PKPP Lewiatan: Wzrost gospodarczy w 2006 r. na poziomie 4,6%

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 03-01-2006, 19:37

Według szacunków Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych (PKPP) "Lewiatan" wzrost PKB w 2006 r. wyniesie 4,6 proc. Osiągnięcie takiego poziomu PKB będzie zdaniem pracodawców możliwe dzięki wzrostowi spożycia ogółem o 3,4 proc. oraz wzrostowi inwestycji o 10 proc.

Według szacunków Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych (PKPP) "Lewiatan" wzrost PKB w 2006 r. wyniesie 4,6 proc. Osiągnięcie takiego poziomu PKB będzie zdaniem pracodawców możliwe dzięki wzrostowi spożycia ogółem o 3,4 proc. oraz wzrostowi inwestycji o 10 proc.

    Z podsumowania roku 2005 i prognoz dla polskiej gospodarki na kolejny 2006 r., zaprezentowanych przez PKPP "Lewiatan" na wtorkowej konferencji prasowej wynika także, że eksport netto (nadwyżka eksportu nad importem - PAP) będzie dodatni, ale na poziomie nie wpływającym w sposób znaczący na wzrost PKB.

    Utrzymywaniu się wysokiej dynamiki wzrostu eksportu towarzyszyć będzie bowiem wyższe tempo wzrostu importu, wynikające z rosnącej dynamiki popytu krajowego.

    Eksperci Konfederacji uważają, że spodziewać się można dalszego wzrostu zatrudnienia - wyraźnie o ponad 1 proc. Zmniejszy się dzięki temu m.in. bezrobocie. Stopa bezrobocia w 2006 r. powinna spaść do 16,7 proc. Rynek pracy stanie się bardziej aktywny i zwiększy się liczba ofert pracy w urzędach pracy, która już w listopadzie 2005 r. wzrosła o 3,9 proc. w stosunku do analogicznego okresu roku 2004.

    To, co gospodarka może dać - bez zmian wspierających rozwój przedsiębiorstw, na które niestety nie zanosi się - nie wystarczy na dynamiczny, długookresowy wzrost - uważają eksperci PKPP "Lewiatan". Podkreślają, że jeżeli rząd i Sejm nie rozpoczną rzetelnej pracy na rzecz rozwiązań wspierających rozwój gospodarczy, w tym rozwój przedsiębiorstw, utrzymanie tendencji wzrostowej w kolejnych latach będzie dużym problemem.

    Prezydent PKPP "Lewiatan" Henryka Bochniarz uważa, że w stosunku do swojego potencjału, polska gospodarka rozwija się "zdecydowanie za wolno", a Polska zaczyna być "w ogonie" państw rozwijających się. 2006 będzie rokiem weryfikacji, czy sprawdzą się optymistyczne zapowiedzi aktualnego rządu odnośnie tempa wzrostu gospodarczego, wynikające z "filozofii, że czas na dzielenie" - powiedziała Bochniarz. "Rząd ma koncepcje, jak dzielić, a nie jak wytworzyć" - dodała.

    "Osobiście nie widzę przełomowych elementów w polityce makroekonomicznej, które pozwoliłyby na wyjście z marazmu gospodarczego" - uważa dr Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.

    Dodał, że z prognozowanym na 4 do 4,5 proc. wzrostem PKB w 2006 r. jesteśmy poniżej standardu tzw. "emerging markets", czyli krajów rozwijających się. Jak podkreśla, niektóre kraje nadbałtyckie dążą to 10 proc. dynamiki PKB.

    W 2005 r. wzrost gospodarczy był słaby, bo startowaliśmy z "wysokiego poziomu" - powiedział Wyżnikiewicz. Z opracowań ekspertów Konfederacji wynika, że wzrost PKB w 2005 r. osiągnie poziom 3,4 proc., przy wzroście konsumpcji o 2,3 proc., inwestycji o 5 proc. i eksportu o 18 proc. (mierzonego w euro, na podst. szacunków NBP).

    Wyżnikiewicz podkreśla, że poprawa nastrojów społecznych w ostatnim czasie wynika z obniżenia inflacji, spadku cen części towarów i jednocześnie większej podaży dóbr oraz poprawy sytuacji na rynku pracy. Dodaje, że nie bez znaczenia dla ogólnej poprawy nastrojów jest też optymistyczne prognozowanie wzrostu gospodarczego przez rząd i zwiększenie transferów socjalnych.

    Ekspert nie podziela optymizmu rządu w kwestii wysokiej dynamiki PKB w długim okresie i uważa, że pokonanie pułapu 4 proc. oraz utrzymanie tempa wzrostu PKB w długim okresie powyżej tego poziomu wymaga "wewnętrznych impulsów w gospodarce", tj. reform strukturalnych i jasnego określenia się rządu w kwestii wejścia do strefy euro.

    Także główny ekonomista BRE Banku Janusz Jankowiak podkreśla, że reformy strukturalne, m.in. ożywienie popytu przez zmniejszenie obciążeń fiskalnych, a nie poprzez pobudzanie konsumpcji za pomocą transferów socjalnych, jest receptą na problemy polskiej gospodarki. "Jednocześnie nie da się obniżać podatków nie redukując strony wydatkowej budżetu" - dodał Jankowiak.

    Zaznaczył także, że gospodarka straci na braku strategii rządu w zakresie wejścia do strefy euro. Jak poinformował, na koniec 2005 r. Polska spełniała wszystkie kryteria konwergencji unii monetarnej (kryteria dotyczące poziomu inflacji, stóp proc., długu publicznego, deficytu budżetowego i kursu walutowego - PAP), ale w rządzie nie ma woli przyłączenia się Polski do strefy euro. Plan wejścia do strefy euro miałby charakter zmian systemowych. Zaowocowałoby to obniżką realnych stóp procentowych i stało się silnym impulsem rozwoju gospodarczego - uważa Jankowiak. 

    Jego zdaniem, w 2006 r. na skutek waloryzacji rent i emerytur, dopłat dla rolników oraz "działalności parlamentu, która sprowadza się w dużej mierze do dokładania kolejnych elementów do koszyka popytowego", można liczyć na tempo wzrostu PBK na poziomie ok. 1 proc. wyższym niż w 2005 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane