Po dobrych latach będzie trudniej

Barbara Warpechowska
26-02-2015, 00:00

Po niezłym dziesięcioleciu polska branża chemiczna musi sprostać wielu wyzwaniom.

Branżę naftowo-chemiczną w Polsce tworzy 11 tys. firm, zatrudniających łącznie około 250 tys. pracowników. Ponad 70 proc. stanowią firmy zajmujące się przetwórstwem tworzyw sztucznych i kauczuku. W segmencie chemikaliów i wyrobów chemicznych panuje dużo mniejsze rozdrobnienie. Kluczowe dla przemysłu chemicznego w Polsce są spółki z udziałem skarbu państwa.

Udział branży w produkcji przemysłowej przekracza 10 proc. Sektor należy do liderów w handlu zagranicznym z 14-procentowym udziałem w eksporcie i 17-procentowym w imporcie. W ostatnich latach rośnie wydajność pracy w całym przemyśle chemicznym, osiągając najwyższy stopień przy produkcji chemikaliów. Na tle krajów Unii Europejskiej produktywność polskiego pracownika przemysłu chemicznego (po uwzględnieniu wynagrodzenia) jest — obok Litwy — najwyższa i wynosi 257,4 tys. EUR na osobę. Jednocześnie średnie koszty osobowe — 14,5 tys. EUR na osobę, są jednymi z najniższych w krajach Unii. Produkcja sprzedana przemysłu chemicznego jest jednym z ważniejszych wskaźników pokazujących kondycję branży.

Nie ma, co prawda jeszcze danych za cały 2014 rok, natomiast produkcja sprzedana za 10 miesięcy roku 2014 wyniosła ponad 116 mld zł — było to około 3 mld zł więcej niż tym samym okresie 2013 r. i o ponad 5 mld zł więcej niż w 2012 r. Tomasz Zieliński, prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego ocenia, że poprawiła się większość wskaźników ekonomicznych — wzrosła produkcja sprzedana i zmniejszył się deficyt w handlu zagranicznym.

Orlen i Lotos mają powody do zadowolenia. Spadające ceny surowca przyczyniają się do poprawy marż rafineryjnych, ponieważ ceny produktów końcowych nie spadają tak szybko jak surowca, zwiększając, przynajmniej okresowo, rentowność przerobu ropy. Jednak z drugiej strony pogarsza się opłacalność prowadzonej działalności wydobywczej.

Zdaniem Pawła Olechnowicza, prezesa Grupy Lotos, atrakcyjna cena, aby rozwijać własne wydobycie wynosi 80- -100 USD. Przynajmniej na razie do niej daleko.

Gaz dla przemysłu chemicznego, szczególnie segmentu nawozowego jest surowcem strategicznym. Jego cena określa opłacalność produkcji. Polska zaś jest drugim co do wielkości wytwórców nawozów w Europie.

— Polscy producenci muszą pracować nad ograniczeniem kosztów, ale nigdy nie wyrównają różnicy w cenie gazu, która w Polsce wynosi około 330 USD za 1000 m sześc., a na Wschodzie nie przekracza 130 USD — mówi Witold Szczypiński, wiceprezes Grupy Azoty.

Azoty idą w jakość. Wprowadzają specjalistyczne formuły nawozowe, przygotowane pod konkretne uprawy. Rozwijają także dystrybucję i doradztwo dla rolników.

— Niedawno produkowaliśmy 10 podstawowych nawozów, teraz wytwarzamy 30 produktów nawozowych, wkrótce będzie ich jeszcze więcej — podkreśla Paweł Jarczewski, prezes Grupy Azoty. To jednak wymusza zmiany w handlu, który wymaga bezpośredniego kontaktu nabywcy z producentem. Dlatego też spółka pod koniec roku wdrożyła program e-commerce dla całej grupy nawozowej.

Zniesienie barier

Chemia zużywa duże ilości surowców. Dlatego najważniejszym zadaniem firm jest zapewnienie sobie dostaw gazu, ropy naftowej po jak najbardziej atrakcyjnych cenach. A jeszcze ważniejsze jest to, aby nie płacić za nie więcej niż konkurencja.

— Sektor stoi także przed zagrożeniami niezależnymi od niego samego, takimi jak polityka klimatyczna UE czy umowao wolnym handlu między Unią i USA, która choć generalnie korzystna dla krajów członkowskich UE, akurat dla firm z sektora chemicznego może stanowić zagrożenie — uważa Włodzimierz Karpiński, minister skarbu państwa.

Do tego, nie można zapominać, że nadal występuje wielomiliardowy deficyt w obrotach chemikaliami. To pokazuje, że nasz przemysł chemiczny nie jest w stanie zaspokoić potrzeb krajowej gospodarki. © Ⓟ

Ropa coraz tańsza

Jeszcze pod koniec czerwca 2014 roku cena ropy Brent sięgała na londyńskiej giełdzie 115 USD za baryłkę, a pod koniec roku osiągnęła 50 USD. Przyczyn należy szukać po drugiej stronie Atlantyku.

Coraz szybciej rosnąca produkcja ropy łupkowej w Stanach Zjednoczonych przyczyniła się do nadpodaży surowca na światowym rynku. A kraje OPEC, głównie Arabia Saudyjska, nie zgodziły się zmniejszyć wydobycia. Trzeba też pamiętać, że tania ropa mocno uderza w budżet Rosji. To ważny argument w negocjacjach o zakończeniu konfliktu na Ukrainie. A co tania ropa oznacza dla naszych firm naftowych?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Chemia / Po dobrych latach będzie trudniej