Płacowy zastój w WIG20

Tadeusz Markiewicz
01-04-2011, 00:00

Tauron, PKO BP i PZU — tu najbardziej przytyły portfele członków zarządu.

Zarobki szefów rosły, ale w spółkach skarbu państwa

Tauron, PKO BP i PZU — tu najbardziej przytyły portfele członków zarządu.

Ponad 145 mln zł — tyle w 2010 r. zainkasowały zarządy 17 spółek giełdowych z WIG 20 (bez Kernela, CEZ i Lotosu). To 3 proc. mniej niż w 2009 r. Zaskoczenie? Tak, bo WIG20 poszedł w ubiegłym roku 14,9 proc. w górę, a większość firm poprawiła zyski.

Nie zawsze jednak rekordowy wynik netto przekładał się na dynamikę płac zarządu. Najlepszym przykładem jest KGHM. Miedziowa grupa podbiła zysk ponad 100 proc., do 4,7 mld zł. Tymczasem płace kierownictwa praktycznie się nie zmieniły (patrz tabela).

Pożegnanie kominów

Przedstawiciele innych spółek, w których karty rozdaje skarb państwa, zarabiają jednak więcej niż przed rokiem. Dotyczy to przede wszystkim menedżerów firm, które uciekły spod topora ustawy kominowej. Część członków zarządów podpisała kontrakty menedżerskie, w części spółek skarb zszedł poniżej poziomu 50 proc. udziałów.

Świetnie to widać w Tauronie, gdzie dynamika wynagrodzeń przekroczyła 400 proc. O 268 proc. wzrosły też uposażenia kierownictwa PKO BP. O ile członkowie zarządu banku zarabiali w 2009 r. po 230-280 tys. zł rocznie, o tyle już w 2010 r. pensja każdego z nich przekroczyła milion złotych. Podobnie jest w przypadku Andrzeja Klesyka, szefa PZU. W 2009 r. jego wynagrodzenie wynosiło 295 tys. zł, rok później — już 1,09 mln zł.

Jednak nawet tam, gdzie kominówka nie zwolniła uścisku, znalazły się na nią sposoby. Dobrym przykładem jest Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. W ubiegłym roku spółka wypracowała 2,5 mld zł czystego zysku, a jej prezes zarobił zaledwie 368 tys. zł. Jego pasek płac wygląda lepiej, gdy doliczy się do tego wpływy z tytułu zasiadania we władzach spółek zależnych, które w przypadku Michała Szubskiego wyniosły aż 950 tys. zł.

Odeszli, zarobili

Najlepiej zarabiającym menedżerem w spółce kontrolowanej przez skarbu państwa jest Jacek Krawiec, szef Orlenu. W zasadzie tylko on może w tej materii porównywać się z menedżerami w pełni prywatnych spółek. Szef płockiego giganta zarobił w ubiegłym roku prawie 3 mln zł. To jednak nie wystarczyło, by wejść do pierwszej piątki najlepiej opłacanych menedżerów z WIG20. Tu największą gażą może pochwalić się dwóch odwołanych członków władz BRE Banku: Mariusz Grendowicz i Andre Carls.

Z prezesów, którzy nadal kierują spółką, najlepiej ma Markus Tellenbach z TVN. Jego pensja wyniosła 4,7 mln zł, choć w ubiegłym roku zyski spółki spadły o prawie 90 proc. Żeby oddać mu sprawiedliwość, w ubiegłym roku zarząd TVN kosztował mniej niż w poprzednim: 12,8 mln zł wobec blisko 16,7 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Markiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Płacowy zastój w WIG20