PMB podkopał zaufanie do Mispolu

Magdalena Graniszewska
opublikowano: 19-04-2011, 00:00

Kurs spożywczej grupy spadł, więc cena 7,2 zł w ewentualnym wezwaniu zyskuje na atrakcyjności.

Bakalland pozytywnie o wezwaniu, Jutkiewicz — nie wiadomo

Kurs spożywczej grupy spadł, więc cena 7,2 zł w ewentualnym wezwaniu zyskuje na atrakcyjności.

W akcjonariacie Mispolu czuć atmosferę oczekiwania na wezwanie. Z dużym prawdopodobieństwem ogłosi je litewski fundusz NDX Energija (ma 32,9 proc.), który jest w trakcie przejmowania kontrolnego pakietu akcji producenta pasztetów, konserw mięsnych, makaronów i karmy dla zwierząt. Jeśli je ogłosi, to — zgodnie z prawem — nie będzie mógł zaproponować ceny niższej niż 7,2 zł. Nie może być bowiem niższa od tej, którą wzywający płacił za akcje Mispolu w ciągu ostatnich 12 miesięcy. A w listopadowym wezwaniu cena wynosiła 7,2 zł.

Oddadzą w wezwaniu?

— Jeśli Litwini rzeczywiście ogłoszą wezwanie z ceną 7,2 zł, to będzie to oferta korzystna dla nas finansowo, bo pokryje zarówno koszty zakupu akcji, jak i koszty naszych prac nad ewentualną współpracą kapitałową z Mispolem. To nie oznacza jednak, że sprzedamy papiery — mówi Marian Owerko, prezes i akcjonariusz giełdowego Bakallandu, który ma około 4 proc. akcji Mispolu (w połowie 2010 r. Bakalland rozmawiał o współpracy kapitałowej z Mispolem).

— Czy odpowiem? Nie wiem. Najpierw niech będzie wezwanie, potem zobaczymy — twierdzi Marek Jutkiewicz, znany biznesmen, kontrolujący 13 proc. kapitału Mispolu.

Jeszcze kilkanaście tygodni temu zarówno Marian Owerko, jak i Marek Jutkiewicz, zapewniali otwarcie, że cena 7,2 zł ich nie satysfakcjonuje. Zmienili zdanie? Nic dziwnego. Kurs Mispolu mocno spadł, a ze spółki płyną ostatnio negatywne informacje, m.in. o wynikach rocznych, na których zaciążyły odpisy na 4,6 mln zł. W zeszłym tygodniu wybuchła bomba — PMB. białostocki producent mięsa, w którym Mispol ma 47,7 proc. udziałów, złożył wniosek o ogłoszenie upadłości układowej.

— To negatywna niespodzianka. Tym bardziej że PMB zostało przejęte nie dalej niż w styczniu. Czy w trzy miesiące sytuacja firmy mogła się do tego stopnia pogorszyć? Bardziej prawdopodobne jest to, że badanie PMB zostało przeprowadzone w sposób nierzetelny — uważa Tomasz Manowiec, analityk Biura Maklerskiego BGŻ.

Samo PMB nie wyjaśnia szczegółowo przyczyn pogorszenia sytuacji finansowej. Oficjalny komunikat mówi jedynie o "formalności, która nie ma wpływu na bieżące funkcjonowanie przedsiębiorstwa" oraz o "tymczasowej utracie płynności".

Powinni oddać

Zdaniem Tomasza Manowca, sprawa PMB rzuca na Mispol złe światło.

— Spółka straciła zaufanie w oczach inwestorów, co przełożyło się na spadek kursu [wczoraj na zamknięciu sesji jedna akcja kosztowała 5,15 zł — red.]. Dlatego uważam, że jeśli dojdzie do wezwania z ceną 7,2 zł, to przy takiej premii akcjonariusze powinni na nie odpowiedzieć. Kurs nie wróci prędko do takich poziomów — przewiduje Tomasz Manowiec.

Wydarzeniom wokół Mispolu przygląda się Komisja Nadzoru Finansowego. Bada m.in. to, czy grupa białostockich przedsiębiorców, która kontrolowała około 38 proc. Mispolu i jest w trakcie sprzedawania akcji Litwinom, powinna poinformować rynek, że działa jako grupa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy