Po co nam ta fabryka

Tadeusz Markiewicz
01-03-2006, 00:00

Każdy zdrowo myślący właściciel zakładu gotów byłby zamordować swojego dyrektora, widząc, jak ten metodycznie rozkręca kawałek po kawałku linię produkcyjną. Uwolnione zaś z niej maszyny kroi palnikiem na drobne kawałeczki — tak, by ślad po nich nie został. Czy takie rzeczy się zdarzają? Tak, na Mazurach. Od kilku tygodni trwa w Nakomiadach próba usunięcia ufundowanego w 1899 r. kamienia pamięci Ottona von Bismarcka. Menedżerowie regionu są już o krok od sukcesu, bo według nich jedyny ocalały kamień, których tu kiedyś były dziesiątki, jest niepoprawny politycznie. Nie chcą zauważyć, że to już tylko historia, podwalina pod budowę turystycznej fabryki.

Większość z nas kojarzy Mazury z wodą, żaglami i tysiącami osób bez pracy. Mało kto jednak zauważa, jaki tkwi tu ogromny potencjał turystyczny. To tu znajdowały się dawne Prusy Wschodnie z przebogatą historią. To tu nie brakuje (jeszcze) osób, które — remontując zabytkowe obiekty — stwarzają podwaliny pod rozwój turystyki. To nieliczna „załoga” fabryki — mazurskiego eldorado. A co w większości robią szefowie tego zakładu? Ano, w najlepszym razie, nic. Walą się zabytki? A, to niemieckie, więc żadna strata. Na fali tak sprawnego zarządzania usuwa się inne pamiątki historii tych ziem, takie jak zwykły kamień, tylko dlatego że został nazwany imieniem Bismarcka, tego, który nas nie lubił, ale za to potrafił sprawnie zarządzać. Kompleksy? Być może. Bo to przed wojną sezon turystyczny trwał tu 10 miesięcy, a nie trzy. A może to celowe działanie? Jak fabryka coś produkuje, to problem. A jak nie ma maszyn, to cisza i nikt głowy nie zawraca.

Rozbierzmy więc może jeszcze zamek w Malborku czy Wilczy Szaniec, a spokój i nędza ogarnie ten zakątek Europy. Czy jednak do takiego miejsca przyjedzie ktokolwiek, by oglądać nasz „kulturkampf”?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Markiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Po co nam ta fabryka