PKP Cargo gotowe do prywatyzacji, inwestuje ok. 550 mln zł

DI, PAP
opublikowano: 08-02-2011, 09:18

PKP Cargo jest gotowe do prywatyzacji, nie mam co do tego wątpliwości - powiedział prezes spółki Wojciech Balczun. W 2010 r. przewoźnik zanotował kilkadziesiąt milionów złotych zysku i po raz pierwszy zwiększył swój udział w rynku.

Według rządowych zapowiedzi prywatyzacja PKP Cargo ma szansę zakończyć się jeszcze w tym roku. Pod uwagę brany jest inwestor strategiczny lub finansowy - w lutym zainteresowani kupnem przewoźnika mają być zaproszeni do rozmów. Pod koniec stycznia minister infrastruktury Cezary Grabarczyk zapowiadał, że liczy, że w ciągu dwóch tygodni rząd zatwierdzi strategię prywatyzacyjną PKP Cargo.

Rok 2009 spółka zakończyła ze stratą ok. 0,5 mld zł, jednak już w pierwszej połowie 2010 r. zanotowała zysk. Jak powiedział PAP Balczun, proces restrukturyzacji, prowadzony w firmie od trzech lat, jest już praktycznie zakończony. "Od początku stycznia działamy w nowej organizacji - mamy 10 zakładów zamiast 42, które działały w 2008 r. Ponadto do końca marca zamykamy kolejny program dobrowolnych odejść. Szacujemy, że jeszcze około 1-1,5 tys. osób z PKP Cargo odejdzie. Koszt tego programu to kilkadziesiąt milionów złotych" - wyjaśnił prezes.

Dodał, że kiedy zaczynał pracę w zarządzie PKP Cargo (na początku 2008 r.), w firmie pracowało ok. 45 tys. osób. "W tej chwili jest niespełna 27 tys." - powiedział. "PKP Cargo to był taki relikt z ubiegłej epoki i wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę, że nie da się naprawić firmy nie racjonalizując zatrudnienia" - dodał.

Ponieważ stopień "uzwiązkowienia" w PKP Cargo sięga 85 proc., cały proces był konsultowany z partnerami społecznymi. "Ostatnie trzy lata są dowodem na to, że związki zawodowe mogą być partnerem przy przeprowadzaniu bardzo trudnych procesów restrukturyzacyjnych, również dotyczących redukcji zatrudnienia" - powiedział Balczun.

W 2010 r. spółka przewiozła prawie 120 mln ton towarów, czyli o 14 proc. więcej niż w 2009 r. Balczun zapewnił, że za zeszły rok PKP Cargo na pewno odnotuje zysk na sprzedaży i zysk netto. Wstępne dane mówią, że będzie to zysk na sprzedaży powyżej 50 mln zł, a zysk netto powyżej 30 mln zł. Nie są to ostateczne wyniki, bo dane wciąż jeszcze spływają do centrali spółki. "Po kilku dniach zbierania nowych danych mamy coraz większą wiedzę na ten temat i już teraz mogę powiedzieć, że wynik będzie lepszy" - zapowiedział Balczun.

PKP Cargo zwiększyło w zeszłym roku udział w rynku. Praktycznie od początku swojej działalności w 2001 roku, czyli od czasu kiedy na polskim rynku zaczęli działać prywatni przewoźnicy, spółka systematycznie traciła udział w rynku na ich rzecz. "Pierwszy raz odwróciliśmy ten trend, ale nie to jest naszym celem. Jest nim oczywiście obrona pozycji lidera na rynku kolejowych przewozów towarowych w Polsce, ale przede wszystkim zbudowanie firmy o zdrowych podstawach, która inwestuje, rozwija się, wchodzi na nowe rynki. Nie interesuje nas walka o sam udział w rynku, i tak pod względem masy przekracza on 50 proc., a jeśli chodzi o pracę przewozową - 70 proc." - powiedział.

Dodał, że jest zwolennikiem prywatyzacji firmy i liczy, że będzie się ona wiązała z rozwojem firmy. "Wierzę, że taka prywatyzacja jest możliwa, a w efekcie PKP Cargo, już nie jako spółka Skarbu Państwa, będzie się koncentrować na swojej zasadniczej działalności i będzie mogła się kierować tylko i wyłącznie własnym interesem" - powiedział Balczun.

W tym roku wydamy na inwestycje ponad 550 mln zł - powiedział prezes PKP Cargo. Firma chce też rozwijać działalność międzynarodową, w tym przewozy w Niemczech.

"Nakłady zostaną przeznaczone przede wszystkim na tabor, czyli naprawę i modernizację lokomotyw i zakup wagonów, ale także na wyposażenie zaplecza spółek, które realizują naprawy na rzecz PKP Cargo, oraz na projekty związane z nowoczesnym oprzyrządowaniem informatycznym, jakiego do tej pory w spółce nie było" - wyjaśnił Balczun.

Dodał, że ten program inwestycyjny będzie w historii spółki rekordowy. "Stereotyp, że koleje to tylko kartka, ołówek i młotek, którym klepie się w koła wagonów, odchodzi w przeszłość. PKP Cargo staje się nowoczesnym operatorem logistycznym, który łączy coraz więcej funkcji i naprawdę liczy się na europejskim rynku" - powiedział.

Rok 2009 spółka zamknęła ze stratą ok. 0,5 mld zł, w 2010 r. PKP Cargo odnotowało kilkadziesiąt milionów złotych zysku - wstępne dane mówią o 50 mln zł zysku na sprzedaży i ok. 30 mln zł zysku netto. Według rządowych zapowiedzi, przewoźnik może być sprywatyzowany jeszcze w tym roku.

Zdaniem Balczuna ambitne plany inwestycyjne spółki dowodzą, że kondycja finansowa PKP Cargo jest coraz lepsza. "Udaje nam się wygrywać przetargi na znacznie lepszych warunkach niż w poprzednich latach, więc myślę, że będziemy uzyskiwali lepsze marże na poszczególnych kontraktach" - powiedział prezes.

Wyjaśnił, że w nadchodzących latach firma chce się skupić na rozwijaniu spółek wchodzących w skład grupy kapitałowej PKP Cargo. Chodzi m.in. o PKP Cargo Service, które oferuje usługi związane z obsługą bocznic kolejowych, operatora logistycznego Cargosped czy międzynarodowego spedytora PS Trade Trans.

"Chcemy bardzo mocno pchnąć do przodu nasz projekt międzynarodowy, czyli PKP Cargo International, które utworzyliśmy w ostatnich tygodniach. W tej chwili przygotowujemy wagony, które stoją na bocznicach i wymagają remontów, do wniesienia ich aportem do tej spółki. Nasz partner biznesowy w tym przedsięwzięciu wnosi wkład gotówkowy, który pomoże nam wyremontować te wagony i myślę, że w ciągu tego roku PKP Cargo International uzyska możliwość samodzielnego wykonywania przewozów poza granicami naszego kraju" - zapowiedział Balczun.

Dodał także, że do końca marca spółka rozpocznie realizację w pełni samodzielnych przewozów w Niemczech, dzięki uzyskaniu stosownego certyfikatu. "To rzecz bez precedensu i w moim przekonaniu historyczna" - zaznaczył.

Prezes powiedział, że nie ma obaw co do rozwijania działalności na rynku największego w Unii Europejskiej przewoźnika - DB Schenker, pomimo tego, że pozycja DB Schenker w Niemczech jest jego zdaniem niezagrożona, bo przewoźnik ten przeszedł restrukturyzację o wiele wcześniej niż PKP Cargo, ma też większe zaplecze finansowe. Jednak i PKP Cargo nie ma się w jego opinii czego wstydzić. "Jeżeli będziemy konsekwentnie realizowali założenia naszej strategii, to myślę, że nasza pozycja drugiego przewoźnika w Unii Europejskiej będzie się tylko umacniała. Liczę, że staniemy się liderem i integratorem w zakresie kolejowych przewozów towarowych w Europie Środkowej i Wschodniej" - powiedział.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI, PAP

Polecane