Po dramatycznej sesji na GPW skończyło się na strachu

Włodzimierz Uniszewski
18-12-2007, 17:34

Dzisiaj rano WIG20 znowu znalazł się na poziomie testowanego pod koniec listopada wsparcia. Jego ponowna obrona była kluczowa dla podtrzymania nadziei na pomyślną końcówkę roku.

Pierwsze minuty sesji upłynęły spokojnie. Giełdy Europy rosły i wydawało się, że GPW utrzyma się w strefie dodatniej. Wkrótce jednak okazało się, że najsłabszym ogniwem warszawskiego rynku jest chwiejna ostatnio psychika inwestorów. Wystarczyła bowiem niewielka presja podaży, naruszenie poziomu wsparcia, by ten mały kamyk poruszył lawinę..

Błyskawicznie zostały aktywowane zlecenia stop loss, którymi był obłożony poziom wsparcia. Można podejrzewać, że grupa inwestorów spróbowała sprowokować podaż koszykami akcji, co im się doskonale udało. WIG20 zanurkował błyskawicznie aż o 100 pkt., docierając do poziomu sierpniowego dołka. Pojawiły się objawy paniki. Po chwili jednak, widząc nadal spokojne zachowanie zagranicznych rynków, sprzedający doszli do wniosku, że przesadzili. Na parkiet szybko popłynęły zlecenia kupna, które stopniowo wywindowały indeks do poziomu przebitego wcześniej wsparcia. Tak duża zmienność po raz kolejny dowiodła, że uleganie emocjom jest złym sposobem na osiąganie giełdowych zysków. W takiej jak wczorajsza sytuacji zarabiają głównie ci, którzy tymi emocjami manipulują.

Bykom udało się w ostatniej chwili uciec spod noża, ale po traumatycznym poranku miały już niewiele zapału do walki. Resztę dnia indeks blue chipów spędził kreśląc linię płaską i czekając na otwarcie notowań w USA. Te zaczęły się zgodnie z oczekiwaniami wzrostem i pojawiła się nadzieja, że na GPW popytowi uda się doprowadzić do zamknięcia powyżej wsparcia. Niestety w końcówce sesji sprzedający byli górą i indeks zakończył dzień tracąc 0,9 proc. Lepiej wypadły indeksy mWig i sWig, które na koniec dnia odrobiły wszystkie straty.

Fatalny dzień miał Bioton, tracący 10 proc. po źle przyjętej informacji o nowej emisji akcji bez prawa poboru. Na przeciwległym biegunie znalazła się za to inna spółka R. Krauzego - Polnord, który będąc najsilniejszym elementem WIG20 wzrósł o niemal 4 proc. Mimo spadku indeksu za pozytywny trzeba uznać fakt, że rynkowe tuzy - TPSA, PKO BP, PKN i KGHM zakończyły dzień na plusie. Jedynie bank PEKAO wypadł bardzo mizernie. Gdyby nie jego 5 proc. spadek, WIG20 skończyłby dzień bez straty.

GPW była dzisiaj czarną owcą europejskich rynków, tracąc w pewnej chwili ponad 3 proc. Nagromadzenie negatywnych emocji jest niebywałe, nieuzasadnione sytuacją polskiej gospodarki czy wydarzeniami na zagranicznych rynkach. Warto w tym kontekście zauważyć, że WIG20 zyskuje w skali 12 m-cy zaledwie 1 proc. To chyba najgorszy wynik wśród młodych rynków. Albo zatem GPW jest prekursorem wielkiej bessy, albo po prostu zapędziła się zbyt daleko w swoim spadkowym zapale.

Na sesji panowała znaczna zmienność, a obroty były bardzo wysokie. Takie zjawiska towarzyszą zwykle sesjom o charakterze przesileniowym. Pozostaje mieć nadzieję, że potencjał podaży jest już na wyczerpaniu, a względna stabilność rynków zagranicznych pomoże GPW wrócić do emocjonalnej i cenowej równowagi. W USA nastroje są spokojniejsze, ze spółek nie płyną na razie negatywne sygnały, a spowolnienie w budownictwie jest już w sporej mierze zdyskontowane. Rynki są teraz krótkoterminowo wyprzedane, co może pomóc w realizacji odbiciowego scenariusza na koniec roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Po dramatycznej sesji na GPW skończyło się na strachu