Płynność ma znaczenie

  • Emil Szweda
opublikowano: 09-06-2019, 22:00

Po naszym komentarzu z ubiegłego tygodnia Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych postanowił lepiej naświetlić sprawę.

Po pierwsze — w przypadku emisji niepublicznych jest w stanie zarejestrować emisję obligacji na drugi dzień po jej przeprowadzeniu (obowiązek ten spoczywa de facto na agencje emisji). Po drugie, za brak możliwości przeprowadzenia rejestracji przez agenta emisji w dniu przeprowadzenia emisji (w trybie delivery vs. payment) odpowiada nie KDPW, ale znowelizowany artykuł ustawy o obrocie. Planowana jest już nowelizacja ustawy i zmiana projektowanego artykułu, co pozwoliłoby na powrót do rejestracji emisji w bankach i domach maklerskich w trybie DvP.

Nadal jednak nie wiadomo, kiedy do tej nowelizacji dojdzie, a po drugie — zgodnie z oceną DM NWAI przytoczoną przed tygodniem — przyjęte rozwiązanie może okazać się niewystarczające. Czyli jak zwykle wszystko okaże się w praktyce, a stan ten zawdzięczamy nie tyle instytucjom rynku kapitałowego, co ustawodawcom. W tym przypadku inicjatywa wyszła z Ministerstwa Finansów, krytykowanego zresztą za styl przeprowadzania konsultacji publicznych i ignorowanie głosów środowiska.

Chwilowo przyszłe problemy rynku zasłoniła sytuacja Zakładów Mięsnych Henryk Kania, której kolejne instytucje finansowe wymówiły umowy kredytowe i faktoringowe. Konsekwencją jest utrata płynności i wszczęcie postępowania restrukturyzacyjnego złożonego przez spółkę, która przy okazji chciałaby ostrzyc obligatariuszy nieprzystępujących do układu o 60 proc. (tych mniejszych o 20 proc.). Mleko rozlało się przede wszystkim po funduszach inwestycyjnych obejmujących emisje obligacji spółki, choć część papierów trafiła też do portfeli inwestorów indywidualnych skuszonych wysoką rentownością oferowaną przez rynek wtórny (papiery notowane były po 90-95 proc. na długo przed tym, nim spółka przyznała się do kłopotów i nim audytorzy zgłosili swoje uwagi do sprawozdań spółki). Pytanie brzmi, czy sytuację tę można było przewidzieć? W raportach okresowych spółki w oczy rzuca się powtarzalność krytycznie niskiej płynności gotówkowej (1-procentowe pokrycie zobowiązań krótkoterminowych środkami pieniężnymi było górną granicą), na co wielokrotnie zwracaliśmy uwagę.

Przyjęta strategia spółki usprawiedliwiała takie podejście, a inwestorzy finansowi znali je i akceptowali — kredyty zostały udzielone, a obligacje objęte. Niemniej okazało się, że przy jeździe po krawędzi wypadek był kwestią czasu — spółka podaje, że problemem był wzrost cen surowca (mięsa), ale ten problem udałoby się przeskoczyć zwiększeniem kapitału obrotowego (Alior w I kwartale przedłużył i podniósł limit kredytowy). Problemem okazała się utrata zaufania rynku po odmowie wydania opinii przez audytora raportu rocznego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda, Obligacje.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu