Płyty pilśniowe Hardeksu idą na parkiet

Adrian Boczkowski
opublikowano: 07-03-2008, 00:00

Dzisiaj zaczyna się book building Hardeksu. Wybierający się na GPW producent płyt pilśniowych z Krosna Odrzańskiego wycenił jedną swoją akcję na 100-140 zł. Spółka myślała o ofercie publicznej już w styczniu, ale plany pokrzyżowała jej wtedy dekoniunktura. Wówczas Hardex spodziewał się, że z emisji akcji uzyska ponad 34 mln zł. Zarząd zakładał osiągnięcie maksymalnej ceny z podanego przedziału. Miało to wystarczyć na planowane inwestycje — głównie wzrost mocy produkcyjnych o przynajmniej kilkanaście procent.

Wycena opierała się jednak w równym stopniu na zdyskontowanych przepływach pieniężnych, jak i na analizie porównawczej spółek z branży drzewnej, notowanych na giełdzie. O ile w ostatnich miesiącach fundamenty giełdowego nowicjusza się nie zmieniły, o tyle wyceny rynkowe Barlinka, KPPD, Pagedu czy Grajewa zmniejszyły się od września (wtedy Hardex złożył w KNF prospekt z podanymi widełkami) o kilkadziesiąt procent.

W połowie zeszłego roku akcje nowej emisji Hardeksu sprzedałyby się po 140 zł za sztukę najprawdopodobniej bez problemu. Wskaźnik C/Z wyniósł mniej niż 20, co byłoby sporym dyskontem w stosunku do już notowanych firm. Przy obecnych nie najlepszych nastrojach na parkiecie cena ta wydaje się zbyt wygórowana. Powód? Dla wyników za zeszły rok i obecnych kursów wskaźnik C/Z branży drzewnej na GPW wynosi 15-16. Biorąc pod uwagę, że uczestnicy IPO domagają się z reguły 10-30 proc. dyskonta w stosunku do wycen spółek giełdowych, można spodziewać się zainteresowania walorami krośnieńskiej firmy, ale w dolnych granicach widełek. Przy cenie 100 zł za akcję C/Z wynosi nie- całe 14.

Niewiadomą pozostaje to, ile Hardex zarobi w tym roku. A to powinno być kluczowym czynnikiem do podjęcia decyzji o uczestniczeniu w IPO drugiego pod względem wielkości producenta płyt pilśniowych w Polsce (więcej wytwarza tylko Steico z Czarnkowa). Zarząd Hardeksu nie podaje prognoz, a firmy z szeroko rozumianej branży obniżyły swoje plany. — Nie wpłynie to korzystnie na wycenę nowej firmy wchodzącej na rynek — zauważa Andrzej Szymański, analityk DM BZ WBK. Hardex zapewnia jednak, że nie ma problemu ze zbytem produktów i z uzyskiwaniem coraz wyższej rentowności.

Obecnie 59,4 proc. walorów Hardeksu ma giełdowe BBI Capital NFI. Jeśli w ofercie nabywców znajdą wszystkie akcje Hardeksu (400,98 tys. papierów), udział BBI spadnie do niecałych 37 proc. W ofercie fundusz chce sprzedać 140 tys. swoich papierów. Jeśli mu się to uda (zgodnie z prospektem pierwszeństwo mają akcje nowej emisji), może z tej transakcji osiągnąć spory zysk. Obecnie blisko 620,3 tys. akcji Hardeksu jest warte w księgach BBI ponad 15,6 mln zł (25,2 zł za walor). Na sprzedaży akcji BBI może zarobić przy cenie emisyjnej 100 zł około 10 mln zł (zysk gotówkowy). Dodatkowo po przeszacowaniu wartości pozostałych akcji (są objęte rocznym lock-upem) aktywa BBI mogą wzrosnąć o kolejne 36 mln zł, jeśli kurs utrzyma się na dolnym poziomie widełek z oferty. Łącznie wartość aktywów BBI Capital na akcję może wzrosnąć o jedną czwartą.

Adrian Boczkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Płyty pilśniowe Hardeksu idą na parkiet