Platforma coś kręci przy telewizji I kto tu rządzi

Agnieszka Berger, Mira Wszelaka
opublikowano: 13-03-2008, 00:00

Ministrowie swoje, a premier

Czy rząd ukrywa

prawdziwe zamiary wobec mediów publicznych?

Ministrowie swoje, a premier

swoje. To sprzedają TVP

na giełdzie, to znów

przyrzekają, że nie oddadzą

ani piędzi. Czeski film.

Falstart? Sondowanie opinii? Samowolka? Pluralizm? Co kryje się za wczorajszą polityczną wrzawą w sprawie Telewizji Polskiej (TVP)? Wkrótce pewnie się przekonamy. Za całe zamieszanie odpowiedzialny jest Rafał Grupiński, sekretarz stanu w kancelarii premiera. To on w rozmowie z portalem dziennik.pl przyznał, że Platforma Obywatelska rozważa prywatyzację jednego z kanałów TVP. Drugi miałby skoncentrować się wyłącznie na pełnieniu misji publicznej, całkowicie zrezygnować z emisji programów komercyjnych i reklam. Z kolei kanał TVP Info, ubiegłoroczny projekt molocha z ul. Woronicza, którym szczycił się Andrzej Urbański, prezes TVP, miałby przekształcić się w stację regionalną z ramówką tworzoną przez ośrodki lokalne.

— To jeden ze scenariuszy, który jest omawiany — stwierdził Rafał Grupiński.

Jego zdaniem, do pełnienia misji publicznej lepiej nadawałaby się telewizyjna Dwójka, zaś komercyjna Jedynka mogłaby np. trafić na giełdę.

I kto tu rządzi

Wypowiedzi ministra nie skomentował wczoraj Aleksander Grad, szef resortu skarbu, który jeszcze niedawno w rozmowie z „Pulsem Biznesu” podtrzymywał deklarację wyłączenia TVP z prywatyzacji, za co zresztą krytykowali go ekonomiści. Odniósł się do niej za to premier Donald Tusk, zapewniając, że rząd nie ma w planach sprzedaży telewizji publicznej. Wyjaśniał dziennikarzom, że prywatyzacyjne scenariusze Rafała Grupińskiego to jedynie jego prywatne poglądy, których premier nie podziela, choć nie podoba mu się sposób realizowania misji publicznej przez TVP. Podobnie tłumaczył się minister, twierdząc, że jego wypowiedź to tylko „głos w dyskusji”, ale…

Koncepcja, której nie ma

…to nie koniec czeskiego filmu, bo wypowiedź Rafała Grupińskiego potwierdził w rozmowie z „Pulsem Biznesu” Arkadiusz Rybicki, poseł PO z sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu.

— To pewna koncepcja, która ma na celu zmniejszenie udziału państwa w mediach. Nasze plany, które będziemy doprecyzowywać, będą jeszcze poddane dyskusji w nieco odleglejszym terminie — zastrzega Arkadiusz Rybicki.

PSL, koalicyjny partner Platformy, jest oburzony.

— Nic mi nie wiadomo o takich propozycjach PO. To samodzielna decyzja tej partii i kolejny przykład na to, że ktoś coś planuje za naszymi plecami. PSL nie popiera zupełnej likwidacji abonamentu. Pozostawienie jednego kanału wypełniającego misję to za mało. Osobiście nie odważyłbym się aż tak głęboko reformować publicznych mediów — przyznaje Tadeusz Sławecki z PSL.

Bez zaskoczenia

Zdaniem Andrzeja Celińskiego (SLD), członka sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, takiej „niespodzianki” w sprawie me- diów publicznych można było się spodziewać po Platformie.

— Po enuncjacjach premiera spodziewałem się takich propozycji. Prywatyzacja przez GPW jest najmniej korupcjogenna, ale rozprasza kapitał i pozostawia pytanie o to, kto będzie rządził telewizją. W tym przypadku operator wchodzi w pozycję właściciela, co już jest groźne. Poza tym giełda jest specyficznym instrumentem finansowym, przez który można prowadzić różne skryte interesy. Nie podoba mi się także to, że likwidujemy jeden publiczny podmiot, a drugi jeszcze bardziej obciążamy i uzależniamy od publicznych pieniędzy. Jestem przekonany, że te propozycje nie uzyskają minimalnej akceptacji parlamentu — uważa Andrzej Celiński.

Agnieszka

Berger

Mira Wszelaka

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger, Mira Wszelaka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu