PKO BP będzie gotowe do przejęć

ET
15-10-2010, 10:23

Bank wypłaci zysk za 2009 r. Tegoroczny wynik ma być zgodny z planem. A apetyt banku mimo porażki przy BZ WBK wcale nie zmalał. Instytucję kierowaną przez Zbigniewa Jagiełło interesują aktywa powyżej 20 mld zł.

Zbigniew Jagiełło – artykuły, informacje, spółki, linki, zdjęcia

„Puls Biznesu”: Wypłacacie dywidendę.  Czy to oznacza koniec waszych planów akwizycyjnych?

Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP: Nie przewidujemy przejęcia kontroli nad innym bankiem w Polsce do 10 grudnia 2010 r. W związku z tym wypłacimy dywidendę z zysku osiągniętego w 2009 r. zgodnie z uchwałą walnego zgromadzenia akcjonariuszy z 23 lipca br. To nie oznacza, że rezygnujemy z analizy otoczenia biznesowego i że nie możemy przejmować, jeśli nadarzy się dobra okazja. Nasza siła akwizycyjna jest po prostu mniejsza, ponieważ nie możemy na ten cel wykorzystać zysku z 2009 r. Przy czym koncentrujemy się na Polsce, bo tu jest dla nas największy rynek, mamy know how i potencjał rozwoju.

Do jakiego pułapu jest ograniczona wasza siła akwizycyjna?

Ograniczona o dywidendę. Nie chcę wdawać się w szczegóły, do jakiego poziomu. Analitycy mogą to obliczyć plus minus, my znamy naszą sytuację dużo lepiej.

Jak Pan ocena możliwości akwizycyjne w Polsce?

Powinniśmy jako bank uczestniczyć w procesie konsolidacji sektora finansowego Polsce. W związku z tym zarząd kierowany przeze mnie przygląda się różnym możliwościom. Jeśli rada nadzorcza podzieli nasz pogląd, a akcjonariusze zaakceptują, będziemy w tym procesie brali udział.

Czy przewidujecie przejęcia również mniejszych graczy? Podobno Allianz Bank jest na sprzedaż, czy Polbank, który na pewno jest na sprzedaż przynajmniej w połowie.

Z punktu widzenia kosztów akwizycji ważna jest wielkość aktywów przejmowanych, które nie powinny być mniejsze niż 20 mld zł. Druga kwestia to obszar aktywności nabywanego podmiotu, który powinien być silny tam, gdzie my jesteśmy słabsi. Jeśli oba warunki są spełnione warto przyjrzeć się temu aktywu bliżej. Trzecia kwestia to oczywiście cena.

Interesują was tylko banki czy w ogóle instytucje finansowe?

Mamy w grupie szereg spółek, zatem nasze zainteresowania są szerokie. 

Jak plany akwizycyjne mają się do strategii? Powiedzieliście, że będziecie rosnąć organicznie. Pojawiła się okazja w postaci BZ WBK, co akcjonariusze dali sobie wyperswadować jako odstępstwo od strategii. Ale czy dadzą zgodę na kolejną tego typu transakcję?

Strategię przygotowywaliśmy na przełomie 2009/10 r., w innym otoczeniu makroekonomicznym. Konkurencyjne banki były wstrzemięźliwe w budowaniu biznesu, dlatego uznaliśmy, że to szansa dla nas, żeby rozwijać się szybciej niż inni. W strategii zadeklarowaliśmy, że przyspieszamy rozwój organiczny, ale nie powiedzieliśmy wprost, że rezygnujemy z akwizycji, jeśli okazje się pojawią. Przez ten czas rynek zmienił się i nie możemy zamykać oczu na postkryzysową konsolidacje w sektorze finansowym w Polsce, której jesteśmy świadkiem. Została ona wymuszona przez trudną sytuację spółek-matek, które będą swoje aktywa u nas zbywały. Jako numer jeden na rynku musimy się im przyglądać i z punktu widzenia defensywnego, żeby bronić pozycji rynkowej i ofensywnego, żeby ją wzmacniać.

Premier Bielecki powiedział, że państwo może zejść do 25 proc. udziałów w akcjonariacie banku, a docelowo sprzedać wszystkie akcje. Jak Pan ocenia tę zapowiedź?

Przypomnę, że już wcześniej i premier, i minister skarbu mówili o planach zejścia z obecnego poziomu zaangażowania na niższy. Jako zawodowi menedżerowie skupiamy się na tym, co jest dla nas obowiązkiem, czyli jak najlepszym zarządzaniu bankiem. Nie jest, naszym zadaniem, komentowanie wypowiedzi akcjonariuszy.

Skoro o biznesie mowa, jakie będą wyniki za III kwartał?

Podamy je 4 listopada. Jako bank chcemy spełniać oczekiwania w nas pokładane, nie widzimy przeszkód w realizacji naszych planów na  2010 r. Jeśli nie zajdą żadne zdarzenia jednorazowe, to pod koniec roku należy oczekiwać co najmniej podwojenia zysku z I półrocza.

Jakie są odpisy?

Spodziewaliśmy się w III kwartale stabilizacji poziomu rezerw, a zmniejszenia odpisów w IV kwartale. Nie zanosi się na to, by było inaczej.

Wyszliście z emisją euroobligacji, która pomoże wam rozwijać akcję kredytową w euro. Jak rekomendacja S kwadrat może wpłynąć na te plany?

Emisja ma charakter banchmarkowy. Chcieliśmy, aby bank był obecny europejskich rynkach długu korporacyjnego. Drugi cel to dywersyfikacja portfela. Trzeci – osiągnięcie niższej ceny, czyli zmianę droższej formy finansowania na tańszą. I to się udało. Popyt na pierwszą transzę naszych euroobligacji był duży i znacznie przekroczył 1 miliard euro. Inwestorzy, którymi oprócz krajowych były głównie instytucje z Niemiec, Austrii, Belgii Holandii i Luksemburga, złożyli ponad 100 zapisów. Była to najkorzystniej uplasowana emisja przez polskiego emitenta (z wyłączeniem Skarbu Państwa). Rynki oferują porównywalny koszt finansowania takim bankom, jak Santander, BBVA, Banco Popolare.

Rekomendacja S kwadrat?

Dla nas ważne jest, żeby wszystkie regulacje były równo przestrzegane przez wszystkich uczestników rynku. Obecnie oferujemy ok. 80 proc. kredytów w złotówkach i 20 proc. w euro. I to jest zgodne z racjonalnym podejściem do biznesu. Jest grupa klientów, która ma większy bufor na wahania kursowe. Po drugie, euro jest walutą, którą będziemy mieli w jakiejś perspektywie w swoich portfelach. Zatem nie widzę niczego niebezpiecznego w udzielaniu kredytów w euro, pod warunkiem, że są one oferowane w sposób przejrzysty dla klienta i bezpieczny.

Na rynku słychać pogłoskę, że zarząd PKO BP ma się rozrosnąć do liczby drużyny piłkarskiej.

Statut banku przewiduje także liczniejszą obsadę zarządu niż obecnie. Akcjonariusze uznali, że powinien odpowiadać aktualnym potrzebom biznesowym. Dzisiaj liczba członków zarządu wystarcza do wystawienia drużyny piłki ręcznej. Przejście do składu drużyny piłkarskiej również jest możliwe. Bez względu na liczebność zarządu  jak powiedział jeden z wybitnych tenisistów do gry najpierw potrzebna jest głowa, żeby pomyśleć jak grać, potem nogi, żeby dobiec do piłki, a dopiero potem uderzenie rakietą.

Kiedy skład zarządu zostanie poszerzony?

Nie chciałbym powiedzieć, że jest jakiś plan powiększenia liczby członków zarządu. Powoli, ewolucyjnie staramy się poprawiać efektywność banku. Chciałbym uniknąć skojarzenia, że w banku dzieje się coś złego i stąd potrzebne są nowe osoby. Nie, bank ma się bardzo dobrze. Musimy go poprawiać. Kto się nie zmienia ten przegrywa.

Rozmawiał Eugeniusz Twaróg

Tekst o planach PKO BP w piątkowym papierowym wydaniu "Pulsu Biznesu"

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ET

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rekomendacje / PKO BP będzie gotowe do przejęć