Po czterech latach prokuratura umorzyła śledztwo, właściciel Trafficu jest niewinny

DTK
opublikowano: 05-10-2009, 00:00

Największy salon multimedialny w Polsce nie powstał w wyniku oszustwa.

Największy salon multimedialny w Polsce nie powstał w wyniku oszustwa.

Jerzy Kowalewski ma powody do zadowolenia. Prokuratura właśnie uznała, że właściciel warszawskiego Traffic Clubu, największego w kraju salonu z książkami, prasą i multimediami, nie dopuścił się "niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości na szkodę kontrahentów".

Taki zarzut usłyszał pod koniec 2008 r., po ponad trzech latach śledztwa. Chodziło o oszukanie czterech firm budowlanych pracujących przy uruchamianiu Traffic Clubu w 2003 r.

— Po dodatkowej analizie uznaliśmy, że śledztwo należy jednak umorzyć — mówi Robert Myśliński, szef Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście.

Z naszych informacji wynika, że zdecydowały dokumenty przedstawione przez właściciela Trafficu, zgodnie z którymi z dwoma podwykonawcami zawarł ugody, a roszczenia kolejnych dwóch zostały oddalone przez sądy. W przesłanym "PB" oświadczeniu adwokat Jerzego Kowalewskiego przekonywał, że po przegranych procesach cywilnych podwykonawcy próbują dochodzić nienależnych roszczeń rękami prokuratury.

Decyzja o umorzeniu śledztwa jest nieprawomocna, mogą ją jeszcze zaskarżyć podwykonawcy.

— Do przeprowadzenia prac budowlanych pan Kowalewski wyznaczył spółkę-wydmuszkę, bez majątku. Nic dziwnego, że po wielu miesiącach oczekiwania na zapłatę część podwykonawców wolała w ogóle nie wystawiać faktur [bo musiałaby odprowadzić VAT — przyp. red.] lub decydowała się na podpisanie niekorzystnych ugód. Nie powinno to mieć jednak wpływu na postępowanie prokuratury — mówi szef jednej z firm pracujących przy uruchamianiu Trafficu.

Decyzja o umorzeniu śledztwa oznacza, że Jerzy Kowalewski nie popełnił przestępstwa. Inaczej było ze sprawą Konsbudu, pierwszej jego firmy, która na przełomie lat 80. i 90. stała się potentatem handlu hurtowego towarami importowanymi. W latach 90. ubiegłego wieku Jerzy Kowalewski został skazany prawomocnie za wykorzystanie kredytów niezgodnie z przeznaczeniem, przekroczenie granic ryzyka gospodarczego i kilka naruszeń prawa dewizowego. Potem angażował się w wiele firm, z których najbardziej znane to Konsmetal (producent kas pancernych i sejfów) i giełdowa ŁDA Invest. Większość spółek zbankrutowało, zostawiając po sobie długi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DTK

Polecane