później pozyskała SABI (obecnie SABMiller) jako partnera strategicznego. W 1999 r. doprowadziła do połączenia spółek Lech Browary Wielkopolski i Tyskie Browary Książęce, tworząc Kompanię Piwowarską. Grupa piwowarska w ciągu 10 lat (1999-2009) zwiększyła udział w polskim rynku z 15 do niemal 43 proc. w 2009 r. W 2009 r. Kulczyk Investments zrealizował inwestycję życia: wniósł 28,1 proc. akcji Kompanii Piwowarskiej do SABMillera w zamian za 3,8 proc. akcji spółki. Przez lata SAB Miller wypłacił KI około 300 mln USD dywidendy, a wartość jego akcji wzrosła 3,5-krotnie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu