PKPP Lewiatan zaniepokojona pracami na dyrektywą usługową

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 09-02-2006, 18:57

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan wyraziła w czwartek zaniepokojenie kierunkiem prac nad dyrektywą usługową w Parlamencie Europejskim (PE). Zadowolona jest natomiast Komisja Europejska. W przyszłym tygodniu odbędzie się pierwsze czytanie dyrektywy na sesji PE w Strasburgu.

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan wyraziła w czwartek zaniepokojenie kierunkiem prac nad dyrektywą usługową w Parlamencie Europejskim (PE). Zadowolona jest natomiast Komisja Europejska. W przyszłym tygodniu odbędzie się pierwsze czytanie dyrektywy na sesji PE w Strasburgu.

"PKPP Lewiatan z zaniepokojeniem śledzi przebieg dyskusji w Parlamencie Europejskim. Nie będzie dobrym sygnałem (...), jeśli eurodeputowani przyjmą taki projekt dyrektywy usługowej, który nie zagwarantuje rzeczywistego zniesienia barier w ponadgranicznym świadczeniu usług we UE" - głosi oświadczenie przesłane do biura PAP w Brukseli.

Chodzi o propozycje poprawek do dyrektywy, zgłoszone w środę jako kompromis dwóch największych frakcji: chadeków i socjalistów. Wykreślają one z projektu tzw. zasadę kraju pochodzenia. Oznacza ona, że przedsiębiorca, który chce świadczyć usługi w innym kraju UE, może to robić na podstawie przepisów kraju, z którego pochodzi.

W propozycji jest natomiast mowa o tym, że swoboda świadczenia usług może być ograniczona jedynie w sposób "niedyskryminujący, konieczny i proporcjonalny", co jednak pozostawia duże pole do interpretacji. Nie precyzuje też, jakie prawodawstwo ma być stosowane. W "kompromisie" dopuszcza się szereg okoliczności pozwalających na restrykcje, a wśród nich "politykę społeczną i ochronę konsumentów". Z tego zadowoleni są socjaliści, ale nie ma zgody wśród chadeków. Przeciwko takiemu zapisowi są też liberałowie i demokraci.

W oświadczeniu Lewiatana napisano, że gwarancją funkcjonowania prawdziwego jednolitego rynku usług w UE jest m.in. jak najszerszy zakres dyrektywy, zapisy znoszące bariery administracyjne wobec delegowanych pracowników oraz "stosowanie wobec usługodawców prawa krajów, w którym mają oni swoją siedzibę".

"Takie rozwiązanie gwarantował kompromis osiągnięty w listopadzie zeszłego roku w komisji rynku wewnętrznego, nawet jeśli był on w pewnym stopniu odejściem od pierwotnego projektu Komisji Europejskiej" - przypomina Lewiatan. Dzięki porozumieniu chadeków, liberałów i konserwatystów, a nawet paru socjalistów, przeszły wówczas zapisy o kluczowej zasadzie kraju pochodzenia i szerokim zakresie dyrektywy.

Komisja Europejska oświadczyła w czwartek, że pozytywnie ocenia proponowane zmiany. "To bardzo dobry sygnał" - cieszył się rzecznik komisarza UE ds. rynku wewnętrznego Charlie'ego McCreevy'ego, Oliver Drewes. Jego zdaniem "jest zupełnie naturalne", że podczas prac parlamentarnych do zaproponowanego przez Komisję projektu wprowadzane są poprawki. "To proces demokratyczny, który zamierzamy respektować" - powiedział.

Z kolei rzeczniczka komisarza UE ds. zatrudnienia i spraw społecznych Vladimira Szpidli, Katharina von Schnurbein, powiedziała, że popiera on wykreślenie z dyrektywy zapisów dotyczących delegowania pracowników. Zdaniem Szpidli, by zakazać państwom stawiania przeszkód w świadczeniu usług za granicą przez pracowników wysyłanych przez ich firmy, wystarcza istniejąca dyrektywa w tej sprawie i nie trzeba wprowadzać specjalnych przepisów w dyrektywie usługowej.

Zdaniem eurodeputowanych z nowych krajów członkowskich te przepisy są niezbędne, by cel dyrektywy usługowej został osiągnięty, tzn. aby znieść bariery administracyjne w ponadgranicznym świadczeniu usług w Unii Europejskiej.

Rzecznik Drewes uważa, że na szczególne uznanie zasługuje wyrażana przez eurodeputowanych wola "szerokiego kompromisu, który zaowocuje jasnym wynikiem głosowania".

Lewiatan jest bardziej sceptyczny. "Zgadzamy się, że ważne jest, aby PE wyraźną większością przyjął tekst dyrektywy usługowej, jednak zbudowanie szerokiego poparcia nie powinno się odbywać kosztem jakości dyrektywy - głosi oświadczenie. - Dlatego też będziemy namawiać eurodeputownych, aby poparli takie poprawki, które pozwolą w maksymalnym stopniu zachować zapisy przyjęte przez komisję ds. rynku wewnętrzengo".

Pierwsze czytanie dyrektywy odbędzie się na sesji Parlamentu Europejskiego w Strasburgu w przyszłym tygodniu. Dopiero po zakończeniu prac dokument będzie dyskutowany przez kraje członkowskie UE. Chadekom i socjalistom zależy, by dyrektywa przeszła w PE dużą większością głosów, bowiem to daje mocną kartę przetargową w dyskusjach z poszczególnymi krajami. Wejścia dyrektywy w życie można się spodziewać najwcześniej w 2009-2010 roku.

Michał Kot

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane