Płocki zaciąg leci do LOT

Mira Wszelaka, AMB
opublikowano: 16-04-2007, 00:00

Dyrektor BOT i główny specjalista w senackiej komisji ds. UE zmierzą się w walce o fotel prezesa.

Który z kandydatów ma większe szanse na posadę prezesa

Dyrektor BOT i główny specjalista w senackiej komisji ds. UE zmierzą się w walce o fotel prezesa.

Dziś rada nadzorcza rozpoczyna przesłuchania kandydatów na stanowiska prezesa i dwóch wiceprezesów ds. finansowych i handlowych LOT. Decyzje mają zapaść szybko, bo spółka pilnie potrzebuje sprawnego kierownictwa i strategii. W szranki o najważniejszy fotel w spółce staną Piotr Siennicki i Andrzej Wójtowicz. Oba nazwiska, jako pierwszy, ujawnił w piątek „PB”. Żaden z nich nie jest znany w branży, ale doświadczenia zawodowe mają ciekawe.

Wspólne korzenie

Piotr Siennicki jest dyrektorem departamentu koordynacji procesu integracji i restrukturyzacji holdingu BOT Górnictwo Energetyka. Wcześniej był prezesem Zakładu Energetycznego w Płocku (ZEP). Piotr Siennicki potwierdza, że kandyduje na stanowisko szefa LOT.

— Zdecydowałem się na to, bo mam doświadczenie w zarządzaniu grupą o podobnej strukturze. W płockim zakładzie, podobnie jak w LOT, działały liczne spółki. Mam również doświadczenie w kierowaniu spółką skarbu państwa i współpracy ze związkami zawodowymi. W mojej byłej firmie istniało ich aż 16 — mówi Piotr Siennicki.

W branży energetycznej cieszy się opinią dobrego fachowca, który postawił ZEP na nogi. Restrukturyzacja, którą przeprowadził, zbierała pozytywne recenzje ekspertów.

Co ciekawe, wątek płocki pojawia się także w dossier zawodowym Małgorzaty Ślepowrońskiej, byłej dyrektor ds. rozwoju biznesu i pełnomocnika zarządu ds. systemów i jakości ZEP — INFO, która niedawno z ramienia ministerstwa skarbu trafiła do rady nadzorczej LOT. Może to przypadek, ale z Płocka pochodzi też Wojciech Jasiński, minister skarbu.

Z kolei Andrzej Wójtowicz jest głównym specjalistą w senackiej komisji ds. UE i ekspertem w dziedzinie środków ochronnych stosowanych w handlu międzynarodowym. Ma już za sobą mały epizod z LOT. W 2003 r. za rządów Marka Belki bez powodzenia startował w konkursie na stanowisko prezesa spółki. Udziału w obecnym nie chciał komentować.

Gorący fotel

Rozgrywki wokół LOT rozpoczęły się wraz z odwołaniem ze stanowiska prezesa w listopadzie 2006 r. Krzysztofa Kapisa. Do czasu rozstrzygnięcia konkursu jego obowiązki przejął Tomasz Dembski, jeden z członków rady nadzorczej, który także przystąpił do rywalizacji o kierowanie LOT. Popierany przez skarb państwa (większościowego udziałowca — 67 proc. akcji) nie uzyskał akceptacji syndyka i pracowników, którzy przeforsowali kandydaturę Marka Mazura, mimo że został on dokooptowany do konkursu. Resort porozumiał się jednak z syndykiem, odwołano prezesa i rozpisano nowy konkurs.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mira Wszelaka, AMB

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu